Chcemy złożyć wniosek o odwołanie ministra obrony, bo do wszystkich trzech największych w ubiegłym roku przetargów na zakup uzbrojenia poważne zastrzeżenia ma kontrwywiad wojskowy - wyjaśnia w "Sygnałach Dnia" Ludwik Dorn, poseł klubu Polska Plus. Chodzi o kupno samolotów dla VIP-ów, kupno rakiet i samolotów Bryza. Gość Polskiego Radia ma świadomość, że wniosek może zostać odrzucony, ale zawsze publiczna debata pozwala zgłosić zastrzeżenia, a decyzje podejmą później wyborcy.
Polska konstytucja wymaga zmiany - przyznał poseł. Ale każda zmiana wymaga porozumienia PO i PiS. Według wiedzy Dorna, na razie nie toczą się żadne rozmowy między tymi klubami. Więc zgłaszanie projektów zmian ustawy zasadniczej to czysto medialne posunięcia, po których nie ma jakiejkolwiek akcji politycznej. My mamy przemyślaną koncepcję wprowadzenia do konstytucji tzw. ustaw programujących, czyli takich, które opisywałyby cele działania państwa. Takie ustawy pozwalają przeprowadzić duże reformy, np. systemu emerytalnego, ustaw zdrowotnych czy finansów państwa - tłumaczy szef klubu Polska Plus. Ma ma nadzieję, na przekonanie do swych pomysłów obie największe partie.
Krzysztof Grzesiowski: Poseł Ludwik Dorn, szef Koła Parlamentarnego Polska+, gość Sygnałów. Dzień dobry, panie pośle.
Ludwik Dorn: Dzień dobry.
K.G.: Zapowiadając pana wizytę, informowałem o tym, że Polska+ zbiera podpisy pod wnioskiem o wotum nieufności dla ministra obrony narodowej Bogdana Klicha. Powody.
L.D.: Najpierw powiedzmy jedno – jeszcze nie jest tak, że zaczęliśmy zbierać podpisy. Ja w imieniu Polski+ wystąpię do opozycyjnych klubów i kół, żeby skonsultować sprawę, czy jest polityczna wola uczestniczyć w takim przedsięwzięciu, no bo już parę razy było tak, że ja proponowałem zgłoszenie wniosku o wotum nieufności, a koleżanki i koledzy z innych klubów, przede wszystkim z Prawa i Sprawiedliwości mówili: nie...
K.G.: A tak teraz na pana wyczucie jak to będzie wyglądało?
L.D.: Zobaczymy. A w każdym razie ja chcę tylko powiedzieć, że moim zdaniem dość istotne powody są, znaczy po stronie opozycji, bo sama Polska+ nie ma wystarczającej liczby posłów, żeby zgromadzić tę liczbę podpisów. No, to zobaczymy, czy ta wola istnieje.
K.G.: A co takiego zrobił minister Klich, że chcieliby państwo jego odwołania?
L.D.: Ja otrzymałem od sekretarza stanu w Kancelarii Premiera, pana ministra Jacka Cichockiego odpowiedź na interpelację i ta odpowiedź w bardzo dużym stopniu podważa i dezawuuje publiczne deklaracje pana ministra Klicha, także te, które składał w odpowiedziach na inne interpelacje, co do sensowności, przejrzystości i braku wątpliwości co do największych zamówień publicznych resortu obrony narodowej.
K.G.: Chodzi także o zakup uzbrojenia?
L.D.: Tak, chodzi także... chodzi o przetarg czy procedurę, która nie może się zakończyć, czyli samoloty dla tzw. VIP–ów: prezydenta, premiera, marszałków sejmu, senatu. Chodzi o rakiety dla Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego i chodzi o samoloty Bryza.
K.G.: Czy to jest sprawa ewidentna, pana zdaniem? Ewidentne błędy zostały popełnione?
