Yugoton: z miłości do jugosłowiańskiego rocka

Ostatnia aktualizacja: 17.05.2014 20:17
- Koncept płyty Yugoton polegał na tym, że bierzemy utwory nowofalowych zespołów jugosłowiańskich i oddajemy je polskim wykonawcom, którzy napiszą do tego własne teksty i wystąpią na składankowej płycie, która byłaby czymś w rodzaju "The best of..." - opowiada w "Historii pewnej płyty" Maciej Chmiel.
Audio
  • Yugoton: z miłości do jugosłowiańskiego rocka (Historia pewnej płyty/Trójka)
2001-09-22. Na warszawskim Torze Łyżwiarskim Stegny odbył się pierwszy i jedyny koncert zespołu stworzonego tylko do nagrania bestsellerowej płyty Yugoton. Na zdjęciu Kasia Nosowska i Paweł Kukiz
2001-09-22. Na warszawskim Torze Łyżwiarskim Stegny odbył się pierwszy i jedyny koncert zespołu stworzonego tylko do nagrania bestsellerowej płyty "Yugoton". Na zdjęciu Kasia Nosowska i Paweł KukizFoto: PAP/Jacek Turczyk

- Temat współzależności płyty Yugoton i Grzegorza Brzozowicza to jest to temat pod tytułem: rola jednostki w historii - zaznacza dziennikarz Maciej Chmiel. - Bo mamy tu do czynienia z wybitną jednostką, a wszystko zaczyna się, gdy ta jednostka ma lat 12 i nagle jest poinformowana, że tata (członek nomenklatury partyjnej) został przeniesiony z Warszawy na odpowiedzialne stanowisko w Belgradzie - opowiada Chmiel o inicjatorze powstania Yugotonu (zespół i płyta miały tę samą nazwę).

Sam Grzegorz Brzozowicz wspomina, że gdy ojciec opowiedział mu o wyjeździe, był rok 1972. - Ja wtedy grałem w kapsle. To był moja główna pasja na podwórku, na którym się wychowywałem, z kluczem na szyi. Wśród moich przyjaciół był m.in. Marek Raczkowski. Znałem się na geografii, wiedziałem gdzie jest Jugosławia, ale nie miałem ochoty tam jechać - twierdzi.
Do wyjazdu jednak doszło i trzeba było stawić czoła nowej rzeczywistości. Brzozowicz uczył się języka na ulicy oraz w szkole, przy sowieckiej ambasadzie. - W tej szkole musiał wywalczyć sobie pozycję, co czynił interesując się muzyką rockową i stając się świetnym jej znawcą. Jugosławia była w połowie drogi między socjalizmem, a kapitalizmem. Znacznie częściej niż do Polski przyjeżdżały tam zachodnie zespoły, dostępne były płyty. Grzegorz wrócił do Polski osłuchany, z wieloma płytami i zaszczepioną miłością do muzyki - dodaje Maciej Chmiel, gość audycji "Historia pewnej płyty" .

- Chodziłem do sklepów, wymieniałem płyty, poznawałem świat rock'n'rolla. To była szybka edukacja, m.in.: dlatego, że były kapitalne audycje radiowe. Przyjeżdżały też zespoły. Byłem na koncertach Deep Purple, Santany czy Jethro Tull - dodaje Brzozowicz.


Po powrocie do Polski Grzegorz Brzozowicz został kierownikiem warszawskiego Klubu Remont, potem dziennikarzem, jest też odpowiedzialny za "goranominię", która wybuchła w Polsce w połowie lat 90. Brzozowicz spopularyzował w naszym kraju muzykę Gorana Bregovica, doprowadził też do wydania wspólnej płyty Kayah i Gorana Bregovica.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji, którą przygotował Tomasz Żąda.
"Historii pewnej płyty" można słuchać w każdą sobotę między 18.00 a 19.00.
(mp, ei)

Zobacz więcej na temat: MUZYKA Tomasz Żąda Trójka

Czytaj także

Pełna wolność. Początki Formacji Nieżywych Schabuff

Ostatnia aktualizacja: 13.04.2014 01:21
- Gdy okazało się, że jest szansa na nagranie płyty, to była rzecz na tyle abstrakcyjna, że kompletnie nie wiedzieliśmy, jak do tego podejść - wspomina Olek Klepacz, lider Formacji Nieżywych Schabuff.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Kayah - "Zebra": ten sukces jej się należał

Ostatnia aktualizacja: 20.04.2014 18:18
- Dwa utwory "zrobiły" ten album, czyli "Na językach" i "Supermenka". To były także wielkie przeboje na naszej "Liście" w Trójce. Radiowym hitem jest również "Moja sukienka", którą do tej pory gramy - mówi Marek Niedźwiecki o utworach z płyty "Zebra". O drugim albumie Kayah mówiliśmy w audycji "Historia pewnej płyty".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Telehon, czyli ucieczka Pablopavo od reggae i szok dla fanów

Ostatnia aktualizacja: 04.05.2014 01:40
- Pomysł na tę płytę był taki, by pozwolić sobie na szerokie spektrum stylistyczne. Robić to, co mi przychodzi do głowy, a co niekoniecznie jest reggae - opowiada Paweł Sołtys. O pierwszej płycie Pablopavo "Telehon" rozmawialiśmy w "Historii pewnej płyty".
rozwiń zwiń