O chłopcu, który obserwował bociany…

Ostatnia aktualizacja: 10.11.2019 10:00
Historia zawarta w książce pt. "Wojtek" zawiera wątki autobiograficzne jej autora – popularyzatora nauki, Wojciecha Mikołuszko, który jest bohaterem tego wydania audycji.
Audio
  • Wojciech Mikołuszko odwiedza zagadkowe studio (Zagadkowa niedziela/Trójka)
zdjęcie ilustracyjne
zdjęcie ilustracyjne Foto: shutterstock.com/traXX

"Wojtek" Wojciecha Mikołuszko "Wojtek" Wojciecha Mikołuszko

"Pewien bocian z podlaskiej wsi, zwany Wojtkiem, szykuje się do odlotu do ciepłych krajów. W tym samym czasie w pobliskim domu dzieje się coś dziwnego. Tata mieszkającego tu siedmioletniego Jacka nagle wyjeżdża. Z rozmów rodziców chłopiec wnioskuje, że wróci wiosną, razem z bocianem. Tymczasem bocian ma w podróży do Afryki i z powrotem liczne i niebezpieczne przygody. Jacek pod jego nieobecność pilnuje gniazda. Bo przecież bez gniazda nie będzie ani bociana, ani taty". Tak w skrócie można opisać wzruszającą historię synka Jacka i taty Wojtka.

Na to spotkanie zaprasza Katarzyna Stoparczyk razem z Alą, Jeremim i Julkiem.

Zapraszamy do wysłuchania dołączonego nagrania audycji. 

***

Tytuł audycji: Zagadkowa niedziela
Prowadzi: Katarzyna Stoparczyk
Gość:
Wojciech Mikołuszko (dziennikarz naukowy, przyrodnik i popularyzator nauki, autor książek o tematyce popularnonaukowej dla dzieci)
Data emisji: 10.11.2019
Godzina emisji: 9.07


Czytaj także

Tajemnice, które skrywa Bałtyk

Ostatnia aktualizacja: 13.10.2019 10:00
Dlaczego Bałtyk jest zimny i słodki? Co to jest fitobentos? Jak wygląda omułek i ostrygojad? Kto wymyślił kosz plażowy? 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Gdy zabraknie pszczół, zostaną nam cztery lata

Ostatnia aktualizacja: 20.10.2019 10:12
To była zagadkowa podróż tropem pszczół. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Sambor Dudziński: zawsze marzyłem i robię to nadal

Ostatnia aktualizacja: 27.10.2019 10:00
Najpierw wdrapał się na kamienny cokół. Potem zgrabnie wskoczył na grzbiet konia. Koń miał skrzydła, więc okazał się być Pegazem. Mały chłopiec wiedział o tym więc cierpliwie czekał kiedy koń w końcu wzniesie się i poleci.
rozwiń zwiń