A. Kohut: próba użycia siły wobec demonstrantów teraz, może się skończyć rewolucją

Ostatnia aktualizacja: 17.08.2020 17:00
To były największe protesty w historii Białorusi. Dziesiątki tysięcy ludzi wyszły na ulice miast, żeby powiedzieć "dość" Aleksandrowi Łukaszence. Nikt już chyba nie będzie powątpiewał w masowość demonstracji. Jednak, czy Białorusinom uda się obalić dyktatora? Czy demokratyczny Zachód może i chce pomóc? W końcu, co z pomocą dla Łukaszenki od "wielkiego brata" ze wschodu?
Protesty w Mińsku
Protesty w MińskuFoto: PAP/ITAR-TASS/Valery Sharifulin

W Mińsku demonstrowało, według różnych ocen, od 100 do 500 tysięcy ludzi domagając się ustąpienia prezydenta Aleksandra Łukaszenki. Wcześniej prezydent Białorusi przemawiając do swoich zwolenników odrzucił oskarżenia o sfałszowanie wyborów prezydenckich, które odbyły się tydzień temu.

– Ta fala społecznego wzburzenia, którą można było zaobserwować już przed wyborami, choćby na wiecach tak nieznanej kandydatki jak Swietłana Cichanouska, czy po tym, ilu ludzi przychodziło podpisać się pod kandydaturami konkretnych kandydatów, już wskazywała na jakieś ponadprzeciętne wrzenie na Białorusi. To samo zobaczyliśmy po wyborach, które Łukaszenka zdecydował się dość bezpardonowo sfałszować. Jego wynik to nie jest nawet lekkie przegięcie, to cyfra wyssana z palca i Białorusini tego nie wytrzymali. Wyszli na ulice na bezprecedensową skalę, nie tylko w Mińsku, ale i w innych miastach. To pokazuje, że jesteśmy świadkami jakiejś większej przemiany społecznej – komentuje Andrzej Kohut z Klubu Jagiellońskiego.


Posłuchaj
09:52 PR3_MPLS 2020_08_17-16-45-30.mp3 Andrzej Kohut o masowych protestach na Białorusi (3 strony świata/Trójka)

 

Uczestniczka demonstracji opozycji mówiła, że już nie czują strachu. "W tym kraju powinna być miłość, prawda i wolność. Ja całe życie miałam tę samą władzę i cały czas milczałam. Chcę powiedzieć byłemu prezydentowi, że powinien pogodzić się z tym, że naród już go nie uznaje i nie uzna" – powiedziała młoda mieszkanka Mińska.
Korespondent rozgłośni Radio Swaboda spotkał księdza Jurija Sańkę. Rzecznik Konferencji Katolickich Biskupów Białorusi był niezwykle wzruszony. "To dzień święta narodu białoruskiego. Będzie Boża sprawiedliwość na naszej ziemi, gdyż teraz odbywa się sąd nad Białorusią i nastanie prawda. Widziałem chyba z pół miliona ludzi" – powiedział ksiądz Jury Sańka.

Youtube/BELSAT PO POLSKU

Demonstranci skandowali "Niech żyje Białoruś". Z kolei głosząc hasło "trybunał" domagali się osądzenia prezydenta.

Duże demonstracje odbywają się również w innych miastach. Jak donoszą media, w Grodnie zebrało się 30 tysięcy osób, co daje 10 procent mieszkańców miasta. W Bobrujsku zebrało się 10 tysięcy osób, które przeniosły ogromną historyczną biało-czerwono-białą flagę. Cały plac centralny w Brześciu też zapełnił się demonstrantami. Na ulicę wyszła połowa mieszkańców podstołecznej wsi Malinniki, ubranych w białe koszulki.

***

Tytuł audycji: 3 strony świata
Prowadzi: Adrian Bąk
Gość: Andrzej Kohut (koordynator Regionalnego Ośrodka Debaty Międzynarodowej w Warszawie, szef działu "Polska na mapie" portalu opinii Klubu Jagiellońskiego)
Data emisji: 17.08.2020
Godzina emisji: 16.45

IAR/ml/mk

Czytaj także

Kamil Kłysiński: Putin szybko pogratulował Łukaszence i przekazał mu sugestywny komunikat

Ostatnia aktualizacja: 10.08.2020 17:00
– W krótkim, ale treściwym komunikacie Władimir Putin dał do zrozumienia Aleksandrowi Łukaszence, że Mińsk powinien zacieśniać więzi integracyjne z Rosją w ramach państwa związkowego – mówił w Programie 3 Polskiego Radia ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich Kamil Kłysiński.
rozwiń zwiń