Logo Polskiego Radia
Jedynka
migrator migrator 02.03.2010

Tajemniczy Dorn: Nie potwierdzam, nie zaprzeczam

Ludwik Dorn jest szalenie tajemniczy. Nie chce ujawnić, czy będzie startował w wyborach prezydenckich

- Nie potwierdzam, nie zaprzeczam - tak odpowiada były marszałek Sejmu i lider Polski Plus w "Sygnałach Dnia" na każde pytanie, dotyczące jego ewentualnej kandydatury. Nie chciał nawet powiedzieć, czy jest zainteresowany udziałem w wyborach. Radzi czekać do połowy marca, bo wtedy będzie ogłoszona decyzja.

Lider Polski Plus przewiduje, że kampania wyborcza będzie szalenie pusta. - Kampania będzie zdominowana przez znanego kandydata PiS-u i nieznanego jeszcze kandydata PO, to będzie to rytualna wymiana obelg i okrzyków wojennych zwalczających się plemion – obrazowo mówi polityk.

Dorn uważa, że próbkę mieliśmy w niedzielę w wykonaniu kandydata na kandydata PO, czyli ministra Sikorskiego. - To był seansik nienawiści wobec prezydenta Lecha Kaczyńskiego - ocenia. Rozmówca Programu Pierwszego zastanawia się, że być może teraz taki styl prowadzenia kampanii jest potrzebny, żeby się przebić.. - Ale co to wnosi do merytorycznej dyskusji? - pyta retorycznie

Ludwik Dorn uważa, że prawybory w Platformie Obywatelskiej to dobry pomysł. Choć, jego zdaniem, intencje Donalda Tuska były inne, to w ogólnym rozrachunku akcja ma pozytywny wydźwięk. - Został postawiony realny problem podejmowania wewnątrzpartyjnych decyzji - chwali były marszałek Sejmu. Jego zdaniem, może nie tak szybko, ale pomysł przejmą inne partie, a szeregowi członkowie będą wreszcie mieli okazje postawić swym liderom trudne pytania.

Gość "Sygnałów Dnia" powiedział, że nic nie wie o tym, by za rządów Prawa i Sprawiedliwości były zbierane kompromitujące informacje o politykach Platformy Obywatelskiej. Taki zarzut postawił Jarosławowi Kaczyńskiemu były wicepremier w jego rządzie Roman Giertych. Wypowiedzi Giertycha nie chciał komentować. - Pan Giertych jest jedną z osób, o których się nie wypowiadam, tak jak o panach Palikocie i Niesiołowskim - wyjaśnia Ludwik Dorn.

Krzysztof Grzesiowski: W naszym studiu Ludwik Dorn, były Marszałek Sejmu, lider Polski Plus i... i tu się na razie zawaham, wstrzymam, bo pan ostatnio ani nie potwierdza, ani nie zaprzecza w sprawie informacji o tym, że ewentualnie będzie pan się ubiegał o prezydenturę.

  • Ludwik Dorn: Decyzja o kandydacie zarekomendowanym przez moją partię Polskę Plus zostanie w formie dość spektakularnej, istotnej politycznie ogłoszona w połowie marca i do tego czasu nie potwierdzam ani nie zaprzeczam.

    K.G.: No ale gdyby tak się stało, to korzystając z tego, co kiedyś powiedział prezydent Lech Wałęsa, że on nie chce, ale musi, a pan chce czy pan musi?

    L.D.: Ponieważ nie ma jeszcze ogłoszonej decyzji, to nie potwierdzam ani nie zaprzeczam i nie odnoszę się do pańskiego pytania.

    K.G.: Dobrze. A czy odniesie pan się w takim razie do właśnie swojego zdania, trudno samego siebie komentować, ale jednak o plemiennym okładaniu się maczugami przez Platformę i Prawo i Sprawiedliwość...

    L.D.: To jest diagnoza...

    K.G.: ...w ramach części tej kampanii czy wstępu do kampanii prezydenckiej?

    L.D.: Znaczy nie tyle w ramach wstępu do kampanii, bo to niestety przecież jest zjawisko, które nie pojawiło się teraz, nie pojawiło się parę miesięcy temu, ono pojawiło się tak właściwie po 2005 roku, ja po stronie PiS-u, bo wtedy byłem w PiS-ie, troszkę jestem za to odpowiedzialny, choć nie do końca, bo przypominam, że w 2006 roku na jednym z kongresów partyjnych w istotnym wystąpieniu, choć jakby pominiętym wewnątrz partii, proponowałem, że należy zmienić metodę wobec Platformy Obywatelskiej, czyli ówczesnej opozycji, ponieważ należy zacząć zalewać opozycję oceanem dobrej woli. Bo ja już wtedy dostrzegałem, że idzie w...

