Andrzej Korzyński: próbowałem przeszczepić elementy "powagi" do rozrywki

Ostatnia aktualizacja: 07.06.2014 17:09
W jego muzycznej biografii jest m.in. zespół Ricercar 64, który jako pierwszy nagrywał w aranżacji bigbitowej utwory Jana Sebastiana Bacha. - Z perspektywy lat brzmi to dość zabawnie, wtedy wywołało konsternację, ale też zachwyty, że można pogodzić dwie skraje rzeczy, wodę i ogień - mówi gość audycji "Trójkowy wehikuł czasu" Andrzej Korzyński.
Audio
  • Andrzej Korzyński: próbowałem przeszczepić elementy "powagi" do rozrywki (Trójkowy wehikuł czasu)
Andrzej Korzyński
Andrzej KorzyńskiFoto: ze zbiorów Andrzeja Korzyńskiego

Pierwszą w historii polskiej kinematografii Złotą Palmę w Cannes otrzymał w 1981 roku film Andrzeja Wajdy "Człowiek z żelaza". Kompozytorem muzyki do tego filmu był Andrzej Korzyński.

W jego muzycznej biografii jest m.in. zespół Ricercar 64, który jako pierwszy nagrywał w aranżacji bigbitowej utwory Jana Sebastiana Bacha. - Byłem  tak ściśle związany z muzyką poważną, że usiłowałem przeszczepić elementy "powagi" do rozrywki. Z perspektywy lat brzmi to dość zabawnie, wtedy wywołało swego rodzaju konsternację, ale też zachwyty, że można pogodzić dwie skraje rzeczy, wodę i ogień. Ricercar 64 to był zespół do nagrań studyjnych. Podejrzewam, że zyskał popularność dzięki nazwie. Po włosku to znaczy poszukiwać, jednak wszyscy myśleli, że to - z angielskiego - bogaty samochód - śmieje się gość audycji "Trójkowy wehikuł czasu".

Andrzej Korzyński jest także autorem przeboju Piotra Szczepanika "Żółte kalendarze", które miały nosić tytuł "Zżółkłe kalendarze", ale to słowo okazało się nie do zaśpiewania. - Zespół zaczął towarzyszyć w występach Piotrowi Szczepanikowi. "Żółte kalendarze", które były piosenką 1965 roku, najpierw były utworem instrumentalnym. Ale miały fajną melodię i próbowały tę piosenkę zaśpiewać różne osoby. Jedną z pierwszych wykonawczyń była Beata Tyszkiewicz. Potem próbowała to zaśpiewać Marta Przybora, też nie bardzo się udało - dodaje gość Jerzego Sosnowskiego.

Wtedy Korzyński odwiedził Lublin. - Usłyszałem Piotra Szczepanika. Robił fantastyczne wrażenie. Był bardzo kulturalny, nieco smutny, wyglądał na zagubionego. Spytałem, czy zechciałby zaśpiewać moją kompozycję. Zgodził się, przyjechał do Warszawy, świetnie to wypadło. I tak się zaczęło - wspomina artysta.

Andrzej Korzyński tworzył też przeboje Maryli Rodowicz ("Do łezki łezka", "Krąży, krąży złoty pieniądz"), muzykę do filmów Andrzeja Żuławskiego, a poza horyzontem czasu, w którym porusza się "Wehikuł", bo już w latach 80., także piosenki z kultowej "Akademii pana Kleksa" i przeboje Franka Kimono.

Nadaliśmy następujące utwory (wszystkie po raz pierwszy w Wehikule):

1.       Ricercar 64: Portret mistrza (Preludium C-dur J.S.Bacha) (1964) 2'51"

2.       Piotr Szczepanik (& Ricercar 64): Żółte kalendarze (1965) 3'14"

3.       Arp Life: Adolfino Tango (1977) 3'42"

4.       Arp Life: Baby Bump / Człowiek z marmuru (1977) 4'37"

5.       Andrzej Korzyński z zespołem: Dark Souls / Muzyka z filmu SOS (1974) 2'00"

6.       Andrzej Korzyński z zespołem:  Janek Wiśniewski /  Człowiek z żelaza (1981) 2'01"

7.       Andrzej Korzyński z zespołem: Truncheon Man  / Człowiek z żelaza (1981) 3'04"

Specjalne podziękowania dla Michała Wilczyńskiego za pomoc w realizacji audycji.

Do słuchania "Trójkowego wehikułu czasu" w każdą sobotę między 15.00 a 16.00 zapraszają Agnieszka Obszańska i Jerzy Sosnowski.

(mp, gs)

Czytaj także

Rockowo-jazzowe braterstwo. Muzyków połączyły... pieniądze

Ostatnia aktualizacja: 12.04.2014 18:00
Na przełomie lat 60. i 70. jazzmani i rockmani zaczęli się do siebie zbliżać. W "Trójkowym wehikule czasu" opowiadali o tym Marek Karewicz i Marcin Jacobson. Zaprezentowaliśmy drugą część rozmowy zainspirowanej książką "Karewicz: Big beat".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Klub Non-Stop, czyli co okrutnie irytowało mieszczan

Ostatnia aktualizacja: 17.05.2014 18:09
Sopocki Non-Stop, czyli klub muzyczny na świeżym powietrzu. - Został założony w 1961 roku przez Franciszka Walickiego. Nad kręgiem tanecznym, zbitym z desek, rozciągała się plandeka. To tu grały legendarne zespoły młodzieżowe tamtych czasów - opowiada gość audycji "Trójkowy wehikuł czasu" Marcin Jacobson.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Hybrydy. Bardziej "warszawkowatego" miejsca w stolicy nie było

Ostatnia aktualizacja: 25.05.2014 20:00
Przy ul. Mokotowskiej, w pałacyku, w którym przed stuleciem mieszkał Józef Ignacy Kraszewski, znalazł w roku 1957 siedzibę klub studencki. Za jego nazwę przyjęto tytuł jednej z powieści Kraszewskiego - Hybrydy. Opowiada o nim gość audycji "Trójkowy wehikuł czasu" Sławomir Rogowski.
rozwiń zwiń