Lem uważał, że doceniano go nie za to, co należy. "Doprowadzało go to do furii"

Ostatnia aktualizacja: 03.05.2013 13:24
– Wielu ludzi uważa, że z tego tytułu, że ja piszę powieści fantastyczne, to powinienem ze szczególną łatwością iść na lep wszelkich, nawet najbardziej dziwacznych, pomysłów. Wprost przeciwnie – mówił Stanisław Lem w 1975 roku.
Audio
  • Abakanowicz, Lem, Grotowski: sukces mimo żelaznej kurtyny (Trójkowy Wehikuł Czasu)
Stanisław Lem w 1971 roku
Stanisław Lem w 1971 rokuFoto: Fot.: PAP/CAF

Prof. Stanisław Bereś, krytyk i historyk literatury, autor książki "Rozmowy ze Stanisławem Lemem”, mówi, że słynny pisarz uważał, że postrzegany jest w Polsce i na świecie nie tak, jak należy. - Nawet w książce, w rozdziale "Księga skarg i wniosków”, skarży się przez dobre 50 stron na to, że doceniają go nie za wielką umysłowość czy zdolności futurologiczne, tylko za zdolność wymyślania różnych efektownych fabuł. Doprowadzało go to do furii – wspomina krytyk.
Rozmówca Jerzego Sosnowskiego mówi, że początkowo nie myślał, żeby stworzyć rozdział, w którym Stanisław Lem będzie mógł wyrazić swój żal. - Nie planowałem, że o tym będziemy rozmawiać. Tylko to z niego się ciągle, przy różnych okazjach, "wylewało”, aż uznałem, że tego jest tak dużo, że trzeba zrobić taki rozdział na temat, co on sądzi o swoim odbiorze. A sądził jak najgorzej – opowiada profesor.
W audycji "Trójkowy Wehikuł Czasu" wysłuchaliśmy fragmentu audycji Walentyny Toczyskiej z 21 lutego 1975 roku z cyklu "Pisarz miesiąca”, w której wypowiadał się autor "Solaris”. Stanisław Lem zdradził, że jego zdaniem cała sztuka tworzenia polega na tym, żeby "odsiewać, odfiltrowywać wszystko to, co się przyjmuje ze świata, co przychodzi człowiekowi do głowy”.
Pisarz wspominał też, jak on i Jan Józef Szczepański zostali poddani przez znajomą psychiatrkę pewnemu eksperymentowi. Podano im… środki halucynogenne. Jaki był efekt tego niecodziennego eksperymentu? Zapraszamy do wysłuchania całej audycji!

W ramach akcji "Orzeł może” przypomnialiśmy w "Wehikule" sylwetki Polaków, którzy w latach 60. i 70. stali się artystami znanymi daleko poza granicami naszego kraju. Wbrew pozorom wybór był trudny, bo wcale nie było ich mało. Ostatecznie o Jerzym Grotowskim opowiadała nam dr Agata Adamiecka, o Magdalenie AbakanowiczStach Szabłowski, a o Stanisławie Lemie prof. Stanisław Bereś.

W audycji wysłuchaliśmy następujących nagrań – wszystkie po raz pierwszy w "Wehikule":
1.       SBB: Sonntagmorgen (NRD, 1974) 3’12”
2.       Maryla Rodowicz: Z lotu ptaka 3’18” (Czechosłowacja, 1972)
3.       Skaldowie: Sterne werden Erden sein [Aż do gwiazd] (NRD, 1973) 4’10”
4.       Czesław Niemen: Pokój (Polska, 1979) 4’38”
5.       SBB: Odejście (NRD, 1977) 5’51” (fragm.)

Zapraszamy na "Trójkowy Wehikuł Czasu" w każdą sobotę o godz. 15.00.

Agnieszka Obszańska i Jerzy Sosnowski

 

Czytaj także

Dzięki Polakom tkanina zyskała nową głębię

Ostatnia aktualizacja: 26.03.2013 12:34
- To polscy artyści zmienili język tkaniny, zerwali z tradycją monumentalnych gobelinów, a dzięki nim stała się obiektem trójwymiarowym - podkreśla Michał Jachuła, kurator wystawy "Splendor tkaniny".
rozwiń zwiń