Logo Polskiego Radia
Jedynka
Agnieszka Kamińska 20.03.2013

Szef MON: relacje z USA są lepsze niż 10 lat temu

Tomasz Siemoniak, minister obrony narodowej, uważa, że w stosunkach z Waszyngtonem jest obecnie "mniej gorących deklaracji, więcej dobrych konkretów".
Szef MON Tomasz SiemoniakSzef MON Tomasz SiemoniakWojciech Kusiński, Polskie Radio

Minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak pytany w "Sygnałach dnia” o 10-lecie wojny irackiej, powiedział, że oceny polskiego zaangażowania w nią mogą być bardzo różne. Zaznaczył przy tym, że Irak jest obecnie zupełnie innym państwem, innym społeczeństwem, nie ma Saddama Husseina. - Dla wojska polskiego te 10 lat to ogromna epoka. Mamy zupełnie inną armię, choćby przez to, że uczestniczyła w działaniach w Iraku i w Afganistanie – oświadczył szef MON. Dodał, że początki były trudne, zderzenie z rzeczywistością było przykre, ale "wyciągnięto wnioski”. Zauważył też, że nauczono się inaczej rozmawiać o udziale wojska w tego rodzaju misjach. Przypomniał w tym kontekście zapowiedzi o korzyściach gospodarczych. – Obecnie podchodzimy bardziej wstrzemięźliwie, pokazując prawdziwe cele takich działań. To walka z terroryzmem, stabilizacja w regionie, dotrzymywanie zobowiązań sojuszniczych – stwierdził.

Siemoniak ocenił, że relacje z USA są dziś lepsze niż 10 lat temu, przed wojną w Irakiem. – Jest więcej konkretów, faktów pokazujących współpracę, także wojskową. Mniej jest gorących deklaracji, a więcej dobrych konkretów – powiedział. Szef MON nie zgodził się z oceną, że "Polska nigdy nie odzyskała znaczenia, jakie miała dla USA 10 lat temu”. - Proszę sobie przypomnieć czas, gdy Polska była traktowana instrumentalnie, przeciwstawiana krajom starej Europy, które rzekomo nie chciały uczestniczyć w interwencji – powiedział Siemoniak.

W wojsku wciąż obowiązuje przepis, na mocy którego kobiety żołnierze w ciąży muszą co trzy miesiące stawać przed komisją, by przedłużyć zwolnienie. Siemoniak mówi, że to absurd, ale kiedyś w wojsku nie uwzględniano obecności kobiet. Zwolnienie dłuższe niż trzy miesiące wydawała komisja. Teraz w armii jest około 3000 kobiet.

Rada ministrów zajęła się we wtorek ustawą pragmatyczną. Zakłada ona możliwość awansu dla specjalistów, bez zmiany stanowiska, rezygnację z kadencyjności m.in. dla podoficerów i automatycznego zwolnienia ze służby w razie dwukrotnego niezaliczenia WF, wojskowi będą mogli dostać urlopy ojcowskie.

>>>Przeczytaj całą rozmowę

Tomasz Siemoniak mówi, że chodzi o to, by kierowca rosomaka, technik pilota F-16 nie służyli w tym samym stopniu przez cały czas, ale by mieli możliwość awansu. Siemoniak powiedział, że po badaniu przyczyn odejść w 2011 roku, to był jeden z wniosków. Szef MON oświadczył, że fala odejść z wojska zahamowała w 2012 roku, w 2013 roku tendencja się utrzymuje.

Szef MON zaznaczył, że kadencyjność nie będzie dotyczyła podoficerów. – Nie ma sensu przenosić specjalistów co trzy lata w inne miejsce. Znosimy ograniczenie liczby kadencji dla oficerów. Trzy lata wydawały się czasem właściwym, ale teraz utrudnia politykę kadrową. Utrzymujemy ograniczenie liczby kadencji do dwóch dla najwyższych dowódców, powoływanych przez prezydenta – powiedział gość Jedynki.

Szef BBN Stanisław Koziej uważa, że idea Narodowych Sił Rezerwowych została wypaczona, miały być przedłużeniem szkolenia byłych żołnierzy służby czynnej, tymczasem stały się przedszkolem dla żołnierzy służby kontraktowej. – W NSR nie ma rezerwistów po służbie w armii, ale mamy chętnych do służby zawodowej - przyznał Tomasz Siemoniak. Zaznaczył, że dowódcy pozytywnie oceniają istnienie tego „przedsionka czy przedszkola”. – Problem w tym, jak nie rezygnując z tego doświadczenia, zbudować rezerwę dla polskiej armii – zaznaczył.

Rozmawiał Krzysztof Grzesiowski

agkm