Bezkarny przestępca? Portret z najdawniejszych czasów

Ostatnia aktualizacja: 23.04.2021 13:00
Czy można oficjalnie, publicznie okazać się oszustem, złodziejem, kłamcą i zachować jednocześnie wpływy i estymę wśród przeróżnych znanych i poważanych osobistości? Można! A jak to jest możliwe?
Jeśli ktoś przywłaszczył sobie nasze mienie możemy złożyć do sądu pozew wypełniając prosty formularz
Jeśli ktoś przywłaszczył sobie nasze mienie możemy złożyć do sądu pozew wypełniając prosty formularzFoto: James Cohen/flickr.com/CC BY-SA 2.0

Trucizna 1200.jpg
Tajemnica morderczego "Węża"

Zastanówmy się chwilę: czy przyczyna leży w podziwianym, czy podziwiającym? Gdzie się krzyżują ich cechy i interesy? Można mieć na innych haki czy haczyki i zachować dzięki temu wpływy - to wiadomo. Ale estymę? Kto normalnie myślący idzie do oszusta po poradę bądź na konsultację?


Posłuchaj
02:59 TROJKA Trojkowy detektyw 2021_04_23 12-45-17.mp3 Gimillu: oszust nieusuwalny (Trójkowy detektyw)

Pierwsza zasada: trzeba być niepospolitym i mieć ogładę, bo oszuścików i złodziejaszków nikt nie ceni. Druga zasada: wejść wysoko, ale... bez przesady. Trzecia zasada: wszystko należy robić zgrabnie i inteligentnie. 

Gimillu był urzędnikiem w świątyni Eanny w Uruk 2,5 tysięcy lat temu w Państwie Achemenidów. Był uprzywilejowanym niewolnikiem i z tego powodu mógł pełnić różne urzędy. Został zatem nadzorcą żywego inwentarza świątyni, a następnie był odpowiedzialny za ściąganie podatków i dzierżawę świątynnych terenów. Już w 538 r. przed Chrystusem Gimillu został jednak oskarżony m.in. o kradzież owiec i innego majątku świątyni oraz o wypuszczenie więźnia za łapówkę. Na tym procesie postawiono mu łącznie 12 zarzutów, a część skradzionych rzeczy znaleziono w jego domu. Innym razem zdarzyło mu się złapać niewolnika, który należał do świątyni i sprzedał go dwóm rolnikom naraz.

Według amerykańskiego naukowca Michaela Kozucha - Gimillu był najprawdopodobniej wysłannikiem perskiej administracji, która kilkanaście lat wcześniej zaczęła panować m.in. nad terenami, na których leży Uruk. Persowie wysyłali niejednokrotnie "swoich ludzi" i sprawdzali stan terytoriów, z których czerpali zyski. W ten sposób można wytłumaczyć, dlaczego Gimillu mimo procesów pozostawał bezkarny. 


***

Tytuł audycji: Trójkowy detektyw
Prowadzi: Katarzyna Cygler
Data emisji: 23.04.2021
Godzina emisji: 12.45

Czytaj także

Ostatni posiłek skazańca

Ostatnia aktualizacja: 19.02.2021 12:30
W Stanach Zjednoczonych, w czasach, kiedy kara śmierci była powszechnie stosowana, narodziła się tradycja – którą później zamieniono na prawo – że skazaniec przed egzekucją może zażądać dowolnego posiłku. Któż o tym nie słyszał?
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Oko za oko, ząb za ząb" po amerykańsku

Ostatnia aktualizacja: 26.02.2021 12:30
Obecnie w kodeksach karnych zdecydowanej większości krajów nie ma nawet wzmianki o karze śmierci, a nawet jeżeli jest – zapis ten nie jest obracany w czyn. Gdzie szukać kraju, gdzie starożytne prawo talionu mówiące "oko za oko, ząb za ząb" nadal ma najbogatszą historię i ma się dobrze? Zajrzymy za ocean – do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. – Tam tradycja kary śmierci jest dłuższa niż historia samych Stanów Zjednoczonych – stwierdziła Katarzyna Cygler. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Zbrodniczy potencjał, który drzemie w kobietach

Ostatnia aktualizacja: 05.03.2021 12:30
– Historia pokazuje, że lepiej nie budzić morderczych skłonności w kobiecych sercach. Niewłaściwie dobrane kwiatki, czy liścik przez pomyłkę wręczony nie tej adresatce, może sprawić, że smok uśpiony w niewieścich czeluściach leniwie zacznie się przeciągać – mówiła Katarzyna Cygler. 
rozwiń zwiń