Fenomen "Tygodnika Powszechnego" i miesięcznika "Znak"

Ostatnia aktualizacja: 05.04.2017 19:07
Tytuły te uchodzą za jedne z najważniejszych pism społeczno-kulturalnych inteligencji katolickiej w Polsce. Powstały w pierwszych latach osadzania się w naszym kraju komunistycznej władzy. Jak do tego doszło?  
Audio
  • Fenomen "Tygodnika Powszechnego" i miesięcznika "Znak" (Białe plamy/Trójka)
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Pixabay/kaboompics

Obydwie gazety od początku swojego istnienia są związane z Krakowem. "Tygodnik" został założony przez kardynała Adama Stefana Sapiehę. Po raz pierwszy ukazał się 24 marca 1945 roku. Zgoda polityczna władz na powołanie tytułu została wydana dość szybko, bo pół roku przed podobnymi decyzjami dotyczącymi innych, ważnych pism katolickich - "Dziś i jutro" i "Tygodnika Warszawskiego".

- Wpływ na to miała specyficzna sytuacja Krakowa i Generalnego Gubernatorstwa, gdzie najwyższym hierarchą w czasie okupacji był właśnie arcybiskup Sapieha, który w odróżnieniu od prymasa Hlonda pozostał w kraju - tłumaczy redaktor Roman Graczyk. Według gościa audycji "Białe plamy", to właśnie dało arcybiskupowi kapitał moralny nie tylko w oczach wiernych, ale także w oczach nowych rządzących.

Redaktor zauważa, że zgoda na wydawanie "Tygodnika" była elementem inżynierii społecznej stosowanej przez sowietów i ich popleczników w Polsce. Chodziło o przyciąganie polskiej inteligencji poprzez tworzenie obrazu władzy o znacznie łagodniejszym obliczu niż ta w Moskwie. - To zadziałało na inteligencje krakowską, profesurę uniwersytecką i ludzie ci skupieni wokół księdza Piwowarczyka, Jerzego Turowicza oraz Stanisława Stommy utworzyli "Tygodnik Powszechny" – wyjaśnia Roman Graczyk. 

A jakie były koleje losu miesięcznika "Znak"? Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

***

Tytuł audycji: Białe Plamy
Prowadzi: Mirosław Biełaszko
Gość: redaktor Roman Graczyk (znawca środowiska krakowskiego)
Data emisji: 5.04.2017
Godzina emisji: 15.07

zi/mk

Czytaj także

Dziedzictwo "Kultury" i zwycięstwo Jerzego Giedroycia

Ostatnia aktualizacja: 26.01.2017 00:34
- Oddziaływanie wolnym słowem poprzez "Kulturę", książki, ale i pomoc stypendialną było ogromne. To Jerzy Giedroyc sprawił, że Leszek Kołakowski wyjechał za granicę - mówi dr Małgorzata Ptasińska z Wydziału Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego.
rozwiń zwiń