Czapka niewidka i inne czary

Ostatnia aktualizacja: 12.05.2018 17:00
– Nie chcę być mężczyzną, nie chcę budzić się i czuć, że mam brodę! Chcę być zawsze małym chłopcem i bawić się – zapierał się Piotruś Pan.
Audio
  • Jak dziś uczy się dzieci muzyki, plastycznego smaku, otwartości na poezję i metaforę? (Niewidoczna strona sztuki/Trójka)
zdjęcie ilustracyjne
zdjęcie ilustracyjneFoto: pixabay

Przeczuwał, że wraz z osiągnięciem dojrzałości, bodaj tylko metrykalnej, utraci umiejętność latania. Piotrusiowe wzloty należą do bajki – ale istotnie, wraz z dorastaniem przestajemy fruwać w sensie metaforycznym. Wyobraźnia tępieje, kreatywność parcieje, rzeczywistość podcina skrzydła.

I nagle genialne dzieciaki przeobrażają się w nudnych i marudnych dorosłych. Bo dzieci nie tylko "wiedzą lepiej" – one także WIDZĄ LEPIEJ. Nie potrafią kłamać "interesownie" – czego przykładem szczery okrzyk chłopca z baśni Andersena, zauważającego, że król nie nosi nowych szat, ale jest… nagi.

Jednocześnie, dzieci chętnie wierzą, że istnieje czapka-niewidka, która sprawia, że ktoś, kto ją nosi, traci swą materialną postać, nie zatracając świadomości ani możliwości obserwacji.

Dzieciom wystarczy niewiele, by stworzyć alternatywne światy – jeśli nie zostały "zepsute" przez wychowawców i media, ich wyobraźnię pobudza byle patyk, drzewo, lalka szmacianka. Postaci z bajek – to ich towarzysze zabaw. Wierzą w czary i same "czarują". Dziecięca "naiwność" jest drugą stroną szczerości i nieumiejętności kalkulowania. Tak przynajmniej było jeszcze niedawno. Jak jest teraz? Czy dzieci nadal posiadają zdolność abstrakcyjnego myślenia? Jak przemówić do ich wyobraźni, jak ją pobudzić, jak otworzyć na abstrakcję i fantazję? I z drugiej strony – jak traktować dzieci? Jak partnerów czy niedokształconych intelektualnie "przyszłych dorosłych"?

W międzywojniu i w epoce PRL dla młodzieży pisywali najlepsi; młodym poświęcano specjalne programy w radiu; dla nich powstały pisma: "Płomyk" i "Płomyczek". Te dwa periodyki przetrwały wojnę, a lata świetności przeżywały w… najgorszym dla sztuki (i nie tylko) czasie. W dobie socrealizmu w "Płomyczku" publikowali Ludwik Jerzy Kern, Jerzy Ficowski, Tadeusz Kubiak, Jan Brzechwa. Młodsze umysły pomagał kształtować "Świerszczyk" (przeznaczony dla dzieci 7-8-letnich, dopiero zaczynających samodzielne czytanie). Już po odwilży, w 1957 roku powstał "Miś", pismo dla przedszkolaków, niewprawnych w sztuce literowania. A potem niedźwiadki opanowały mały ekran i zyskały status "kultowych": Miś z okienka czy Coralgol spełniali funkcje wychowawcze na równi z paniami przedszkolankami i rodzicami.

Kiedy wielcy twórcy dostrzegli w dzieciach – poważne tematy? Do XIX stulecia to nie był temat. Dzieciaki i ich wygląd – niewykształcone rysy, nieproporcjonalne ciałka, niezgrabne ruchy – nie interesowały artystów. No, chyba że pochodziły z rodzin usytuowanych najwyżej na społecznej drabinie. Książątka, królewiątka, młodociana arystokracja. Ci, owszem, bywali portretowani przez mistrzów, lecz nie z artystycznych powodów. Najczęściej krył się za tym polityczno-ekonomiczny interes. Sukcesja, matrymonium, korona.

