Logo Polskiego Radia
Jedynka
Łukasz Kłosowski 12.07.2010

Lewica ma swoich kandydatów do KRRiT

Kandydatami lewicy do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji będą Witold Graboś i Bogusław Piwowar.

- Obaj panowie doskonale znają się na problematyce mediów i na prawie – powiedział w Jedynce poseł lewicy Marek Wikiński. - Przed polskimi mediami stoją duże wyzwania, dlatego będziemy zabiegali o najlepszych kandydatów – mówi.

Podkreśla, że nie są oni powiązani z polityką. - Bogusław Piwowar to wiceprezes Business Centre Club i nie ma związków z naszą partią. Graboś zasiadał już w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji i jest osobą kompetentną. Jestem przekonany, że nie jest członkiem Sojuszu Lewicy Demokratycznej – mówi.

Wikiński ma nadzieję, że ich kandydaci uzyskają poparcie nie tylko jego partii, ponieważ Platforma Obywatelska zapowiedziała, że nie będzie wystawiała swoich kandydatów – wcześniej wskazał ich Bronisław Komorowski.

Nowelizacja ustawy o mediach publicznych może okazać się niepowodzeniem, ponieważ oprócz zapisów o zmianie rad nadzorczych w mediach publicznych, niewiele wnosi. Gość Jedynki powiedział, że jeżeli dojdzie do jej uchwalenia, może dojść do zaskarżenia jej do Trybunału Konstytucyjnego.

Lewica walczy o jak najlepszy wynik w najbliższych wyborach parlamentarnych i samorządowych, dlatego znajdzie się w niej miejsce dla polityków od lat kojarzonych z partią, nawet tych, którzy podczas wyborów prezydenckich nie do końca zgadzali się z kandydaturą Grzegorza Napieralskiego.

(łk)

*

  • Zuzanna Dąbrowska: Witam. Moim gościem jest poseł Lewicy Marek Wikiński.

    Marek Wikiński: Witam panią, witam państwa.

    Z.D.: Słyszał pan kawałek piosenki Kazika o amnezji, kolega też mówił o tym, że amnezji nie ma, a ja mam wrażenie, że politycy to trochę nabywają tej amnezji, za każdym kolejnym rozdaniem w mediach publicznych powtarzają się pewne schematy i wszystkim się wydaje, że to jest nowy początek. Jest tak czy nie?

    M.W.: Jeżeli to jest aluzja do tego, że marszałek wypełniający obowiązki prezydenta rzutem na taśmę desygnował byłego członka Platformy Obywatelskiej, swojego rzecznika prasowego w kampanii na urząd prezydenta, no to myślę, że ta metafora jest jak najbardziej uzasadniona.

    Z.D.: A czy nie sądzi pan, że politycy za każdym razem przy tymże kolejnym rozdaniu mówią o odpolitycznieniu mediów publicznych i nie wymawiając, ale dokładnie z każdego obozu politycznego robią to samo, czyli wysyłają do Krajowej Rady osoby, które są jednoznacznie kojarzone z polityką, takie jak choćby Danuta Waniek czy – jak teraz – desygnowani przez marszałka w ostatniej chwili... eksperci, politycy?

    M.W.: No, ja mogę mówić w imieniu swojego klubu i odpowiadać za to, co my robimy jako Sojusz Lewicy Demokratycznej, dlatego posłowie klubu poselskiego Lewica zbierają podpisy pod osobami, które są kompetentne, merytorycznie doskonale przygotowane do pracy w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, osoby, które nie mają legitymacji partyjnej w kieszeni. I jesteśmy przekonani, że ich kwalifikacje znajdą uznanie w oczach posłów i zostaną wybrani panowie do składu Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

    Z.D.: Powtórzmy, jakie to są osoby?

    M.W.: Trwa zbieranie podpisów, bo przypomnę słuchaczom Polskiego Radia, że termin upływa o północy 15 lipca we czwartek, pod nazwiskami pana Witolda Grabosia oraz pana Bogusława Piwowara. Obaj panowie doskonale znają się na problematyce mediów, doskonale znają się na prawie, bowiem Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji doskonale te aspekty formalnoprawne, ma w swoich zadaniach wielkie dzieło, które przed Polską stoi, czyli cyfryzacja. To wszystko powinno być prowadzone przez ludzi kompetentnych i dlatego nasz klub będzie desygnował i zabiegał o poparcie dla naprawdę fenomenalnych i wspaniałych kandydatów.

    Z.D.: Ja absolutnie nie neguję fachowości i fenomenalności kandydatów, ale czy może tak siedząc pan naprzeciwko mnie powiedzieć z czystym sumieniem powiedzieć, że to nie są osoby z konotacją polityczną i partyjną?

