Andrzej Stasiuk: zawsze odruchowo jeździłem w prawo, na wschód

Ostatnia aktualizacja: 24.09.2014 22:00
- W Warszawie mieszkałem na Pradze. Ciągnęło mnie na Lubelszczyznę, w Bieszczady. Kiedy wzięli mnie do wojska, to na wschód, do Dębicy. W wiezieniu siedziałem w Rzeszowie... Wystarczy słuchać losu i nie wierzgać przeciwko ościeniowi, a wszystko się poskłada - przekonuje Andrzej Stasiuk, który wydał właśnie książkę zatytułowaną "Wschód".
Audio
  • Andrzej Stasiuk: zawsze odruchowo jeździłem w prawo, na wschód (Z najwyższej półki/Trójka)
Andrzej Stasiuk
Andrzej StasiukFoto: Michał Nogaś

Foto:
Foto: Wydawnictwo Czarne

"Najnowsza książka Andrzeja Stasiuka to niezwykły zapis podróży na Wschód - podróży we wspomnienia do obrazów z dzieciństwa spędzanego u dziadków na Podlasiu i podróży tam, skąd wyszły oddziały Czyngis-chana, tam, gdzie historia jest jak geologia i tektonika: nieunikniona, nieprzewidywalna, miażdżąca, tam, gdzie lucyferycznym blaskiem świeci nowa potęga - do Rosji, Chin i Mongolii. To próba uchwycenia cienia Wschodu, który na nas pada. Opowieść o tęsknocie, pragnieniu i strachu. I o tym, jak umyka przestrzeń, a powraca pamięć" - czytamy w materiałach promocyjnych.

Benefis Andrzeja Stasiuka, czyli spotkanie ze słynnym… hodowcą owiec >>>

- Ostatnio przejechałem 17 tysięcy kilometrów. Byłem w Kirgistanie i Tadżykistanie, przez rzekę Afganistan oglądałem. Wielbłądy widziałem. Jechałem i tak mi się to skanowało i wdrukowywało bez ładu i składu. Po to zresztą jedziesz: żeby sobie głowę wypełnić i potem się odżywiać tym przez kilka miesięcy - mówi Andrzej Stasiuk. - Najwięcej widziałem pięknej górsko-stepowo-pustynnej pustki. W namiocie się wyspałem za wszystkie czasy, przy ognisku się nasiedziałem. To musi starczyć do przyszłego roku - opowiada Michałowi Nogasiowi pisarz w drodze do pegeeru w Wołowcu. Dlaczego akurat tam? Bo i od wspomnienia tego właśnie miejsca zaczyna się "Wschód".
O tym, jak w rzeczonym pegeerze (który powstał na gruzach dawnej łemkowskiej wsi) stał w kolejce po chleb, o ludziach spotkanych w podróżach i o tym, czy należy obawiać się, że Wschód - uzbrojony - stanie u naszych bram, Andrzej Stasiuk mówi dziennikarzowi Trójki.

Zapytany, dlaczego nie zdecydował się na literacką podróż w przeciwnym kierunku, odparł, że "Zachód nie ma dla niego zbyt wielu znaczeń". - Wschód odzywa się głosem dramatu i apokalipsy. Jest większy i bardziej pusty. Wyobraźnia ma więcej do zrobienia, bo na Zachodzie jest już martwa. Tam wszystko zostało wymyślone i pięćset czy nawet pięć tysięcy razy opisane. Nie ma gdzie wcisnąć myśli i słowa - przekonuje pisarz.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji, która powstała we współpracy z Narodowym Instytutem Audiowizualnym.

Więcej rozmów w audycji "Z najwyższej półki" >>>

"Wschód" to 24 pozycja w dorobku autora, który zadebiutował w 1992 roku "Murami Hebronu" i ma na koncie m.in. nagrodę literacką Nike (w 2005 roku za "Jadąc do Babadag") i nagrodę Fundacji Kościelskich (w 1995 roku za "Białego kruka"). Wschód" ukazał się 24 września nakładem Wydawnictwa Czarne. Książka opatrzona jest Trójkowym Znakiem Jakości.

(mk/fbi)