Artysta może więcej. Jak dużo?

Ostatnia aktualizacja: 26.03.2021 12:30
Istnieje dość powszechne przekonanie, że "prawdziwi artyści" to takie duże dzieci, które nie do końca wiedzą, co robią. I dlatego społeczeństwo powinno pozwalać im na więcej i w ogóle być wobec nich bardziej wyrozumiałe. Wciąż nie wiadomo, jak poznać "prawdziwego artystę", ale przykładów na pobłażliwość jest wiele.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Shutterstock/sema srinouljan

Trucizna 1200.jpg
Tajemnica morderczego "Węża"

William S. Borroughs należał obok Jacka Kerouaca i Allena Ginsberga do czołowych przedstawicieli tzw. Beat Generation, niezwykle popularnych w latach 60. w środowisku obyczajowych rebeliantów i hippisów. Trudno się temu dziwić, także dlatego, że był biseksualistą oraz przez spory szmat życia nie stronił od wszelkich używek: od zapomnianego właściwie dziś wodzianu chloralu przez doskonale znane heroinę i morfinę po zwykły alkohol.


Posłuchaj
03:41 TROJKA Trojkowy detektyw 2021_03_26 12-16-49.mp3 William S. Borroughs, niedoszły Wilhelm Tell (Trójkowy detektyw)

Ponieważ pochodził z zamożnej rodziny, Borroughs mógł po zakończeniu studiów w połowie lat 30. pozwolić sobie na kilkuletnią podróż po Europie, a po powrocie - na życie wśród nowojorskiej cyganerii artystycznej. Wtedy też poznał Ginsberga i Kerouaca, a dzięki nim - Joan Vollmer, z którą się związał. W roku 1947 urodził im się syn.

Jednak uzależnienie od narkotyków i alkoholu oraz konflikty z policją spowodowały, że pod koniec lat 40. musieli wyjechać do Meksyku. Tam 6 września 1951, podczas kolejnej, suto zaprawianej narkotykami i alkoholem, imprezy, postanowił zabawić się w Wilhelma Tella. Poprosił więc Joan, by postawiła na swojej głowie szklaneczkę z dżinem, a gdy to zrobiła, wziął pistolet i strzelił...

Kobieta zmarła kilka godzin później, jednak dzięki szeroko zakrojonym działaniom dobrze opłaconego adwokata (wynajętego przez bogatego brata) niefortunny strzelec po kilkunastu dniach wyszedł z więzienia. Czy trzeba dodawać, że wkrótce opuścił Meksyk i nie wrócił tam już nigdy? Nigdy też nie poniósł kary za to, co się stało...

Borroughs zawsze twierdził, że właśnie ten tragiczny strzał sprawił, że stał się pisarzem. Hmmmm... Już wcześniej napisał dwie pierwsze swoje powieści: "Ćpun" i "Pedał". Wydał je jednak dopiero po wyjeździe (czy też ucieczce) z Meksyku. Ale czy gdyby Joan przeżyła, powieści pozostałyby w rękopisach? 


***

Tytuł audycji: Trójkowy detektyw
Prowadzi: Katarzyna Cygler
Data emisji: 26.03.2021
Godzina emisji: 12.16

pr

Czytaj także

Kto zabił ulubieńca Fabryki Snów?

Ostatnia aktualizacja: 07.01.2020 10:00
Środowiska przestępcze i show-biznes od czasu do czasu potrafią stworzyć całkiem zgrany zespół. Czasy prohibicji bardzo sprzyjały zacieśnianiu braterskiej relacji między tymi dwoma światami. Czasem artyści i gangsterzy bywali po prostu porywczy i tragiczne sytuacje mogły wyniknąć z nadmiaru jakiegoś pyłu czy płynu… 
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Oko za oko, ząb za ząb" po amerykańsku

Ostatnia aktualizacja: 26.02.2021 12:30
Obecnie w kodeksach karnych zdecydowanej większości krajów nie ma nawet wzmianki o karze śmierci, a nawet jeżeli jest – zapis ten nie jest obracany w czyn. Gdzie szukać kraju, gdzie starożytne prawo talionu mówiące "oko za oko, ząb za ząb" nadal ma najbogatszą historię i ma się dobrze? Zajrzymy za ocean – do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. – Tam tradycja kary śmierci jest dłuższa niż historia samych Stanów Zjednoczonych – stwierdziła Katarzyna Cygler. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Zbrodniczy potencjał, który drzemie w kobietach

Ostatnia aktualizacja: 05.03.2021 12:30
– Historia pokazuje, że lepiej nie budzić morderczych skłonności w kobiecych sercach. Niewłaściwie dobrane kwiatki, czy liścik przez pomyłkę wręczony nie tej adresatce, może sprawić, że smok uśpiony w niewieścich czeluściach leniwie zacznie się przeciągać – mówiła Katarzyna Cygler. 
rozwiń zwiń