W piątek przed warszawskim ratuszem o godzinie 15.00 odbędzie się protest przeciwko odwołaniu prof. Bogdana Chazana z funkcji dyrektora Szpitala Świętej Rodziny. Ratusz podjął taką decyzję, po tym, jak lekarz odmówił wykonania zabiegu aborcji u pacjentki, u której były do tego wskazania. Chazan nie udzielił jej informacji, gdzie może zabieg przeprowadzić.
- Każdy człowiek ma prawo do prezentowania swoich poglądów i do podpisania klauzuli sumienia, ale pracując w państwowej służbie zdrowia jako lekarz, musi zapewnić każdemu choremu dostępność wszystkich procedur przewidzianych w umowie z NFZ. Pan prof. Chazan, gdyby miał prywatny gabinet, może odesłać chorego, bo nie zgadza się leczenie tego chorego z jego filozofią życiową - uważa prof. Andrzej Chmura ze Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus.
Jego zdaniem prof. Chazan, mając takie poglądy, w ogóle nie powinien być dyrektorem. Jak zaznaczył, pracujący w szpitalu lekarze mówili o swego rodzaju mobbingu, a konkretnie narzucaniu woli przez szefa. - Bardzo słusznie, że został odwołany z funkcji dyrektora. Jako lekarz może sobie prezentować swoje poglądy, inny lekarz zajmie się wtedy tą chorą - wyjaśnił prof. Chmura.
Gość Jedynki mówił też o głośnym proteście przed wrocławskim szpitalem w obronie życia 17-letniego Kamila. Chłopiec trafił do szpitala po wypadku samochodowym. Lekarze stwierdzili śmierć mózgu. Matka i przyjaciele uważali jednak, że Kamil ma szanse na przeżycie i walczyli o to, by lekarze nie odłączali go od respiratora. 17-latek zmarł we wtorek rano. Manifestanci mieli transparenty jak: "Handel organami zamiast ratowania życia". W środowisku lekarskim komentowano, że takie akcje mogą zaszkodzić polskiej transplantologii.
- Myślę, że nie będzie miało to żadnego wpływu ujemnego na ogólny światopogląd społeczeństwa w stosunku do transplantacji, ponieważ wystarczająco dużo świadczy o tym, że ta sprawa we Wrocławiu była tylko nieprzyjemnym incydentem - uważa prof. Chmura.Jego zdaniem transparenty przyniesione przez protestujących były bezsensowne i niesprawiedliwe. - Błędem było, że nikt z lekarzy nie wyszedł do tych dzieciaków i nie opowiedział im, na czym to wszystko polega - uważa gość Jedynki.
Przyznał też, że jest zdegustowany wypowiedziami osób niekompetentnych, np. przedstawicieli Kościoła, na temat sposobu leczenia osób z urazami mózgowo-czaszkowymi. Jego zdaniem prawo do takich wypowiedzi mają tylko neurochirurdzy.
Prof. Chmura tłumaczył również, czym jest śmierć mózgowa. Stwierdził, że nie wymyślono jej po to, by pobierać narządy do transplantacji, jak sugerują niektórzy obrońcy życia. - Nieludzkie jest leczenie kogoś kto umarł. Jest to przedłużanie stresu rodziny, przedłużanie nadziei, której już nie ma - podsumował
Rozmawiał Krzysztof Grzesiowski.
Magazyn "Z kraju i ze świata" od poniedziałku do piątku po godz. 12.20.
bk/tj