Dyskusję zdominowała wymiana poglądów o projekcie ustawy PO mającym ograniczyć dyskryminację.
Joanna Kluzik-Rostkowska z PO zwraca uwagę, że język polityków jest przejmowany przez społeczeństwo. - Żyłam w takim przeświadczeniu, że ta atmosfera, w której my żyjemy nie przenosi się na innych ludzi. A to rozemocjonowanie przenosi sie na innych zupełnie niepotrzebnie - mówi posłanka.
W Sejmie są trzy projekty ustaw, które przewidują karanie za obrażanie innych. Najwęższy jest projekt PO, który ogranicza się jedynie do polityków. Joanna Kluzik-Rostkowska liczy na to, że prawo wymusi poprawne postępowanie, tak jak karanie za bicie dzieci ograniczyło ten proceder.
Wanda Nowicka, wicemarszałkini Sejmi z Ruchu Palikota wskazuje, że projekt autorstwa jej partii chroni nie tyle polityków, co osoby, które nie są ujęte w kodeksie karnym. Do takich grup należą geje i lesbijki. - Do tej pory nie możemy doczekać się rozpatrzenia tego projektu - mówi wicemarszałkini. Natomiast projekt PO próbuje sprowadzić ochronę przed "językiem nienawiści" tylko do polityków. - To zły kierunek - ostrzega. Bo doprowadzi do sytuacji, w której zamiast chronić osoby faktycznie dyskryminowane doprowadzimy do ograniczenia wolności słowa i zajmiemy sądy sprawami nierozstrzygalnymi: czy jest to już mowa nienawiści, czy nie jest - ocenia gość radiowej Jedynki. Podkreśla też, że media w pogoni za oglądalnością i słuchalnością również przyczyniają się do propagowania agresywnego języka. Bo cytują i powielają agresywne wypowiedzi.
Prof. Magdalena Środa z Uniwersytetu Warszawskiego jest zdania, że jeśli mamy przyjmować ustawę, to taką, która chroni zwykłe osoby, a nie polityków. Ale - jej zdaniem - prawo mamy niezłe. Problem jest w egzekwowaniu prawa. - Mam wrażenie, że problem tkwi nie w przepisach, tylko w formacji sędziów - mówi profesor. W jej ocenie wydziały prawa, na Uniwersytecie Warszawskim z pewnością, ale na innych też - są najbardziej prawicowymi wydziałami na uniwersytetach. - Można powiedzieć, że to kuźnia prawicy - mówi gość radiowej Jedynki. Powołuje się w tej ocenie na własne spostrzezenia. Daje przykład, że sądy bardzo łagodnie traktują tych, którzy atakują, obrażają lub znieważają gejów i lesbijki i często odstepują od karania, podobnie jak piłkarskich kiboli.
Mecenas Justyna Metelska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka przyznaje, że problem nienawiści ze względu na płeć, wyznanie, czy orientację seksualną to problem całej Europy. Z tym, że problemem jest monitorowanie tego problemu jest trudne. - Jak monitorować nienawiść? - zastanawia się prawniczka. Zwraca uwagę, że projekt PO rozszerza katalog wartości chronionych, ale posługuje się pojęciami nieokreślonymi, np. naturalne lub nabyte cechy osobiste, albo wprowadza określenie przekonania zamiast wyznanie i bezwyznaniowość.
Posłuchaj całej dyskusji w audycji "Sterniczki", którą prowadził Robert Kowalski.
(ag)