"Czarny anioł" - opowieść o Ewie Demarczyk

Ostatnia aktualizacja: 19.01.2015 08:00
Milczy od lat. Nie występuje, nie udziela wywiadów, jej teatr przestał istnieć. Są jednak z nami jej piosenki i wspomnienia hipnotyzujących koncertów... A teraz także książka.
Audio
  • "Czarny anioł" - opowieść o Ewie Demarczyk (Z najwyższej półki/Trójka)
Ewa Demarczyk
Ewa DemarczykFoto: Aleksander Jarosiński/FORUM

"Ja jestem do dyspozycji absolutnie do końca, do dyspozycji publiczności.

Od momentu kiedy wchodzę na scenę, gaśnie światło i zaczynają się dźwięki".

[Ewa Demarczyk, 1998]

Okładka
Okładka książki "Czarny anioł"

"Czarny anioł" nie jest biografią, co zgodnie podkreślają obie autorki, czyli Angelika Kuźniak oraz Ewelina Karpacz-Oboładze (na co dzień pracująca w Studiu Reportażu i Dokumentu Polskiego Radia). To, jak można przeczytać w podtytule, opowieść. O zjawisku. Bo takim na pewno była (jest?) Ewa Demarczyk.

 

"Czarny anioł" to książka, która powstała bez udziału głównej bohaterki, co zrozumiałe. Nie jest to jednak tekst sensacyjny, przeciwnie - autorki unikają wchodzenia z butami w prywatne życie wielkiej piosenkarki, są bardzo dyskretne, nie szukają sensacji, nie przekraczają granicy. Przedstawiają za to wiele cytatów - to mówi Ewa Demarczyk sprzed lat: o sobie, o swoich początkach, o śpiewaniu poezji, o byciu w Piwnicy pod Baranami, o jej opuszczeniu. O własnym teatrze, o kontakcie z publicznością, o zamknięciu sceny...

Mówią też, a być może przede wszystkim, w „Czarnym aniele” dawni współpracownicy, koledzy, przyjaciele. O jej perfekcjonizmie, o matkowaniu członków własnego zespołu, o pięknym zachowaniu w marcu 1968 roku i o... milczeniu.

A tak się ta "Opowieść o Ewie Demarczyk" zaczyna:

"Jest wieczór.

Jedyna lampa przykryta fioletowym tiulem rzuca liche światło. Palą się świece.

Na scenie, półtora na dwa metry, pianino. Na nim teatralne kostiumy: fraki, mundury, płaszcze pełne łat. Nie za wiele tego. Między pianinem a ścianą (to chwilowa garderoba, prawdziwa jest w głębi korytarza, przy barze) kłębi się kilkanaście osób. Mają dopiero wystąpić.

Tadeusz Kwinta recytuje właśnie na scenie fragmenty napoleońskich pamiętników. Po nim wychodzą: Krzysztof Litwin 'z opowiastkami umoralniającymi', Wiesław Dymny 'w kwiaciastym pajacyku, z ogromnym wypchanym brzuchem i w meloniku'. Aleksandra Kurczab śpiewa Leśmiana.

Program nazywa się 'Siedem dziewcząt pod bronią, czyli Boże, zachowaj Franciszka'.

Śmiech, oklaski.

Koniec.

Tak wszyscy myśleli.

Ale błysnął reflektor. Na scenę wpadł Piotr Skrzynecki. Łamiącym się (ze wzruszenia?) głosem wykrzyczał: 'Proszę państwa, proszę państwa! Miałem powiedzieć »dobry wieczór«, ale nie mogę. Nie mogę, proszę państwa, bo już czekam na to, co zaraz się wydarzy. Proszę państwa, przed wami wspaniała młoda śpiewaczka, która was zachwyci'.

Wyszła 'onieśmielona, nie umiejąca się ruszać, nie wiedząca, co zrobić z rękami, źle uczesana'. W sukience szytej przez mamę ('Suknie? Mama, mama, tylko mama').

Przy pianinie Zygmunt Konieczny.

Zaczęła od 'Rebeki' Andrzeja Własta. I nagle, jak mówi Mirosław Obłoński, 'stała się żydowską dziewczyną z małego miasteczka, najpierw rozświetloną zachwytem, a później bezbronną i gasnącą'.

Śpiewa 'Puchowy śniegu tren'.

I finał: 'Czarne anioły'.

Z napięciem, z 'diabelską wibracją w głosie'.

Czarne anioły choć białoskrzydłe

A na ich twarzach miny obrzydłe

Na ciemnym niebie jak fajerwerki

Ale przeklęte raz i na wieki

To są anioły z mojej stodoły

Pouciekały przez dziury w dachu

Anioły śmierci z głowami węża

Latają w górze i czas tam mitrężą

Trzeba by wszystkie razem połapać

W pęczki powiązać i wapnem pochlapać

Wsadzić do nieba czy trzeba nie trzeba

czy trzeba nie trzeba

(...)

Kiedy skończyła, przez salę przebiegł szept:

'To niemożliwe.

To jak wniebowstąpienie.

To teatr.

To cud'.

Był 24 czerwca 1962 roku.

Kraków. Dom Literatów, ulica Krupnicza 22.

Dziewczyna na scenie to Ewa Demarczyk.

Ma dwadzieścia jeden lat.

Ponoć jej mama wzruszona siedziała na widowni."

W tym wydaniu "Z najwyższej półki" rozmawialiśmy o "Czarnym aniele" z autorkami, czyli z Angeliką Kuźniak i Eweliną Karpacz-Oboładze.

Pojawiła się także Ewa Demarczyk, w archiwalnych nagraniach i wypowiedziach (nie ma ich, niestety, zbyt wiele).

Polecam nieustająco nasz profil FB: www.facebook.com/znajwyzszejpolki

ksiazki@polskieradio.pl

***

Tytuł audycji: Z najwyższej półki

Autor: Michał Nogaś

Gość: Angelika Kuźniak i Ewelina Karpacz-Oboładze

Data emisji: 18.1.2015

Godzina emisji: 21.05

Czytaj także

"One. Kobiety, które kochały pisarzy" - książka o żonach niepokornych

Ostatnia aktualizacja: 16.12.2014 14:30
Poświęciły się dla mężów, podporządkowały swoje życie ich talentowi, karmiły i pocieszały. A może to nasze błędne wyobrażenie o żonach wielkich twórców?
rozwiń zwiń

Czytaj także

Cybulski - legenda w ciemnych okularach

Ostatnia aktualizacja: 09.01.2015 09:37
Minęła kolejna rocznica tragicznej śmierci aktora, który już za życia stał się legendą kina i był nazywany polskim Jamesem Deanem. O życiu i pracy Zbigniewa Cybulskiego pisze Mariola Pryzwan.
rozwiń zwiń