Dystans do siebie i swojej pracy Maja Ostaszewska zachowuje, choć w blisko 20-letniej już karierze aktorskiej współpracowała z najlepszymi reżyserami polskiego teatru i kina. Jej pierwszym mistrzem był Krystian Lupa, grała w spektaklach Jerzego Grzegorzewskiego, współtworzyła pierwszy zespół warszawskiego Teatru Rozmaitości Grzegorza Jarzyny. Przeniesienie zawodowego życia z rodzinnego Krakowa do Warszawy pozwoliło aktorce czerpać z dorobku mistrzów, a jednocześnie znaleźć własny język. - Od początku miałam poczucie, że to musi być moja własna droga. Że potrzebuję znaleźć własny wyraz dla tego, co we mnie drzemie - podkreślała w rozmowie z Jackiem Wakarem.
W TR Warszawa powstały dwa szczególnie ważne dla Mai Ostaszewskiej spektakle: "Wiarołomni" i "Stosunki Klary", w których zastosowała ona rodzaj aktorstwa wewnętrznego. - Bardzo lubię różnorodność, ale poszukiwanie wewnątrz, bardzo intensywne obcowanie z postacią jest tym, co najbardziej mnie interesuje w aktorstwie. To proces kosztowny, ale fascynuje mnie on i sprawia, że się nie nudzę w tym zawodzie - mówiła.
Wejście w cudzą skórę, rozumienie motywów postaci, mierzenie się z jej problemami jest wyzwaniem, ale może też mieć działanie terapeutyczne. - Oczywiście sztuką jest dobranie środków do konwencji. Aktualnie pracuję nad "Upadłymi aniołami" Noela Cowarda w reżyserii Krystyny Jandy; to farsa, więc naszym celem jest rozśmieszyć ludzi i samemu dobrze się bawić - wyjaśniła.
Widzowie mogą oglądać Maję Ostaszewską także w spektaklach Nowego Teatru Krzysztofa Warlikowskiego. Jaką przestrzeń stworzył tam aktorom reżyser i w jaką wspólną podróż wkrótce się udają? Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy, w której Maja Ostaszewska opowiadała także o buncie i harmonii, roli w serialu i autoironii oraz najnowszym projektach filmowych.
(asz/mm)