Tomasz Kułakowski, specjalny wysłannik Polskiego Radia w Atenach, wyjaśniał, że im bliżej wieczora, tym więcej sfrustrowanych sytuacją ekonomiczną Greków będzie przybywać na Plac Konstytucji.
Ci, co tu przyszli, mówią, że nie wierzą w sukces planu oszczędnościowego, zwracają za to uwagę na greckie patologie systemowe, na wieloletnie zaniżanie wskaźników długu publicznego i deficytu budżetowego, wszechobecną korupcję i unikanie płacenia podatków.
Jeden z przedstawicieli związków zawodowych przekonywał w "W Popołudniu z Jedynką", że Grecja poradzi sobie i bez rządowego planu oszczędnościowego.
Unia Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy żąda przyjęcia okrojonego o prawie 30 mld euro projektu budżetu greckiego.
Jest to warunek przyznania Atenom kolejnej transzy kredytu w wysokości 12 mld euro. Jeżeli nie uda się wprowadzić oszczędności, Grecja może zbankrutować.
(pp)