"Aż tak źle z tą Unią nie jest"

Ostatnia aktualizacja: 18.04.2012 19:38
Goście radiowej Trójki Rafał Dymek i Jarosław Giziński zgodzili się, że unijne instytucje są obecnie słabe.
Audio
Aż tak źle z tą Unią nie jest
Foto: sxc.hu

Rafał Dymek z Fundacji Szumana uważa, że w dużej mierze za taki stan odpowiadają politycy. - Wdaje mi się, że mamy takie rozdwojenie jeśli chodzi o oczekiwania wobec unijnych instytucji. Z jednej strony nie chcemy dawać im więcej uprawnień, z drugiej strony jak jest konkretny problem to liczymy na UE. Albo, albo musimy się na coś zdecydować. Albo pozostaniemy przy takiej sytuacji jak obecnie, tzn., że instytucje europejskie będą uzależnione od woli państw członkowskich, albo damy tym instytucjom więcej kompetencji i uniezależnimy ich przedstawicieli od rządów państw członkowskich - mówił w "Pulsie Europy".

Jarosław Giziński z "Newsweeka" powiedział, że UE jest mocna jako instytucja ekonomiczna. - Aż tak źle z tą Unią nie jest – zauważył. Według publicysty UE brakuje natomiast spójności w sensie politycznym, a zwłaszcza dyplomatycznym. - Jak nie mam spójności to nie ma siły – dodał.

Rafał Dymek uważa, że siła instytucji UE w ostatnich latach się zmniejszyła. - W tej chwili KE jest prawie całkowicie zależna od woli rządów, a w szczególności od duetu "Merkozy”. Mamy regres jeśli chodzi o wzmacnianie instytucji europejskich – powiedział.

Gizinski zauważył, że jest to też skutek polityki wewnątrz krajowej członków UE. Zwrócił uwagę na to jakich polityków rządy odsyłają do Brukseli. - Weźmy na przykład kandydatów do PE. Kogo tam posyłamy? Polityków, którzy odchodzą na boczne tory w polityce krajowej, albo których przywódcy partyjni chcą schować w cień. Nie tylko w Polsce się tak dzieje, a potem mamy pretensje, że PE jest taki a nie inny – powiedział.

Rafał Dymek powiedział, że unijne  instytucje są słabe, bo są uzależnione od woli rządów. Rządy są słabe w wypełnianiu kompetencji, które do nich należą, nie potrafią rozwiązać kryzysu który panuje w Europie, ale w sferze posiadanych kompetencji są silniejsze obecnie niż instytucje UE. - Mam mieszane uczucie wobec duetu „Merkozy”. Z jednej strony dobrze, że ten duet nadaje pewną prędkość decyzją w Europie. Z drugiej strony wolałbym, żeby ta siła była nie u prezydentów, czy premierów dwóch, trzech konkretnych krajów, ale  żeby była w instytucjach europejskich. Z perspektywy Polski byłoby to dużo korzystniejsze, bo my nie mamy wpływu na wybór prezydenta we Francji. W naszym interesie jest wzmocnienie instytucji, bo przez te instytucje polski głos może być słyszalny - zaznaczył gość Trójki.

Dla Jarosława Gizińskiego duet Sarkozy-Merkel to obecnie jedyne sensowne rozwiązanie. - Muzykę zamawia ten co płaci. W tej chwili płacą Niemcy, ale nie dobrze byłoby gdyby Niemcy wskazywali wszystkie rozwiązania, a Francuzi u ich boku są rodzajem przeciwwagi – powiedział.

to

Czytaj także

Marker i Sakozy na szczycie w Berlinie

Ostatnia aktualizacja: 09.01.2012 11:05
W Berlinie spotkali się kanclerz Angeli Merkel z prezydentem Francji Nicolasem Sarkozy'm. Przywódcy rozmawiają o sposobach walki z kryzysem zadłużenia w strefie euro, w tym o wprowadzeniu podatku od transakcji finansowych.
rozwiń zwiń