Jak muzyka zrasta się z obrazem w kinie?

Ostatnia aktualizacja: 03.07.2018 22:00
"Trainspotting" bez "Lust for Life"? "Swobodny jeździec" bez "Born to be Wild"? "Pulp Fiction" bez… właściwie każdej piosenki, która znalazła się na ścieżce dźwiękowej?
Audio
  • Czym byłoby kino bez muzyki filmowej? (Klub Trójki)
Uma Thurman iJohn Travolta wfilmie Pulp Fiction
Uma Thurman i John Travolta w filmie "Pulp Fiction"Foto: mat. promocyjne/YouTube

W "Klubie Trójki" odbyło się spotkanie na pograniczu kina i muzyki. Jak dobrać piosenkę tak, żeby na stałe zrosła się z obrazem? Którzy reżyserzy szczególnie dbają o kompilowanie ścieżek dźwiękowych swoich filmów? Jak wygląda dobieranie gotowej muzyki do obrazu?

– Mój osobisty guru to Quentin Tarantino. Powiedział kiedyś: "kluczem do muzyki w filmie jest to, by scena tak zgrała się z muzyką, żeby po jej zobaczeniu widz nie kojarzył danego utworu już z niczym innym". Z filmów Tarantino możemy złożyć kilka świetnych składanek muzycznych, a słuchając każdej z piosenek możemy oczami wyobraźni zobaczyć powiązaną z nią scenę – mówi Paweł Juzwuk.

Jacy twórcy kina najlepiej wykorzystują w swojej twórczości muzykę? Zapraszamy do wysłuchania dołączonego nagrania.

***

Tytuł audycji: Klub Trójki
Prowadzi: Katarzyna Borowiecka
Goście: Paweł Juzwuk (konsultant muzyczny przy filmach "Ostatnia rodzina", "Córki dancingu", "Baby Bump"), Mariusz Gradowski (muzykolog)
Data emisji: 3.07.2018
Godzina emisji: 21.07

ml/ab

Czytaj także

Uniwersum Marvela zmieniło Hollywood?

Ostatnia aktualizacja: 13.05.2018 15:00
– Za nami 10 lat z uniwersum Marvela. Do tej pory nie było czegoś takiego. Kevin Feige zbudował je od podstaw, dokładał kolejnych superbohaterów, kolejne solowe filmy, potem bohaterowie spotykali się w kolejnych częściach "Avengers". To wszystko się ze sobą kleiło, każdy film wnosił nową konwencję – ocenia krytyk filmowy Łukasz Muszyński.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Nieposkromiona Grace Jones. Wyjątkowy film o artystce

Ostatnia aktualizacja: 27.05.2018 15:00
– Ona jest nieposkromiona nie tylko na scenie, nawet bez kostiumu i rekwizytów ma wielką siłę. Grace Jones na scenie to tylko manifestacja tego, co chce przekazać publiczności, na co pozwala jej kontekst teatralny, a nie pozwala codzienność – ocenia dokumentalistka Sophie Fiennes.
rozwiń zwiń