Dziecięcy szturm na sztukę rozpoczął się wraz z krzepnięciem i wzrastaniem w siłę mieszczaństwa. Mniej więcej w tym samym czasie twórcy odstawili na bok motywy "nieżyciowe", mitologiczne czy religijne, i zwrócili się ku codzienności. Na małych obywateli skierowali życzliwe spojrzenia realiści, impresjoniści, ekspresjoniści. Dzięki nim w sztuce pojawiło się dzieciństwo w różnych odsłonach – od radości, poprzez powagę, aż po tragizm. Co jeszcze ważniejsze – wielcy twórcy zadedykowali swe dzieła nieletnim odbiorcom. A zaczęło się od… "Zabaw dziecięcych" Pietera Bruegla w 1560 roku.

Te dzieciaki nie mają ani urody, ani uroku typowego dla kilkulatków. To prawie karykatury – kartoflane figury z okrągłymi łbami wyrastającymi wprost z ramion, bez szyi. Wyglądają jak karły albo niezbyt rozgarnięci dorośli; są przyodziani jak ich rodzice, z pewnością wywodzący się z niskich stanów. Nie mniej cała 250-osobowa zgraja przedstawiona przez Bruegla ma przewagę nad dobrze urodzonymi rówieśnikami tamtej epoki: wolno im się bawić.

Pojedynczo bądź grupkami, we wszystkie gry, jakie przyjdą do głowy; z użyciem dowolnego obiektu, jaki wpadnie im w ręce – patyka, kupki, kości, płotu, beczki, pleców kolegi… Ten nieokiełznany żywioł wypełnia cały plan obrazu "Zabawy dziecięce". Znawcy wyliczyli, że na obrazie można rozpoznać 92 zabawy, z których większość zachowała się do dnia dzisiejszego. Bo to nie tylko rozrywka, także forma edukacji, przygotowanie do życia dorosłego. Mali naśladują dużych, ćwiczą fizyczną sprawność, pobierają lekcje spostrzegawczości i sprytu, nabierają rozeznania w świecie ludzi, zwierząt, roślin.

Wiek później ziomek Bruegla zilustrował sceny domowe z udziałem milusińskich. Tym razem występuje towarzystwo wiekowo zróżnicowane, od zacnych starców po niemowlęta przy piersi. Jan Steen, wzięty XVII-wieczny malarz holenderski, wielokrotnie podejmował wątek "Wesołej rodziny", na ogół własnej. Na jednym z obrazów (1668) poszczególne epizody zostały ujęte realistycznie, lecz całość ma metaforyczno-moralizatorską wymowę. Jedenastoosobowa grupa plus pies gra, śpiewa, dokazuje po to, by uzmysłowić widzom siłę tradycji. Obyczaje oraz normy zachowań nie biorą się z powietrza, są przekazywane z pokolenia na pokolenie – o czym świadczy wypisane na gzymsie kominka holenderskie przysłowie: "Kiedy starzy śpiewają, młodzi ćwierkają".

Jak dziś uczy się dzieci muzyki, plastycznego smaku, otwartości na poezję i metaforę? O swych doświadczeniach opowiedzą goście, pracujący z dziećmi na różnych twórczych scenach i arenach – od muzyki, poprzez plastykę i teatr, po literaturę i ilustrację.

***

Tytuł audycji: Niewidoczna strona sztuki
Prowadzi: Monika Małkowska
Goście: Maria Szreder (kompozytor, organizatorka życia muzycznego na Mokotowie, od lat pracująca z dziećmi i rozwijająca je muzycznie), Elżbieta Banecka (artystka, scenograf i grafik, od lat współpracująca z warszawskim Teatrem Lalek Guliwer, laureatka tegorocznej Nagrody ZAiKS-u za twórczość dla dzieci i młodzieży), Katarzyna Domańska (reprezentantka wydawnictwa Dwie Siostry, w marcu tego roku uhonorowanego tytułem Europejski Wydawca Dziecięcy w Bolonii) 
Data emisji: 12.05.2018
Godzina emisji: 16.08