Czy w Armenii dojdzie do politycznego trzęsienia ziemi?

Ostatnia aktualizacja: 24.04.2018 17:14
"Ormiański naród rozpoczyna aksamitną rewolucję przeciw korupcji i niesprawiedliwemu politycznemu systemowi. A Serż Sarkisjan jest symbolem tego wszystkiego w Armenii" – wykrzykują do zagranicznych korespondentów manifestanci w Erywaniu.
Audio
  • Czas na zmiany w Armenii? (3 strony świata/Trójka)
Erywań, 23.04.2018 r. Ludzie celebrujący dymisję premiera Armenii Serża Sarkisjana
Erywań, 23.04.2018 r. Ludzie celebrujący dymisję premiera Armenii Serża SarkisjanaFoto: PAP/EPA/HAYK BAGHDASARYAN

Wczoraj Serż Sarkisjan, który wcześniej był prezydentem, a teraz – po dwóch kadencjach – miał zostać premierem, złożył – pod naporem trwających od kilkunastu dni manifestacji rezygnację. Czy oznacza to także zmianę rządzącej elity, która utrzymała się w Armenii od upadku Związku Radzieckiego?

– Sarkisjanowi prawie się udało. W zeszłym roku jego partia wygrała pewnie wybory i wydawało się, że po wygaśnięciu jego kadencji prezydenckiej i wybraniu go przez parlament na premiera sprawa jest załatwiona. Przed Armenią stoi obecnie wielkie pytanie. Częściowo jest to zmiana większa niż tylko odejście Serża Sarkisjana. To też upadek tzw. klanu karabachskiego, który rządził od upadku ZSRR. Jednak czy dojdzie do całkowitej zmiany władzy? To zależy od tego, jak zachowa się ulica – zwraca uwagę Wojciech Górecki z Ośrodka Studiów Wschodnich.

Zapraszamy do wysłuchania dołączonej audycji. 

***

Tytuł audycji: 3 strony świata
Prowadzi: Ernest Zozuń
Gość
: Wojciech Górecki (Ośrodek Studiów Wschodnich)
Data emisji: 24.04.2018
Godzina emisji: 16.44

ml/mk

Czytaj także

Kto tak naprawdę rządzi w Peru?

Ostatnia aktualizacja: 22.03.2018 17:00
Pablo Kuczyński miał przyjmować pieniądze od brazylijskiego potentata budowlanego. Miał kupować głosy w swojej sprawie. Czy to koniec politycznej kariery mającego polskie korzenie polityka? 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Co szykuje na wybory Viktor Orbán?

Ostatnia aktualizacja: 05.04.2018 17:00
– Wystarczy jedna zła decyzja i Budapeszt może być nie do poznania – mówił Wiktor Orbán na uroczystości otwarcia kampusu Narodowego Uniwersytetu Administracji Publicznej. – Węgry staną się krajem emigracyjnym – wyjaśniał dalej. To naczelne wyborcze hasło Fideszu.
rozwiń zwiń