    K.G.: Złym kierunku?

    L.D.: ...w złym kierunku. No i po wyborach 2007 roku seanse nienawiści do Prawa i Sprawiedliwości i panów Kaczyńskich zostały uznane za kierownictwo Platformy, całe kierownictwo, bez żadnych wyjątków, za bardzo dobrą metodę uzasadnienia, dlaczego rządzimy i dlaczego powinniśmy rządzić, natomiast swego rodzaju traktowanie Platformy Obywatelskiej jako partii politycznej, która świadomie szkodzi Polsce – to są nowu słowa osób z najściślejszego kierownictwa i najwyżej postawionych w PiS-ie – zostały uznane za dobrą metodę bycia opozycją. Czyli mamy tutaj rytualne okrzyki wojenne, okładanie się cepami, okładanie się sztachetami i kijami baseballowymi.

    K.G.: Czy ciąg dalszy takiego scenariusza będzie miał miejsce od piątku na kongresie pana byłej partii?

    L.D.: Nie wiem, wie pan, ja dawno już temu przestałem być recenzentem Prawa i Sprawiedliwości. Zobaczymy.

    K.G.: Bo jedna z dzisiejszych gazet, konkretnie dziennik Polska pisze nawet o wojnie domowej w Prawie i Sprawiedliwości. Wierzy pan w takie scenariusze? Wojna domowa?

    L.D.: Znaczy ja czytałem ten artykuł i to raczej nie jest artykuł o wojnie domowej, tylko...

    K.G.: Tylko tytuł odnosi się, tak?

    L.D.: Tak. O dworskich intrygach na dworze cesarza Bizancjum czy sułtana, gdzie jedna frakcja eunuchów usiłuje wydusić drugą przy pomocy jedwabnego sznurka, bo to był na dworach sułtańskich honorowy rodzaj śmierci, prawda? Jak kogoś sznurkiem konopnym duszono, to...

    K.G.: To już gorzej.

    L.D.: ...to całkowita utrata prestiżu. Więc ja tego typu doniesień nie komentuję, no bo one właściwie dla nikogo są, poza samymi zainteresowanymi, nieistotne.

    K.G.: Pan, mimo całego swojego krytycznego stosunku do Platformy Obywatelskiej, jednak uważa pomysł z prawyborami w tej partii za zjawisko korzystne, ciekawe, interesujące.

    L.D.: Tak, tak. No i tego nie ukrywam. Wprawdzie moim zdaniem motywację odsłonił pan premier Donald Tusk w tym bardzo ciekawym wystąpieniu, kiedy uzasadniał, że nie będzie kandydował na prezydenta. Wyrwało mu się szczerze, to widać było, jak się tego słuchało, że tak z wnętrzności było: „Słuchajcie, zrozumcie mnie, ich jest dwóch (miał na myśli panów Kaczyńskich), a ja jeden”. No i co zrobił jako wprawny reżyser? Ogłosił casting na swojego bliźniaka. I taki jest polityczny sens tej operacji. Ale ona ma niesłychanie istotny, dobry dla w ogóle systemu polityczno–partyjnego... mnie interesy Platformy Obywatelskiej nie interesują, ale dobry, pozytywny efekt – oto mamy dużą, bardzo dużą rządzącą partię i nagle działacze, członkowie tej partii poznają smak swobodnego podejmowania decyzji w ważnej dla tej partii sprawie, prawda? No to działacze innych partii za jakiś czas mogą zacząć zadawać niewygodne pytania, a...

    K.G.: Czyli ten pomysł może się przyjąć w innych partiach? Tak pan sądzi?

    L.D.: W tej sprawie bądź nie. Natomiast został postawiony realny problem mechanizmów wewnątrzpartyjnych, z jednej strony nie sądzę, żeby działacze PO tak łatwo zapomnieli o tym, jak wspaniale smakuje podejmowanie decyzji w ważnej sprawie dla partii, z drugiej strony myślę, że członkowie innych partii, no, pozazdroszczą. I to będzie miało nie teraz, nie za miesiąc, ale w przewidywalnej perspektywie dobre konsekwencje.

    K.G.: Takie coś z szekspirowskiego ziarna zostało zasiane, tak?

    L.D.: Tak, tak, tak. Tak, no, może intencje były nie całkiem takie, ale, mój Boże, człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi.

    K.G.: Roman Giertych zapowiada, że we wtorek skieruje akt oskarżenia przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu. I to ciekawe – to postępowanie ma mieć charakter karny, a nie cywilny. Roman Giertych... Co pan o nim sądzi?

