Adam Sztaba: nie było żadnych wątpliwości, kim będę

  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Mail
Adam Sztaba: nie było żadnych wątpliwości, kim będę
Adam SztabaFoto: Grzegorz Śledź/PR

Istotna okazała się opinia pani od rytmiki. – Gdy miałem sześć lat, powiedziała, że jednak jestem trochę dziwny, więc nadaję się do szkoły muzycznej, do której poszedłem rok przed rówieśnikami. Chodziłem do zerówki w ciągu dnia, a po południu chodziłem na zajęcia fortepianowe. Dostałem tarczę szkolną z kluczem wiolinowym i kazałem mamie ją przyszywać codziennie na sweterek czy bluzeczkę, żeby do przedszkola przyjść z tarczą – wspomina Adam Sztaba.

  • Od grania na pokrywkach do edukacji muzycznej
  • Warszawa czy Katowice? Trudne muzyczne wybory
  • Kulisy powstania kompozycji "Mamy siebie". Jak udało się zgromadzić tyle gwiazd?

Rodzice artysty początkowo mieli wątpliwości co do jego edukacji. – Gdy miałem trzy, cztery lata to wszystko, co było wokół, służyło za instrument. Stukałem we wszystko w każdy statyw, łyżki, książki. Na szczęście nasza sąsiadka grała w filharmonii i miała pianino w domu. Przez rok chodziłem do niej i  rozgryzałem pierwsze tajniki. Moi rodzice, którzy nie są muzykami, nie wiedzieli, czy szkoła muzyczna to jest dobry trop, czy może ten zawód jest trochę niepewny – przyznaje gość Trójki.  

Mimo że jak mówi Adam Sztaba, muzyka zawsze była w nim, to konieczność ćwiczenia klasyków Mozarta czy Beethovena była ogromnym wyzwaniem, bo dużo bardziej pociągające były zabawy na boisku. – Miałem odciski na rękach i pani od fortepianu mnie zapytała "Ty chcesz być pianistą czy kim?" Byłem zupełnie normalnym dzieciakiem, nie siedziałem przy instrumencie tyle, ile powinienem – dodaje. 

Najczęściej czytane

Z kolejnymi muzyczni doświadczeniami i fascynacjami przyszła  miłość do musicali. Swój pierwszy "Fatamorganę" Adam Sztaba wystawił w rodzinnym Koszalinie, mając zaledwie 17 lat. Rok później został asystentem Janusza Stokłosy, któremu wcześniej po jednym z przedstawień "Metra" wręczył kasetę ze swoimi nagraniami. To właśnie współtwórca jednego z najsłynniejszych polskich musicali przekonał go do studiów w Warszawie. – Przybiegłem do Janusza jeszcze w garniturku z inauguracji. "Dostałeś się?", zapytał i sięgnął po plik nut 500 stron mniej więcej i mówi: mamy poniedziałek, pierwszy spektakl grasz w czwartek. Naprawdę American dream – przyznaje dyrygent.

Muzyka to nie tylko radość, ale i niesienie pomocy

Rozmawiając z Adamem Sztabą w czasie trwającego konfliktu na Ukrainie, nie sposób pominąć powstałą niedawno niezwykłą wersję kompozycji "Mamy siebie", która jest gestem solidarności polskich artystów z narodem ukraińskim. Początkowo utwór był pomyślany jako prezent. – To była piosenka napisana dla mojej żony parę miesięcy wcześniej na urodziny, taki okazjonalny utwór, w którym zaśpiewali przyjaciele, w większości nie muzycy. Potem jak ta zawierucha wojenna nas dopadła, to stwierdziłem, że  jest on na tyle uniwersalny, że drobne zmiany w tekście sprawią, że ten utwór stanie się bardziej aktualny i przyniesie emocje ważne i potrzebne dla nas i jednocześnie pokaże nasz sprzeciw, bunt i wsparcie dla narodu ukraińskiego. Cały czas chodziło mi po głowie, żeby ten utwór pomagał, żeby to nie było takie spotkanie towarzyskie, tylko żeby wygenerował poważne środki – wspomina kompozytor. Inspiracją dla niego był Quincy Jones i nagranie "We Are the World" w 1985 roku.


Posłuchaj

1:41:03
Adam Sztaba o muzyce, która go prowadzi przez życie (Ona, on i bardzo wyjątkowy gość/Trójka)
+
Dodaj do playlisty
+

 

W nagraniu wzięli udział artyści, którzy od lat występują na polskiej scenie muzycznej, między innymi: Ania Jopek, Kayah, Kasia Moś, Natalia Kukulska, Bovska, Igor Herbut, Kuba Badach i Piotr Cugowski, a także soliści, aktorzy dubbingowi, teatralni. Jak się udało muzykowi zgromadzić tak niezwykłe grono zapracowanych twórców? Wszystko dzięki poniedziałkowi. – Artyści w poniedziałek rzadko koncertują, aktorzy w poniedziałek w ogóle nie pracują, o czym wiedzą wszyscy ludzie teatru, ale był jeden artysta, który gra nawet w poniedziałek, a nazywa się Andrzej Piaseczny. Przyjechał o północy, czy o pierwszej. Już nie załapał się na chór, ale nagrał swoje drobne partie solowe – wspomina muzyk. W nagraniu wzięli udział także m.in. Orkiestra Polskiego Radia w Warszawie i krakowski Chór Polskiego Radia. – Ci wszyscy ludzie bezinteresownie przybyli do studia i nagrali nawet po małym fragmencie – podkreśla Adam Sztaba. Zdradzając, że dla części artystów był to ich pierwszy występ w chórze, gdzie giną wszystkie indywidualności na rzecz wspólnego głosu, mimo to twórcy godzili się bez wahania. Co ważne każde odsłuchanie piosenki to środki, które dzięki Caritas Polska, trafiają do potrzebujących na Ukrainie.

Artists for Ukraine - Mamy siebie (Music Against War)/Adam Sztaba 

***

Tytuł audycji: Ona, on i pewien bardzo wyjątkowy gość
Prowadzący: Katarzyna Ciepielewska Łukasz Sobolewski
Gość: Adam Sztaba (kompozytor, aranżer, pianista, dyrygent)
Data emisji: 22.05.2022
Godzina emisji: 12.07

gs

Polecane