Szkoła, w której rządzą dzieci. Marzenie czy koszmar?

Ostatnia aktualizacja: 27.02.2014 03:20
Szkoła bez dzwonków, ławek, przerw, klas, jasno określonych ról nauczycieli i uczniów - czymś takim jest szkoła demokratyczna. Każda z tego rodzaju form edukacji ma trochę inny charakter, bo to dzieci wyznaczają w nich reguły i zasady.
Audio
Szkoła, w której rządzą dzieci. Marzenie czy koszmar?
Foto: Glow Images/East News

Marianna Kłosińska z Fundacji Bullerbyn tłumaczy, że najbardziej rozpoznawalnym terminem jest edukacja pozaszkolna, który zaistniał w systemie oświaty. Od 1993 roku w Polsce możliwa jest edukacja domowa. - Do tej pory w Polsce bardziej znane było nauczanie domowe i należy to tłumaczyć jako przeniesienie nauczania szkolnego do domu, a więc podstawa programowa jest taka sama. Odniosło to bardzo dobre efekty, bo dzieci znacznie szybciej uczyły się w domu oraz łatwiej i przyjemniej zdawały egzaminy na koniec roku - opowiada Kłosińska.

Zabawy z językiem >>>

- Stwierdziłam z inną mamą, że jedynym rozsądnym pomysłem na ewolucję szkoły jest rezygnacja z niej - komentuje Marianna Kłosińska. Jak wyjaśnia, w szkole demokratycznej odbywają się rozmowy między ludźmi, dzieci same decydują w jaki sposób spędzają czas i mają dużą wolność wyboru. Każda z tego rodzaju szkół ma swój własny charakter oraz zasady. - One funkcjonują jak duże rodziny, w których chcraktery ludzi dyktują to, jak wygląda szkoła - opowiada przedstawicielka fundacji.

Na pierwszy rzut oka taki sposób organizacji pracy może się wydawać bałaganem, jednak rzecznicy tej formy edukacji podkreślają, że to inny sposób układania tego, co my nazywamy porządkiem. - Dzieciaki mają zupełnie inną optykę na sprawy, na które my patrzymy i ja bym im trochę ufał, bo one to sobie poukładają tak, one chcą, by to było poukładane - wyjaśnia socjoterapeuta Lech Spaszewski.
W jaki sposób dzieci zdają egzaminy? Co robić, by chciały się uczyć? Posłuchaj całej audycji.

/

W międzynarodowych badaniach PISA polskie szkolnictwo wypada za każdym razem coraz lepiej. Jest jednak powszechnie krytykowane, m.in. za urabianie dzieci według "jedynie słusznego" modelu i wtłaczanie kolejnym pokoleniom uczniów do głowy materiału w nieefektywny sposób. Czy jest na to sposób? To być może szkoły demokratyczne. W nich uczniowie decydują o wszystkim, także o tym czego chcą się uczyć. Takie szkoły istnieją na całym świecie od prawie stu lat. Pierwszą była słynna  Summerhill. Ta szkoła wciąż istnieje i jest przez brytyjskie ministerstwo edukacji wysoko oceniana.

Naszymi gośćmi byli: Marianna Kłosińska z Fundacji Bullerbyn oraz socjoterapeuta Lech Spaszewski.

"Klub Trójki" poprowadził Dariusz Bugalski.

Do słuchania audycji "Klub Trójki" zapraszamy od poniedziałku do czwartku po godzinie 21.00.

(sm/mk)

Czytaj także

Szkoła - toksyczny związek od małego. Jak nie zabijać ciekawości?

Ostatnia aktualizacja: 16.01.2014 05:08
Niemiecki uczony, profesor psychiatrii, neurobiolog i filozof Manfred Spitzer napisał, że mózg ucznia jest miejscem pracy nauczyciela. Jednak nie każdy pedagog o tym pamięta. Dr Marzena Żylińska przekonuje, że najwyższy czas, by szkolny program nauczania dopasować do sposobu pracy mózgu.
rozwiń zwiń