- Prezydent Rosji Władimir Putin, łamiąc zasady ładu międzynarodowego, skonsolidował Zachód, choć może nie do tego stopnia, jakbyśmy chcieli. Rozwiał cały szereg złudzeń. Zmobilizował nawet Stany Zjednoczone – powiedział Dariusz Rosati. Były szef MSZ jest przekonany, że Putin stara się obecnie testować reakcje Zachodu na swoje działania. Wyraził więc nadzieję, że państwa UE i USA szybko uświadomią Moskwie, że zajęcie Krymu będzie okupione wysoką ceną.
Publicysta Andrzej Jonas zgodził się, że dramatyczna sytuacja na Ukrainie zaczęła jednoczyć Europę. Zauważył też początki ”reanimacji NATO”. – Unia została ”wyzwana do odpowiedzi”, z solidarności. Tego egzaminu nie zdaje najlepiej, a w każdym razie - nie w najszybszym tempie Wygląda jednak na to, że będzie musiała dać odpowiedź: czy rzeczywiście są to państwa solidarne, czy towarzystwo tłustych kotów, które dbają tylko o dostawy myszy – mówił dziennikarz.
Dariusz Rosati ocenił, że Władimir Putin jest owładnięty ideą budowy imperium od lat 90. i czekał tylko na sprzyjające okoliczności. Wykorzystał sytuację Gruzji, potem ruszył do działania po obaleniu Wiktora Janukowycza, gwaranta pozostawania Ukrainy w rosyjskiej strefie wpływów. Jego zdaniem Putin zamierza zdestabilizować rząd w Kijowie i służą temu zamieszki wszczynane m.in. w Charkowie i w Doniecku. Zajęcie Krymu to tylko pierwszy, najłatwiejszy do wykonania krok.
Andrzej Jonas bronił oferty resetu, jaką Barack Obama przedstawił wcześniej prezydentowi Rosji. Zaznaczył przy tym, że najwyraźniej Kreml odtrąca tę ofertę i wraca do imperialnej logiki. Stwierdził, że de facto Kreml zaproponował ostatnio Białemu Domowi, by relacje między tymi państwami układać dwustronnie, bez zwracania uwagi na małe kraje i prawo międzynarodowe. Zaznaczył, że Obama odrzucił takie podejście.
Dariusz Rosati zauważył, że w Rosji siłę państwa mierzy się rozmiarem terytorium i taki organizm państwowy nie może być normalny. Podkreślił, że Putin idzie złą drogą, bo to, co robi, nie przysłuży się Rosji. Polityk powiedział, że przecież wcześniej Moskwie oferowano pomoc gospodarczą i nawet współpracę NATO. Jednak Kreml nie zdał egzaminu. Polityk nie wykluczył, że być może dopiero po kolejnym okresie zimnej wojny elity rosyjskie dojrzą do świadomości, że trzeba zmienić model rozwoju.
Z kolei według Jonasa, powrót do realiów zimnej wojny, gdy istniała tylko gorąca linia między Waszyngtonem i Moskwą, nie jest możliwy ze względów gospodarczych. Widzi jednak już oznaki ochłodzenia relacji, m.in. zerwanie współpracy wojskowej. Publicysta przewiduje też, że solidarność Zachodu w kwestii Ukrainy będzie miała charakter falowy. Choć przyznaje, że obecnie polskiej dyplomacji udało się uświadomić sytuację państwom UE, to dostrzega już jednak pewne zachowania niesolidarne w relacjach z Rosją, np. w kwestii wieprzowiny. Jego zdaniem, gdy pojawią się koszty konsekwentnej polityki wobec Rosji, takich przypadków będzie więcej. Jednocześnie gesty imperialne ze strony Rosji znowu wywołają reakcje solidarnościowe.
Rozmawiał Jan Ordyński.
agkm