"Ania Rusowicz odniosła sukces dzięki miłości do matki"

Ostatnia aktualizacja: 26.01.2013 14:20
– Anię denerwowało to, że o jej matce, Adzie Rusowicz zapomniano. Postanowiła za pomocą swojego śpiewania wskrzesić jej dawną sławę – mówiła Maria Szabłowska, dziennikarka Polskiego Radia o powstawaniu płyty "Mój Big-Bit”.
Audio
Ania Rusowicz
Ania Rusowicz Foto: źr. facebook.com/ania.rusowicz

/

Album Ani Rusowicz "Mój Big-Bit” w ubiegłym roku otrzymał cztery Fryderyki.   Wokalistka podkreślała w "Historii Pewnej Płyty”, że tworząc płytę, nie myślała, czy odniesie ona sukces. – Starałam się znaleźć coś dla siebie i tym się kierowałam. Miałam chęć przywrócenia pamięci big-bitu, przywrócenia pamięci mojej matki, która zmarła, gdy miałam 7 lat. Starałam się zainspirować big-bitem, ale stworzyć coś własnego. Wydaje mi się, że się to udało –  opowiadała.
Zobacz wideo z koncertu Ani Rusowicz w Trójce!
– Mamę pamiętam jako dobrą, ciepło osobę, a nie wielką gwiazdę - mówiła Ania Rusowicz Markowi Niedźwieckiemu. - Moje muzyczne wspomnienia są bardzo śladowe. Dopiero teraz od jej przyjaciół i współpracowników dowiaduję się, jak wielką była artystką.
Piosenkarka mówiła w "Historii Pewnej Płyty", że zawsze była fanką starych brzmień. – Zauważyłam, że mój wokal nie pasuje do nowoczesnych brzmień elektronicznych, aczkolwiek nie wykluczam, że nagram kiedyś płytę, która będzie połączeniem elektro i retro – mówiła.
Maria Szabłowska przyznała, że nie była pewna, jak publiczność przyjmie utwory big-bitowe, nawet w nowych aranżacjach.  Wątpliwości rozwiały się, gdy Ania Rusowicz wystąpiła na festiwalu w Opolu w 2011 roku. – Publiczność przyjęła ją wtedy fantastycznie – mówiła dziennikarka Polskiego Radia.
–  Ludzie wyczuwali, że to było prawdziwe. Warto robić rzeczy autentyczne – tak sukces swojego albumu podsumowała piosenkarka.

O powstawaniu "Mojego Big-Bitu" opowiadał także współproducent albumu Kuba Galiński.
Zapraszamy do wysłuchania całej "Historii pewnej płyty"!
Zapraszamy na "Historię pewnej płyty" w soboty o godz. 18.00,

Anna Gacek i Tomasz Żąda