Marzenie o Tybecie. Historia Tomasza Sajewicza, korespondenta Polskiego Radia w Azji

Ostatnia aktualizacja: 02.06.2021 13:00
Korespondent Polskiego Radia w Azji, Tomasz Sajewicz, po wielu latach starań uzyskał limitowane pozwolenie na odwiedzenie Tybetu. Jak rozwija się region? Jaki wpływ na tamtejszych mieszkańców ma kultura i tradycja? Czy można dostrzec ją na ulicach? Jak rozwija się Tybet?
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne Foto: Shutterstock

– Jestem w stolicy Tybetańskiego Rejonu Autonomicznego. Przez siedemnaście lat pobytu w Chinach moim marzeniem było trafić w to miejsce. Jak możecie sobie państwo wyobrazić, było to niezwykle trudne. To jeden z najbardziej newralgicznych regionów dla chińskich władz – mówił Tomasz Sajewicz, korespondent Polskiego Radia. 

– Wiele lat wcześniej, gdy byłem korespondentem w Iraku, przeżyłem jeden z ostrzałów. Zrobiłem wtedy listę rzeczy, które chciałbym zrobić w życiu, by nie żałować. Na jej ostatnim miejscu znalazła się właśnie wizyta w Tybecie. Czekałem na to kilkanaście lat. Wpływ na wydłużenie się procesu miały chińskie realia i utrudniony wjazd do rejonu dla zagranicznych korespondentów. Cieszę się, że udało mi się tego dokonać, w tym szczególnym roku – dodał. 

 

Posłuchaj
12:35 PR3_MPLS 2021_06_02-12-22-25_Sajewicz_Tybet.mp3 Tybet oczyma Tomasza Sajewicza (Trójka do trzeciej)

 

Zamknięcie na świat

– Najważniejszym powodem odcięcia Tybetu od reszty państwa jest nieuznawanie przez chińskie władze czternastego Dalajlamy. Rządzący postrzegają go bardziej jako polityka niż przywódcę religijnego. Chiny obchodzą w tej chwili 70. rocznicę pokojowego wyzwolenia Tybetu. Ostatnie lata naznaczone były niepokojami. Dochodziło do samospaleń mnichów, którzy w ten sposób protestowali przeciwko polityce wynaradawiania Tybetańczyków i ich własnego regionu przez Chiński Rząd Centralny. By wjechać do Tybetu, zawsze trzeba było mieć specjalne pozwolenie, wydawane przez lokalne władze. Program pobytu w regionie również jest szczegółowo ustalany przez gospodarzy. Można poruszać się jedynie w ściśle wyznaczonych widełkach. Ten region jest zamknięty dla obcokrajowców – tłumaczył korespondent. 

Tybet od środka 

– Tybetańczycy są niezwykle gościnni i chętni do pomocy. Byliśmy w kilku miejscach, które z punktu widzenia chińskiej władzy i tego jak postrzegane jest pisanie o Tybecie, uznać można za miejsca newralgiczne. Jednym z nich jest uniwersytet, na którym w religii buddyzmu tybetańskiego kształceni są mnisi. Widzieliśmy też szkołę, która naucza języka. Te miejsca mają pokazać, że władza chińska stara się stworzyć mieszkańcom Tybetu przestrzeń do tego, by mogli kultywować swoje zwyczaje i tradycje. Wszystko, co widzimy, jest pewnym kompromisem pomiędzy tym, co chcą pokazać gospodarze, a tym, co oferuje państwo – podkreślał dziennikarz. – Marzenia napotykanych młodych ludzi nie różnią się tutaj od tego, o czym marzą młodzi w Polsce i na całym świecie. Chcą żyć spokojnie, zarabiać i podróżować. Do tego dochodzi jednak wątek utrzymania kultury i tradycji tybetańskiej – zaznaczył. 

– Zwiedzając zabytki, liczące sobie tysiące lat, można poczuć się jak na planie filmowym. Znajdujemy się na wysokości czterech tysięcy metrów nad poziomem morza. Mam przy sobie butlę z tlenem i czasami aplikuję sobie taki łyk. Poruszamy się tutaj wśród dźwięków: płynącej z pałacu modlitwy, gwaru turystów i modłów tybetańskich mnichów. Jednym z nich jest również brzmienie ulicy i kołowrotków, które mieszkańcy tradycyjnie noszą ze sobą. Część kultury wygląda jak popularnie rozumiana przez nas cepelia. Kwestie związane z dbałością o tradycje i zwyczaje są na tyle żywe, że mają przełożenie w tym, co widać tutaj na co dzień – podkreślał. 

TYBET - FAKTY NIE MITY / PRO 100 zmoSTU

Rozwój regionu

Chińczycy inwestują w Tybet ogromne środki i wykorzystują nowoczesne technologie. Na wiecznej zmarzlinie budują drogi, tunele, mosty i miasta. – Władze chcą w ten sposób pokazać, że Tybet jest częścią Chińskiej Republiki Ludowej. Niegdyś region należał do najbiedniejszych, stąd też inwestycje widoczne są teraz na każdym kroku, a stolica wygląda jak gigantyczny plac budowy. Mówiono nam, że kilkanaście lat temu nie było tutaj nawet drogi szybkiego ruchu, która teraz łączy miasto z lotniskiem. Powstająca infrastruktura nie stanowi jednak brutalnej ingerencji w środowisko naturalne – mówił. – To, że mogę tutaj być, jest zasługą przyszłorocznych igrzysk olimpijskich. Chiny mają zobowiązania nie tylko względem organizacji wydarzenia, ale też wobec społeczności międzynarodowej – podsumował Tomasz Sajewicz.  

 

Relacje korespondenta śledzić będzie można na bieżąco na antenie Polskiego Radia oraz na portalu polskieradio.pl.

***

Tytuł audycji: Trójka do trzeciej
Prowadzi: Piotr Łodej
Gość: Tomasz Sajewicz (korespondent Polskiego Radia w Azji)
Data emisji: 02.06.2021
Godzina emisji: 12.22, 12.31

zch