Tak brzmi miłość

Ostatnia aktualizacja: 14.02.2013 22:00
- Justynę śpiewu uczyła w Senegalu moja mama. Kiedy przyjechałem do Polski, jej rodzina stała się moją. Rozmawiamy ze sobą w dziwny sposób, po francusku, polsku, angielsku... - opowiada Abblay, Senegalczyk zaręczony z Polką.
Audio
  • Reportaż Romy Leszczyńskiej "Kano w języku wolof"
Tak brzmi miłość
Foto: z archiwum bohaterów reportażu

- Każdy związek wymaga nakładu pracy, ale taki na odległość szczególnie dużego. Wszystkie konflikty trzeba rozwiązywać poprzez internetową rozmowę - opowiada Justyna o związku z Abblayem, którego poznała na warsztatach muzycznych w Senegalu. Po dwóch latach zdecydowali się na wspólne życie, oświadczyny odbyły przez Skype'a, ale na kolanach, z pierścionkiem i... po polsku!

Abblay przyleciał do Polski na Boże Narodzenie. Poznał rodziców Justyny, najbliższą rodzinę i przyjaciół. Dał koncert muzyki senegalskiej z okazji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, poznał polską gościnność, smak pierogów i ...10-stopniowy mróz. - Śnieg widziałem po raz pierwszy w życiu, ale tej wizycie towarzyszyło przede wszystkim szczęście, bo już na lotnisku zobaczyłem Justynę. Bardzo polubiłem jej rodzinę. Mogę nawet powiedzieć, że nie brakuje mi rodziców, bo mam tutaj mamę i tatę - mówi Senegalczyk.

- Cieszymy się, że jest, bo wniósł do naszej rodziny dużo radości. Ciągle się śmieje, jest zadowolony. Nawet jak nie gra, to śpiewa - mówi o przyszłym zięciu tata Justyny.

Reportaż w Trójce - słuchaj, kiedy chcesz >>>

Dlaczego w Senegalu nie opowiada się o uczuciach i sprawach ważnych poza gronem najbliższym? Jak wyglądały przygotowania do Świąt z Abblayem w rodzinie Justyny?

Dowiesz się słuchając całego reportażu "Kano w języku wolof" Romy Leszczyńskiej.

Czytaj także

Gdy ziemia usuwa się spod nóg...

Ostatnia aktualizacja: 15.02.2013 21:05
- Nagle na podłodze naszego mieszkanka położono czarny worek… zawierał rzeczy Romka, jego mokry ręcznik...- opowiada Magdalena Roczeń.
rozwiń zwiń