X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Banalność zła, czyli dlaczego Niemcy wybrali samobójczą drogę

Ostatnia aktualizacja: 26.02.2014 05:40
- Proces Eichmanna był najważniejszy dla Żydów, bo obudził świadomość Holokaustu, przywołał tamtą pamięć. Dla Hannah Arendt sam Eichmann nie był istotny, ważniejsza była odpowiedź na pytanie o zmaganie się z problemem horroru ludobójstwa - mówi prof. Paweł Śpiewak.
Audio
  • Wokół książki "Eichmann w Jerozolimie" (Klub Trójki)
Proces Adolfa Eichmanna w Jerozolimie, 1961 rok
Proces Adolfa Eichmanna w Jerozolimie, 1961 rokFoto: PAP/DPA

Adam Szostkiewicz - tłumacz książki "Eichmann w Jerozolimie" - opowiada, że gdy ukazała się ona po raz pierwszy po polsku za czasów PRL, musiał z niej usunąć ustęp na temat Katynia. Dopiero późniejsze wydania po 1989 roku zostały uzupełnione o brakujące fragmenty i są wiernym tłumaczeniem pierwszego wydania książki Hannah Arendt.
Książka ta do dziś prowokuje dyskusje, jednak nie wywołuje takich reakcji jak po pierwszej publikacji w Niemczech w 1963 roku. Niemiecka intelektualistka żydoskiego pochodzenia, pisząc książkę o Eichmannie, miała do wglądu tylko jedną pracę historyczną na temat zagłady - książkę Raula Hilberga. - W związku z tym posiadała bardzo nikłą wiedzę historyczną i większość tez, które zawarła w książce, dziś się nie sprawdza. Jedna z nich brzmi: judenraty współpracowały z Niemcami w "dziele zagłady" i Żydzi ponoszą sami odpowiedzialność za to, co się stało - opowiada prof. Paweł Śpiewak, dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego.

Paszport
Paszport Adolfa Eichmanna, wydany mu po wojnie przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż

W ten sposób, jak dodaje, obciążyła również własny naród. - To się zupełnie nie sprawdza historycznie, to jest zupełnie nieprawdziwe, w każdym kraju było trochę inaczej. Spór, który był jednym z najważniejszych, gdy ta książka wyszła, właściwie wygasł, bo ona jest niekompetentna i wypowiada sądy, do których nie ma prawa, jeśli chce zachować opinię profesjonalistki - wyjaśnia dyrektor.
Kolejną kontrowersją jest teza o "banalności zła", która w miarę upływu lat zdaje się oddalać od swojego desygnatu. Dziś, jak podkreśla Paweł Śpiewak, mamy znacznie większą wiedzę na temat wykonawców zła, których rękami i rozkazami dokonała się zagłada. - Ważniejsza była odpowiedź na pytanie o zmaganie się z problemem horroru ludobójstwa. Eichmann był tylko postacią, jednym z funkcjonariuszy reżimu - mówi profesor.

Najpierw sztuka o romansie Hannah Arendt i Martina Heideggera, a teraz film Margarethe von Trotta "Hannah Arendt" przypomniały nam postać amerykańskiej intelektualistki, filozofa, badaczki totalitaryzmu, autorki m.in. słynnego reportażu sądowego "Eichmann w Jerozolimie". Z podtytułu tej książki pochodzi obiegowa fraza o "banalności zła", która jednak - jak się wydaje - nabrała w potocznej opinii nieco innego znaczenia, niż to, o które chodziło Arendt.

Portret Adolfa Eichmanna jej autorstwa daleki jest bowiem od wizji osobowości totalitarnej, jaką znamy na przykład z "Rozmów z katem" Kazimierza Moczarskiego. Eichmann to… błazen (takie określenie pada w jej książce), człowiek nie tyle mający upodobanie do quasi-militarnej dyscypliny w państwie policyjnym, ile bezmyślny urzędnik, wpadający w zachwyt, gdy uda mu się wypowiedzieć gładkie i patetyczne zdanie, choć dla słuchaczy brzmi ono przede wszystkim niemądrze. I gdyby nie straszliwe skutki działalności Eichmanna, można by uznać go za postać bezwiednie komiczną.

Historia w portalu PolskieRadio.pl >>>

W studiu Trójki gościli: Adam Szostkiewicz, tłumacz "Eichmanna w Jerozolimie" oraz prof. Paweł Śpiewak, dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego.

"Klub Trójki" poprowadził Jerzy Sosnowski.

Do słuchania audycji "Klub Trójki" zapraszamy od poniedziałku do czwartku po godzinie 21.00.

(sm/mk)

Czytaj także

Dziadek - nazista i trudna przeszłość rodzinna. "On by mnie zastrzelił"

Ostatnia aktualizacja: 25.02.2014 02:20
Jest mulatką, córką Niemki i Nigeryjczyka. Mówi po hebrajsku i studiowała w Izraelu. Jej dziadek był jednym z największych zbrodniarzy hitlerowskich. - Bardzo często w kontekście nazwiska mojego dziadka mówi się o złu, jakby abstrakcyjne zło można było pokazać na przykładzie człowieka - opowiada Jennifer Teege.
rozwiń zwiń