"Wiolonczelista z Sarajewa" - muzyka w oblężonym mieście

Ostatnia aktualizacja: 20.02.2015 10:07
"Wiolonczelista z Sarajewa" Stevena Gallowaya to powieść zainspirowana historią tak niewiarygodną, że mogło napisać ją tylko życie.
Audio
  • Michał Nogaś opowiada o książce "Wiolonczelista z Sarajewa" (Trójkowy znak jakości)
Vedran Smajlović gra na wiolonczeli w zniszczonym budynku Biblioteki Narodowej (Sarajewo 1992)
Vedran Smajlović gra na wiolonczeli w zniszczonym budynku Biblioteki Narodowej (Sarajewo 1992)Foto: Wikimedia Commons/Mikhail Evstafiev

/

27 maja 1992 roku o godz.16.00 pociski moździerzowe spadły na jeden z sarajewskich bazarów. W ataku zginęły 22 osoby. Vedran Smajlović, wiolonczelista i kompozytor, zdecydował się wówczas na cudowny gest.

- Przez dwadzieścia dwa dni punktualnie o 16.00 siadał na taborecie tuż obok miejsca, gdzie doszło do ataku, i grał adagio g-moll, by w ten sposób uczcić pamięć ofiar. Grał wśród morza kwiatów przynoszonych przez mieszkańców Sarajewa - opowiada Michał Nogaś.

Z audycji dowiadujemy się, jak historia muzyka zainspirowała Stevena Gallowaya do napisania powieści, jak wyglądało życie w Sarajewie i jakie dowcipy opowiadano sobie w oblężonym mieście.

***

Tytuł audycji: Trójkowy znak jakości
Prowadził: Michał Nogaś
Data emisji: 20.02.2015
Godzina emisji: 7:45
(materiały promocyjne/iwo/fbi)

Czytaj także

Bohaterowie Powstania Warszawskiego. "W ich oczach widać ogień"

Ostatnia aktualizacja: 04.08.2014 12:30
- Gdy zobaczyłam te stare zdjęcia, a potem na żywo ich bohaterów, dostrzegłam, że jedynie ciało się postarzało... Oni są wewnątrz nadal tak samo młodzi i pełni hartu ducha - powiedziała Izabela Michalewicz, autorka książki "Rozpoznani. Prawdziwe historie ludzi z powstańczych kronik z 1944 roku".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Jaką okrutną przeszłość kryją krajobrazy? Pollack szuka odpowiedzi

Ostatnia aktualizacja: 27.09.2014 13:56
"Skażone krajobrazy" to esej Martina Pollacka o miejscach masowych mordów, dokonywanych w ukryciu, w ścisłej tajemnicy. Mordów, po których zacierano ślady: uciążliwi świadkowie byli likwidowani, doły, do których wrzucano zmarłych, ukrywano pod zasiewami łubinu lub krzakami zdziczałych porzeczek.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Powojenna trauma wyssana z mlekiem matki

Ostatnia aktualizacja: 23.01.2015 05:39
- Dzieci, które przeżyły pacyfikację wsi Sochy, zapamiętały obrazy apokaliptyczne. Niemcy zabijali wszystkich. Zarówno śmierć jak i ocalenie były przypadkowe - mówi Anna Janko, autorka "Małej zagłady".
rozwiń zwiń