Msza, która przyciągnęła nastolatków do kościoła

Ostatnia aktualizacja: 27.12.2010 13:28
Na cztery, od murów świątyni w Podkowie Leśnej odbiła się salwa gitarowych dźwięków – tak w styczniu 1968 roku Czerwono Czarni rozpoczęli pierwszą w historii polskiego rocka mszę beatową.
Audio

Wydarzenie to odbiło się w kraju głośnym echem, było to bowiem pierwsze w Polsce i jedno z pierwszych na świecie przedstawienie liturgii kościelnej w formie rock’n’rollowej. Utwory wykonane podczas mszy wkrótce trafiły na album "Pan przyjacielem moim".

- Ta płyta otworzyła Kościół na coś czego w nim wcześniej nie było – wspominał w audycji "Trójkowy Wehikuł Czasu", filozof religii prof. Zbigniew Mikołejko. - Użyto big beatowych narzędzi, żeby towarzyszyły mszy. To przyciągnęło tłumy wszelkie.

Księdzem, który wpuścił big beat do świątyni był proboszcz parafii w Podkowie Leśnej, ks. Leon Kantorski. Już w 1965 roku zezwolił on, by podczas mszy przygrywał gitarowy zespół o przekornej nazwie Trapiści. Wykonywał on utwory instrumentalne – od kompozycji mistrzów baroku po przeboje rockowej grupy The Shadows.

Z inicjatywy Trapistów ksiądz Kantorski już w 1967 roku zwrócił się do Katarzyny Gärtner o napisanie kilku utworów przeznaczonych do wykonywania podczas nabożeństw. Teksty opracował pisarz Kazimierz Grześkowiak.

Premiera dzieła miała miejsce 14 stycznia 1968 roku w wypełnionym po brzegi kościele w Podkowie Leśnej. 8 utworów składających się na mszę beatową, wykonała czołowa grupa big beatowa Czerwono Czarni.

Ta odważna jak na owe czasy prezentacja była możliwa dzięki zmianom, które zaszły w Kościele po zakończonym w 1965 roku Soborze Watykańskim II.

- Przyniósł on zmiany liturgii. Zrezygnowano wówczas z mszy trydenckiej, odprawianej w języku łacińskim. W liturgii pojawił się język narodowy – mówił prof. Mikołejko.

Msza beatowa była jedną z widocznych oznak modernizacji Kościoła. Stanowiła próbę dotarcia do ateizowanej przez państwowy system młodzieży.

Na zupełnie inne efekty dzieła Gärtner liczyły komunistyczne władze, które w postępowej inicjatywie księdza z Podkowy Leśnej widziały szansę na skłócenie młodych z religijnymi tradycjonalistami.

- Nie słyszałem protestów konserwatywnych staruszek. Wszyscy na te występy lecieli z wypiekami. Była wielka potrzeba odświeżenia Kościoła - wspominał w Trójce prof. Mikołejko.

Aby wysłuchać audycji "Trójkowy Wehikuł Czasu", wystarczy kliknąć w ikonę dźwięku w boksie "Posłuchaj".

bch

Czytaj także

Rock’n’rollowcy czasów małej stabilizacji

Ostatnia aktualizacja: 22.11.2010 10:00
- Nie istniały narkotyki, piwo smakowało jak mocz pawiana, zostawała tylko alpaga, napój młodej inteligencji polskiej – big beatową atmosferę Warszawy lat 60. wspominał w Trójce muzyk grupy Pesymiści.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Warszawski Klan jako pierwszy wystąpił w obronie poziomek

Ostatnia aktualizacja: 01.04.2012 13:00
W latach 70. śpiewali o spychaczach dwusuwowych, tworzyli muzykę baletową i jako pierwsi w Polsce zastosowali na scenie dym z odkurzacza. Dziś mija 43. rocznica powstania zespołu Klan.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Wielka kariera Denerwującej Żaby

Ostatnia aktualizacja: 27.12.2010 16:25
W 2005 roku Crazy Frog i utwór "Axel F" zarobili dla swoich twórców 40 milionów funtów. Ale triumf kiczowatej melodyjki oznaczał zmiany w całym przemyśle muzycznym.
rozwiń zwiń