L.D.: To jest tak, że ja nie mam tutaj, choć tą sprawą się interesuję jako poseł, nie mam tutaj pełnej wiedzy, natomiast istotne jest to, że służba wyspecjalizowana, czyli kontrwywiad wojskowy, w ramach tego programu, który istnieje albo nie istnieje, no ale jakiegoś współdziałania określanego tarczą antykorupcyjną, zgłaszał bardzo poważne zastrzeżenia w każdym z tych przypadków. Ja po poinformowaniu o samym fakcie i kierunku tych materiałów nie znam, w związku z tym nie mogę ich ocenić. No ale jeżeli w trzech największych zamówieniach publicznych z zeszłego roku, razem to jest ponad miliard złotych, w każdym przypadku kontrwywiad wojskowy ma poważne zastrzeżenia, które sygnalizował...
K.G.: To coś jest na rzeczy.
L.D.: ...to wydaje się, że coś jest na rzeczy.
K.G.: Wnioski o odwołanie ministrów koalicji rządzącej z punktu widzenia opozycji przeważnie są skazane na porażkę.
L.D.: No tak, tylko każdy wniosek o wotum nieufności to możliwość postawienia zarzutów i jeżeli te zarzuty są racjonalne i dobrze udokumentowane, a nie zawsze niestety tak bywa, także w tej kadencji, to minister, rząd musi na nie odpowiedzieć. Bywa, że zostaje podtrzymany przez ugrupowania rządzące, no ale odpowiedzi nie są przekonujące, no i potem przychodzi do wyborów i wyborcy to oceniają.
K.G.: Panie pośle, czy Polska+ ma jakieś propozycje zmian w Konstytucji?
L.D.: Tak...
K.G.: Bo co partia, to propozycja. Dziś Prawo i Sprawiedliwość ma zaprezentować swoje pomysły.
L.D.: Znaczy my w ogóle uważamy, że nie dzieje się dobrze. A tutaj największy jest grzech Platformy Obywatelskiej i pana premiera Tuska, ale Prawo i Sprawiedliwość też przystąpiło do tego festiwalu propozycji konstytucyjnych. Polska Konstytucja wymaga zmiany. Jedno jest pewne w obecnej kadencji, bo to wynika z arytmetyki parlamentarnej – że musi w tej sprawie, w sprawie każdej konkretnej zmiany musi być porozumienie co najmniej PiS-u i PO, bo inaczej nie będzie wymaganej większości kwalifikowanej. W związku z tym jest pytanie: no dobrze, ale czy toczą się bądź będą się toczyć jakaś dyskusja, jakieś rozmowy dotyczące tego, czy to porozumienie jest w ogóle możliwe, czy projekty Konstytucji to powiedzmy kolejna pałka wyciągana po to, żeby oponenta walnąć...
K.G.: No właśnie, czy to jest kwestia licytacji, że każda partia przedstawia swój pomysł, a...
L.D.: Tak, więc ja podejrzewam... ja mam ciężkie podejrzenie, że tak to jest, rozpoczęła to Platforma Obywatelska i osobiście pan premier Tusk, a Prawo i Sprawiedliwość w zakresie walenia się pałkami po głowach to pierwsze do tańca i do różańca. Natomiast oczywiście my mamy nie tyle swój projekt Konstytucji, co swoje postulaty konstytucyjne w tym zakresie, który najbardziej interesuje czy kluby, czy dziennikarzy, a gdzie więcej władzy, czy prezydent, czy premier, kwestia relacji między prezydent – rząd – parlament, mamy swoje przekonania i dajemy im wyraz, ale żadnej akcji politycznej wokół tego nie będziemy tworzyć, no bo po prostu tu jesteśmy mocno słabsi i uważamy, że nie ma szans na żadne porozumienie. Jest jedna...
K.G.: No tak, ale ci, co są mocni, też są za słabi, jak sam pan sam przed chwilą powiedział, bo samodzielnie są za słabi.
L.D.: Tak, no więc właśnie. Ale jest jedna czy dwie sprawy, gdzie naszym zdaniem, zdaniem Polski+ potrzebne dla Polski, być może uda się osiągnąć to porozumienie. My mamy przemyślaną koncepcję wprowadzenia do źródeł prawa tzw. ustaw programujących, czyli ustaw, które opisywałyby cele działania państwa. Dlaczego nam na tym zależy? Ano dlatego, że musimy przeprowadzić bardzo duże reformy – reformę finansów publicznych, reformę...