    M.W.: Bogusław Piwowar jest wiceprezesem Business Center Clubu, absolutnie nie ma żadnych związków z naszą partią. Pan minister Graboś był kiedyś członkiem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, jest wybitnym fachowcem, jest osobą bardzo kompetentną. Jestem przekonany, że nie jest członkiem Sojuszu Lewicy Demokratycznej, w związku z tym z czystym sumieniem można rekomendować fachowców. Niestety to, co się wydarzyło na początku dzieła tworzenia nowego składu Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, to zamieszanie, gdzie dosłownie w ostatnich sekundach urzędowania marszałek wypełniający obowiązki prezydenta, będąc już prezydentem-elektem, nie chcąc dopuścić, żeby jego następca, czyli marszałek Schetyna, desygnował swoich przedstawicieli, desygnuje swoich kolegów, no, na pewno zostało z niesmakiem odebrane przez opinię publiczną i nie było to dobre posunięcie.

    Z.D.: Szorstka, męska przyjaźń, odsłona numer jeden w wykonaniu Platformy Obywatelskiej. Ale ta sama...

    M.W.: Chyba takie wrażenie trzeba odnieść.

    Z.D.: Ta sama Platforma ustami posła Halickiego zadeklarowała dzisiaj, że dalszych kandydatów zgłaszać nie będzie, czyli na te miejsca senackie lub sejmowe swoich kandydatów bardziej partyjnych nie wysunie. To jest szansa dla Lewicy na waszych ludzi?

    M.W.: To jest przede wszystkim szansa na to, żeby przerwać partyjniactwo, żeby otworzyć pole do desygnowania kompetentnych fachowców. Wierzę głęboko, że pozycja pana przewodniczącego Andrzeja Halickiego na tyle wzrosła w Platformie Obywatelskiej w tym nowym rozdaniu, że te słowa będą słowami prawdziwymi i że Platforma nie oszuka, tak jak to stało się przy ustawie medialnej, kiedy stworzyliśmy koalicję medialną Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Polskiego Stronnictwa Ludowego i Platformy Obywatelskiej, kiedy też wszystko było już domówione i w ostatniej chwili zburzono ten misterny plan, który gwarantował mediom publicznym stabilne finansowanie, dawał gwarancję pozyskiwania może nie za wielkich pieniędzy, ale pieniędzy, które pozwoliłyby na godne...

    Z.D.: Stałych.

    M.W.: Tak, stałych, stały taki strumyczek pieniędzy, który by zasilał zarówno Polskie Radio, które jest dobrem ogólnonarodowym, dobrem kultury. I to nie ulega żadnej wątpliwości, tutaj chyba najwięksi przeciwnicy mediów publicznych tego Polskiemu Radiu nie odbierają. To zostało wszystko zburzone i to osobiście przez pana premiera Donalda Tuska. Miejmy nadzieję, że ta deklaracja pana przewodniczącego Halickiego zostanie przełożona na czyny i Platforma Obywatelska poprze kandydatów kompetentnych i merytorycznych zgłoszonych przez Sojusz Lewicy Demokratycznej.

    Z.D.: A czy tutaj może być jakiś wstęp do pewnych negocjacji? Wiadomo, że stoi i czeka i bardzo się niecierpliwi nowelizacja ustawy medialnej, tak zwana mała nowelizacja, która pozwala na zmiany w radach nadzorczych. Czy to byłby dobry punkt wyjścia do rozmowy między Platformą a SLD?

    M.W.: Przede wszystkim prawo trzeba tworzyć w sposób profesjonalny, kompetentny i dobry i zgodny z Konstytucją. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, której żywot niedawno dobiegł końca w związku z decyzją sejmu, senatu i marszałka wypełniającego obowiązki prezydenta, była powołana z pogwałceniem Konstytucji. I myślę, że dzisiaj Platforma Obywatelska ma na pewno z tyłu głowy pamięć o tym wydarzeniu, i kiedy będzie procedowana mała ustawa nowelizująca ustawę medialną, Platforma będzie miała świadomość tego, że jeżeli pójdzie po bandzie, jeżeli po prostu przekroczy procedury, złamie procedury, to Sąd Rejestrowy może zapytać Trybunału Konstytucyjnego, czy ta ustawa została uchwalona zgodnie z Konstytucją. I wtedy zmiany w wyniku tej małej nowelizacji mogą czekać półtora roku do dwóch lat, bo taka jest mniej więcej kolejka w Trybunale Konstytucyjnym na rozpatrzenie wniosków przez Trybunał Konstytucyjny. Tak że zalecałbym większości parlamentarnej daleko idącą ostrożność i wstrzemięźliwość w pracach. Pośpiech jest niezbędny przy łapaniu pcheł. To jest za ważna sprawa, za poważna sprawa, żeby ją lekko potraktować na zasadzie dzielenia łupów politycznych. To jest sprawa naprawdę wielkiej odpowiedzialności za dobro, jakim są media publiczne.

