Dziadek i ja

Ostatnia aktualizacja: 01.10.2019 19:00
Dużo mówi się teraz o tym, że rwą się więzi rodzinne. Niewiele łączy różne pokolenia w rodzinie. W rodzinie Lisieckich tak nie jest.
Audio
  • Dziadek, który spaja rodzinę (Reportaż/Trójka)
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: shutterstock.com/VGstockstudio

Wszyscy się szanują, mają wiele wspólnych pasji, lubią ze sobą przebywać. Dziadek Lisiecki jest kochany przez synowe i wnuków. Potrafił zbudować serdeczne relacje, jest wesoły i uśmiechnięty. Ma za sobą ciężką chorobę, ale postanowił walczyć. Dla ukochanej żony, dzieci i dla wnuków. Poza tym Lisieccy wędkują całą rodziną. To ich ogromna pasja. Wnukowie studiują w innych miastach, ale po studiach zamierzają wrócić do rodzinnego miasta, bo chcą być blisko siebie. Rodzina to dla nich najważniejsza sprawa…

– Bardzo dużo osób zna dziadka i wszyscy go darzą sympatią. Może to dlatego, że tak się ze wszystkimi spoufala, że traktowany jest jak członek rodziny, dobry wujek, albo własny dziadek. Dziadek pisze opowiadania, wiersze, więc mam się czym pochwalić, bo robi inne rzeczy, niż ludzie w jego wieku – mówi wnuk Jerzego Lisieckiego.

W jakich jeszcze dziedzinach sztuki spełnia się pan Jerzy? Zapraszamy do wysłuchana dołączonego reportażu.

***

Posłuchaj także innych reportaży emitowanych w Trójce >>>

***

Tytuł audycji: Reportaż w Trójce
Tytuł reportażu: "Dziadek i ja"
Autorka reportażu: Urszula Żółtowska-Tomaszewska
Data emisji: 1.10.2019
Godzina emisji: 18.44

ml/kw

Czytaj także

Życie po wypadku. Poświęcenie w imię siostrzanej miłości

Ostatnia aktualizacja: 04.09.2019 19:00
– Zawsze miały bardzo silną wieź, nawet wspólnych znajomych, co zawsze mnie dziwiło, bo jest między nimi 5 lat różnicy. Cieszyłam się z tego, ale i dziwiło mnie to. Nie widziałam innego takiego rodzeństwa – wspomina mama bohaterek reportażu. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Kto może adoptować psa ze schroniska?

Ostatnia aktualizacja: 12.09.2019 19:00
Bohaterka reportażu chciała adoptować psa ze schroniska. Jak przyznaje w rozmowie z Urszulą Żółtowską-Tomaszewską mimo kolejnych wizyt w schronisku nie umożliwiano jej spacerów z wybranym psem. Pierwsze wspólne wyjście w towarzystwie wolontariuszy, opiekujących się zwierzęciem, odsuwano o kolejne tygodnie…
rozwiń zwiń