Antarktyka w pełnym majestacie. Trzy Sztuki wracają z królestwa lodu

Ostatnia aktualizacja: 22.03.2017 02:11
- Chcieliśmy pokazać, że do Antarktyki może popłynąć każdy i zrobić dla niej coś wartościowego. My postanowiliśmy promować to miejsce przez sztukę - mówi pomysłodawca i uczestnik akcji "Trzy Sztuki w Antarktyce" Bartosz Stróżyński.
Audio
  • Podsumowanie akcji Trzy Sztuki w Antarktyce (Klub Trójki)
Przez rok pracowali nad koncepcją podróży, robili próby na morzu i lądzie oraz zbierali fundusze. A wszystko po to, żeby spełnić marzenia o wyprawie do przylądków ludzkiej wrażliwości
Przez rok pracowali nad koncepcją podróży, robili próby na morzu i lądzie oraz zbierali fundusze. A wszystko po to, żeby spełnić marzenia o wyprawie do przylądków ludzkiej wrażliwościFoto: Polskie Radio

Projekt "Trzy Sztuki" zakładał realizację pierwszej w historii wyprawy jachtem żaglowym polskich twórców do Antarktyki. Organizatorzy akcji przyznają, że zależało im na tym, by ich pomysł wyróżniał się na tle innych podobnych wypraw. - Nigdy nie ukrywałem, że nie jesteśmy jakimiś osiłkami, zdobywcami, żeglarzami, a normalnymi ludźmi. I chcieliśmy się zmierzyć z przylądkami ludzkiej wrażliwości - opowiada Bartosz Stróżyński.

Uczestnicy przy okazji wyprawy mierzyli się z trzema sztukami: zrealizowali koncert Adama Nowaka, przygotowali wystawę fotograficzną i nagrali materiał filmowy. Chcieli również zrealizować zdjęcia w technice kolodionowej, jednak nie wszystko poszło zgodnie z planem. - Antarktyka zwykle więcej zabiera niż daje. Projekt fotograficzny jest zamknięty z sukcesem, ale w innym wymiarze niż założyliśmy - wyjaśnia fotograf ekstremalny Bartosz Stróżyński.

Bartosz Stróżyński Antarktyka zwykle więcej zabiera niż daje

Ponton ekipy "Trzech sztuk w Antarktyce" na tle góry lodowej Ponton ekipy "Trzech sztuk w Antarktyce" na tle góry lodowej

Gdy oczom uczestników wyprawy po raz pierwszy ukazała się Antarktyka i Paweł Drozd chciał lapidarnie, w radiowy sposób nazwać to, co widzi, pomyślał o słowie "majestat". - Gdy widziałem te wieloryby, pingwiny, błękit, góry lodowe i wodę, to miałem poczucie, że jesteśmy częścią czegoś większego. Jest to niebezpieczne, bo to nie oznacza, że mamy nad tym kontrolę, ale było to jednocześnie miłe odczucie - opowiada dziennikarz Trójki

Operator filmowy Ksawery Zylber przyznaje, że problemem ze względu na warunki, była również realizacja filmu. O wyjątkowych sytuacjach i problemach, na które nie sposób było się przygotować można usłyszeć w nagraniu audycji. Po co to było? Zapraszamy do słuchania.

Wśród uczestników wyprawy byli m.in. muzyk Adam Nowak i dziennikarz Trójki Paweł Drozd. Jej pomysłodawcą i szefem był fotograf Bartosz Stróżyński Wśród uczestników wyprawy byli m.in. muzyk Adam Nowak i dziennikarz Trójki Paweł Drozd. Jej pomysłodawcą i szefem był fotograf Bartosz Stróżyński

Więcej informacji na temat wyprawy można znaleźć na stronie http://trzysztuki.polskieradio.pl

***

Tytuł audycji: Klub Trójki
Prowadzi: Dariusz Bugalski
Goście: Paweł Drozd (dziennikarz Trójki), Ksawery Zylber (operator), Artur Homan (operator), Adam Nowak (lider, wokalista i kompozytor zespołu Raz Dwa Trzy), Bartosz Stróżyński (fotograf ekstremalny)
Data emisji: 21.03.2017
Godzina emisji: 21.08

sm/ei

Czytaj także

Czekamy na kolodionowe zdjęcia z Antarktyki

Ostatnia aktualizacja: 08.03.2017 20:55
Jednym z celów wyprawy "3 sztuki w Antarktyce" jest wykonanie serii zdjęć w technice kolodionowej, czyli takiej, jakiej używali fotografowie na przełomie XIX i XX wieku.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Niezapomniane wrażenia z wizyty w Antarktyce

Ostatnia aktualizacja: 09.03.2017 17:50
Powoli dobiega końca wyprawa "3 sztuki w Antarktyce". Co zapamiętają jej uczestnicy? - Nie zapomnę do końca życia swojego wrażenia, gdy zobaczyłem pierwszą górę lodową - przyznaje jeden z członków polskiej ekipy.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Samotny bezczas na łodzi i urok marszu przez lodową pustynię

Ostatnia aktualizacja: 14.03.2017 19:13
- Na jachcie mamy czas, by kontemplować wschód i zachód słońca. Jest się w bezczasie i w pewnym momencie przestaje mieć znaczenie, czy płyniemy 30 czy 50 dni - mówi żeglarz Szymon Kuczyński.
rozwiń zwiń