    L.D.: Pan mecenas Giertych należy...

    K.G.: Który od razu odżegnuje się od powrotu do polityki, żeby było jasne.

    L.D.: ...należy do tych osób funkcjonujących publicznie, do pewnego bardzo wąskiego kręgu, których słów i działań nie komentuję. Do tego kręgu należą też pan poseł Palikot i pan marszałek Niesiołowski. Pan mecenas Giertych do nich dołączył. I to jest tyle, ile w sprawie mecenasa Giertycha mam do powiedzenia.

    K.G.: Pan wspominał, że nic panu nie wiadomo na temat tego, że cokolwiek było zbierane na polityków opozycji za rządów Prawa i Sprawiedliwości, jakiekolwiek kompromitujące informacje przekazywane do byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

    L.D.: Proszę pana, ja nie wiem, czy nie były przekazywane kompromitujące informacje, ja...

    K.G.: Ale sam pomysł, przyzna pan, jest...

    L.D.: A to ja panu... Ja nie wiem, jakie informacje były przekazywane przez prokuratorów do pana ministra Ziobry, z panem ministrem Ziobro, jak wiadomo, w owym czasie moje stosunki w rządzie były dosyć napięte. Powiem, jaką ja wydałem dyspozycję, jeśli chodzi o moich współpracowników w samym Ministerstwie, także komendanta głównego Straży Granicznej, także komendanta głównego Policji. Otóż powiedziałem tak mniej więcej: jeżeli pojawią się wiarygodne sygnały, że w jakieś działania nielegalne, podejrzane może być zaangażowana osoba znana publicznie, niekoniecznie (...), to ja chciałbym o tym wiedzieć, bo nie chcę się potem o tym dowiadywać z gazet. No, to jest coś, co minister spraw wewnętrznych czy minister sprawiedliwości – prokurator generalny do tego ma święte prawo. W związku z tym te artykuły prasowe... On od tego jest ministrem, że wie...

    K.G.: Żeby wiedział.

    L.D.: ...żeby wiedział, że... Powtarzam: nie wiem, jak było w resorcie sprawiedliwości. Że jeżeli gdzieś w jakichś sprawach przechodziło nazwisko znanego polityka i minister Ziobro był o tym informowany, i stwierdzenie, że to była akcja zbierania materiałów kompromitujących na polityków – opozycji czy polityków w ogóle – no to ja stwierdzam: jest to absolutna bzdura, znaczy to jest życzenie, aby minister był ślepy i głuchy.

    K.G.: Hm. Tak...

    L.D.: Powtarzam: a teraz niech się mnie czepiają, niech wzywają przed tę komiczną komisję ds. nacisków wszelakich, że ujawniłem tutaj swoją straszliwą zbrodnię.

    K.G.: Zakończmy, panie marszałku, jeszcze powrotem do początku naszej rozmowy, czyli do kampanii wyborczej, w której faktycznie i formalnie udziału pan nie bierze na razie. Pan powiada: obawiam się tego...

    L.D.: Formalnie jeszcze jej nie ma, no więc poczekajmy.

    K.G.: No właśnie. Że będzie przerażająco pusta?

    L.D.: Tak.

    K.G.: Dlaczego pan tak sądzi?

    L.D.: No bo jeżeli mamy wojnę plemienną i jeżeli dojdzie do tego, że ta kampania zostanie zdominowana przez, jak sądzę, już znanego kandydata PiS-u i jeszcze nieznanego kandydata Platformy Obywatelskiej, a tak się może zdarzyć, choć nie musi, no to będzie to rytualna wymiana obelg i okrzyków wojennych zwalczających się plemion. Zresztą wystąpienie jednego z kandydatów na kandydatów Platformy Obywatelskiej, mówię tutaj o panu ministrze Sikorskim w Bydgoszczy, który przecież za pośrednictwem środków masowego przekazu zwracał się do tych około 40 tysięcy członków Platformy, no to był taki orwellowski seansik nienawiści pod adresem Lecha... wobec pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Być może pan minister Sikorski rozumuje prawidłowo, że to jest to, co działaczy, aktywistów Platformy Obywatelskiej rzeczywiście ekscytuje i nakręca, no ale jaką to ma treść polityczną, jeżeli chodzi o istotne sprawy, wybory, wyzwania, przed którymi stoi nasz kraj? No żadną.

    K.G.: Były Marszałek Sejmu, lider Polski Plus, na razie do 15 marca tyle, Ludwik Dorn, gość Sygnałów Dnia. Dziękuję bardzo, panie marszałku.

    L.D.: Dziękuję.

    (stenogram: J.M.)