K.G.: Służby zdrowia.
L.D.: ...emerytalną i reformę systemu ochrony zdrowia. Poza jakby tym zgiełkiem politycznym co stoi tutaj na przeszkodzie? Otóż słusznie czy niesłusznie, czasami bardzo słusznie, ludzie nie ufają państwu i nie ufają politykom. Jak tam polityk mówi: dobrze, przeprowadzimy reformę emerytalną, czyli pewną kwotę finansów publicznych w ramach obecnego systemu zabierzemy, ale ona trafi do was znowu, tylko w inny sposób i na inne cele, np. przestaniemy tak mocno dotować KRUS, ale skierujemy te pieniądze na rozwój obszarów wiejskich, powiedzmy na to, żeby stworzyć naprawdę dobrą sieć przedszkoli dla dzieci wiejskich na wsi, no to ludzie mówią: tak, tak, pieniądze nam zabiorą na pewno, ale...
K.G.: Na przedszkola nie dadzą.
L.D.: ...ale na przedszkola nie dadzą. Ustawy programujące to by było wpisanie tego rodzaju planu rozwojowo–finansowego, podniesienie do rangi ustawy. Takie rozwiązanie funkcjonuje z innych powodów we Francji. Ponieważ rzecz tutaj nie dotyczy konfliktu o władzę, tylko pewnego rozwiązania korzyst... sądzę, że korzystnego dla wszystkich, może przy okazji debaty konstytucyjnej uda się nam te dwie największe obecnie partie przekonać: słuchajcie, to rozwiązanie ani wam nie zagraża, ani nie jest korzystne dla jednych, niekorzystne dla drugich, to jest rozwiązanie korzystne dla wszystkich, no to może jakby je poprzyjcie. Zobaczymy, jak będzie.
K.G.: Zobaczymy, no właśnie. I na koniec, jako że dziś piątek i weekend nam się zaczyna, panie pośle, wspominaliśmy o tym jeszcze przed rozmową na antenie, o tym kalendarzu dla pana prezydenta Lecha Wałęsy od krakowskiego IPN–u, kalendarz „30 lat Solidarności” i prezydent dostał ten kalendarz, tyle że bez Sierpnia 1980 roku. Jak tłumaczy dyrektor IPN–u krakowskiego, pan Marek Lasota – „Fatalnym zbiegiem okoliczności jeden z niewielu wadliwych egzemplarzy trafił do rąk pana prezydenta”.
L.D.: Ale to nie bardzo nadaje się na komentarz polityczny, bo żadnej intencji...
K.G.: To wyjątkowego pecha musi mieć Lech Wałęsa, że „jeden z niewielu wadliwych trafił”.
L.D.: No dobrze, tylko takie rzeczy się zdarzają. Ja przypominam...
K.G.: Aha, czyli nie doszukuje się pan tutaj żadnego podtekstu.
L.D.: Nie, nic się nie doszukuję. Ja przypominam, że niedawno temu, kiedy pan prezydent Lech Kaczyński z kolei podpisywał traktat lizboński, no, na ogół prezydenci wszyscy...
K.G.: Mają sprawne długopisy i pióra.
L.D.: ...mają sprawne, no to najlepszych, najbardziej znanych marek, i rzeczywiście fatalnym zbiegiem okoliczności piór odmówiło i trzeba je było na oczach Polski wymieniać. No, złośliwość rzeczy martwych, zdarzyło się panu prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, zdarzyło się krakowskiemu IPN–owi czy panu prezydentowi Lechowi Wałęsie. Satyrycy pewnie będą kpinkowali, ale komentarza politycznego tutaj nie ma.
K.G.: Bez drugiego dna. Poseł Ludwik Dorn, szef Koła Parlamentarnego Polska+, gość Sygnałów. Dziękujemy za wizytę.
L.D.: Dziękuję.
(J.M.)