Amerykańska polityka według Hollywood

Ostatnia aktualizacja: 24.08.2020 22:00
Do wyborów prezydenckich w USA – jednym z najważniejszych (jeżeli nie na najważniejszym) kraju na świecie, zostały już tylko dwa miesiące. Jak fikcja mierzy się z prawdą w amerykańskich kampaniach prezydenckich? Jak wybory prezydenckie pokazuje nam Hollywood? – Polityka amerykańska jest teatrem – stwierdził krytyk filmowy i publicysta Łukasz Adamski.
Kadr z serialu House of Cards
Kadr z serialu "House of Cards"Foto: mat. promocyjne

Posłuchaj
49:54 2020_08_24 21_08_52_PR3_Klub_Trojki.mp3 Amerykańska polityka w oku kamery (Klub Trójki)

 

Wybory prezydenckie to kwintesencja amerykańskiego systemu politycznego i typowo amerykańskie zjawisko. Obejmuje ono nie tylko wybór prezydenta, który odbywa się co cztery lata, ale i wybory na gubernatora odbywające się w 50 cyklach, kampanie wyborcze do Senatu, kampanie do Izby Reprezentantów itd. Ich widowiskowość sprawia, że filmowcy mają szerokie pole do popisu. 

W samo jądro Waszyngtonu

Jak zauważył Łukasz Adamski, filmy amerykańskie stały się bardzo antyestablishmentowe. Początek tego zjawiska publicysta upatruje w latach 70., kiedy to swoją premierę miały filmy "Wszyscy ludzie prezydenta" Alana J. Paculi, "Trzy dni kondora" Sydneya Pollacka i inne obrazy wymierzone w samo jądro Waszyngtonu .

– Hollywood odpowiadało na uczucie upadającej Ameryki – przegrany Wietnam, kompromitacja administracji Nixona. Wtedy kino stało się antywaszyngtońskie. Coraz więcej produkcji z ostatnich lat, na czele z "House of Cards" uderzają w  to, jak wygląda amerykańska polityka – mówi.

Wszyscy ludzie prezydenta - zwiastun/Film Planet Polska

Boogeyman Hollywood

W dyskusji na temat związków amerykańskiej polityki z Hollywood nie mogło zabraknąć wątku Donada Trumpa – od 2004 roku bohatera reality show "Apprentice" ("Praktykant"), w którym to oceniał zdolności biznesowe grupy rywalizujących ze sobą uczestników.

– Czy to nie jest trochę tak, że Hollywood przygotowało Trumpowi drogę do objęcia władzy, mimo że nienawidzi Donalda Trumpa, bo w ich mniemaniu jest zdrajcą? To był gwiazdor, który finansował demokratów, republikanów, bawił się w partie libertariańskie, partie reform, a ostatecznie wylądował po prawej stronie – zastanawia się Łukasz Adamski. – Być może Hollywood potrzebuje Boogeymana, straszydła, w które może uderzać jak w bęben – podsumowuje.

***

Tytuł audycji: Klub Trójki
Prowadzi: Łukasz Jasina
Gość:
 Łukasz Adamski (krytyk filmowy, publicysta)
Data emisji: 24.08.2020
Godzina emisji: 21.08

kr/gs

Czytaj także

"Mrs. America" – empatycznie o ikonie amerykańskiego konserwatyzmu

Ostatnia aktualizacja: 28.04.2020 11:40
– Twórcy "Mrs. America" pokazują ideologiczną wojnę lat 70., która, de facto, ciągnie się do dziś – mówi Łukasz Adamski.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Hollywood" – brzydka twarz Fabryki Snów

Ostatnia aktualizacja: 12.05.2020 11:40
– Co jakiś czas, Hollywood musi dokonać samooczyszczenia i kręci satyry o tym, ile brudu, zła i zakłamania drzemie za jego piękną fasadą – mówi Łukasz Adamski.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Thomas Woodrow Wilson – prezydent, demokrata, rasista

Ostatnia aktualizacja: 11.08.2020 22:00
W ostatnich miesiącach przez Stany Zjednoczone, ale i przez Europę, w tym nasz kraj, przetoczyła się dyskusja na temat Thomasa Woodrowa Wilsona, a to za sprawą n.in. otwartego poparcia, jakiego 28. prezydent Stanów Zjednoczonych udzielił Ku Klux Klanowi oraz twórczości D.W. Griffitha, reżysera rasistowskiego w swojej wymowie filmu "Narodziny narodu" z 1915 roku.
rozwiń zwiń