    Z.D.: Komisja jednak, odpowiednia komisja sejmowa jednak pracuje i w ostatni czwartek uchwaliła cały szereg poprawek, które powodują (nie jestem prawnikiem, ale tak okiem laika i jednocześnie osoby pracującej w mediach publicznych), że właściwie sens tej ustawy, poza sensem głównym zmiany rad nadzorczych, gdzieś się gubi. Znaczy poprawek jest tak dużo, wszystkie zostały uchwalone, że nie bardzo potrafię jako dziennikarz powiedzieć odpowiedzialnie, na czym ta ustawa, oprócz tego jednego punktu, o którym mówimy, dalej polega.

    M.W.: Jeżeli jest tak jak pani mówi, bo ja nie pracuję w komisji kultury i środków masowego przekazu, pracuję w trzech innych ważnych komisjach, ale jako członek komisji ustawodawczej i prawnik z tego, co słyszę, to już może to być podstawą do zaskarżenia jako ustawy niezgodnej z Konstytucją, bo...

    Z.D.: A członkowie komisji mówili króciutko oczywiście: to jest sieczka, proszę pani. To można uchwalić sieczkę?

    M.W.: Jeżeli... Wie pani, w sejmie uchwalano nie raz już buble prawne, jest to przykra konstatacja, ale tak było, ale wierzę głęboko, że jeżeli najważniejsza osoba w państwie – premier rządu – apelował o 500 dni spokoju, o 500 dni, które mają służyć Polsce, no to nie powinien pozwolić na to odpowiedzialny lider formacji rządzącej, żeby uchwalać sieczkę w parlamencie. Sądzę, że nowemu marszałkowi sejmu też nie będzie zależało, żeby rozpoczynać swoją kadencję sejmu od uchwalania sieczki, od uchwalania bubla prawnego, który będzie za chwileczkę zaskarżony do Trybunału Konstytucyjnego. Tak że na pewno ze względów na procedurę sejmową ustawa, która została złożona pierwotnie do Laski Marszałkowskiej, nie może być wywrócona do góry nogami, bo temu służy inny proces legislacyjny, inna ścieżka tworzenia jak gdyby równolegle nowej propozycji, stworzenie nowej propozycji legislacyjnej, tak, żeby to było zgodne z procedurami, bo już wielokrotnie Trybunał Konstytucyjny wytykał sejmowi niechlujność przy uchwalaniu prawa. Tak że ostrzegam kolegów z Platformy Obywatelskiej: nie idźcie tą drogą!

    Z.D.: A teraz troszkę z innej strony ostatnie pytanie. Proszę powiedzieć, jaka będzie przyszłość w Sojuszu Lewicy Demokratycznej Ryszarda Kalisza, Wacława Martyniuka, Wojciech Olejniczaka, tych wszystkich, którzy w czasie kampanii, no, może nie dość mocno trzymali kciuki, a może nawet w ogóle nie trzymali kciuków za dobry wynik Grzegorza Napieralskiego? Wiemy, że jeden z nich już stracił stanowisko w klubie, Wacław Martyniuk nie jest sekretarzem klubu. Czy to są politycy, którzy powinni wiązać swoją przyszłość z SLD tak bardzo poważnie?

    M.W.: Ja mogę wyrazić swoją opinię. W moim przekonaniu w tym trójskoku demokratycznych wyborów, które rozpoczęliśmy wyborami prezydenckimi, wylaliśmy ciężką pracą całego Sojuszu Lewicy Demokratycznej fundament pod wybory samorządowe, a później pod wybory parlamentarne. I wierzę głęboko, że w Sojuszu Lewicy Demokratycznej jest miejsce i dla Wacława Martyniuka, i dla Ryszarda Kalisza, dla Wojciech Olejniczaka. I powiem przewrotnie – dla Włodzimierza Cimoszewicza, który zbłądził w tych wyborach, również jest miejsce na lewicy. Dlatego ja osobiście wierzę, że mamy szansę na to, żeby zbudować szeroką lewicę, która będzie miała należne miejsce w samorządzie i w parlamencie, tak, aby te kilkadziesiąt procent polskich wyborców zagłosowało na Sojusz Lewicy Demokratycznej, tak, aby po wyborach w 2011 roku Sojusz mógł być partią współrządzącą naszą ojczyzną.

    Z.D.: A my to budowanie będziemy obserwować, już na jesieni wybory samorządowe. Dziękuję bardzo za rozmowę. Moim rozmówcą był poseł Marek Wikiński z klubu Lewicy.

    M.W.: Dziękuję pani, dziękuję państwu.

    (J.M.)