- Wyborcy wielkomiejscy, w miarę zadowoleni z rzeczywistości, wciąż jednak mogą postawić konserwatywnie na status quo zamiast perspektywy jakiejś zmiany. W tym sensie, bez względu na rezultat końcowy, PO poniosła większe straty niż mogłaby ponieść stosując inną taktykę - dodał gość "Popołudnia z Jedynką".
W niedzielę 13 października odbędzie się referendum ws. odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Platforma Obywatelska wzywa, by nie brać udziału w głosowaniu. Za błąd uważa to również prof. Kazimierz Kik.
Referendum w Warszawie - czytaj więcej >>>
- Gdyby rzeczywiście chciano przedstawić warszawiakom dokonania Hanny Gronkiewicz-Waltz, to ja nie widzę powodów, żeby wstydzić się zrobić to w referendum. To jest droga demokratyczna. Natomiast psucie demokracji poprzez mówienie: "dzisiaj idźcie, jutro nie idźcie, pojutrze zobaczymy” to w moim przekonaniu niedopuszczalny błąd w przypadku partii, która ma w swojej nazwie "obywatelska” - przekonywał politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.
Dla dra Rafała Chwedoruka błędem PO było także zaangażowanie w spór wokół odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz autorytetu prezydenta i premiera. - O ile rozegrałoby się to tylko na szczeblu warszawskim, to niejednokrotnie, jak widzimy do tej pory, partie polityczne w Polsce pozwalają sobie do wzywania bojkotu referendów. Tu natomiast zyskało to swoisty stempel państwowy - tłumaczył przedstawiciel Uniwersytetu Warszawskiego.
Rozmawiała Zuzanna Dąbrowska.
pg