Logo Polskiego Radia
Jedynka
Agnieszka Kamińska 16.03.2014

Zachód wobec Ukrainy. "Tłuste koty" czy solidarni?

Zachód próbuje się zjednoczyć w odpowiedzi na działania Władimira Putina. Jednak istotne momenty próby są jeszcze przed nami - zgodzili się europoseł Dariusz Rosati i redaktor Andrzej Jonas w audycji ”W samo południe”.
Głosowanie na wsi na KrymieGłosowanie na wsi na KrymiePAP/ EPA/YURI KOCHETKOV

- Prezydent Rosji Władimir Putin, łamiąc zasady ładu międzynarodowego, skonsolidował Zachód, choć może nie do tego stopnia, jakbyśmy chcieli. Rozwiał cały szereg złudzeń. Zmobilizował nawet Stany Zjednoczone – powiedział Dariusz Rosati. Były szef MSZ jest przekonany, że Putin stara się obecnie testować reakcje Zachodu na swoje działania. Wyraził więc nadzieję, że państwa UE i USA szybko uświadomią Moskwie, że zajęcie Krymu będzie okupione wysoką ceną.

Publicysta Andrzej Jonas zgodził się, że dramatyczna sytuacja na Ukrainie zaczęła jednoczyć Europę. Zauważył też początki ”reanimacji NATO”. – Unia została ”wyzwana do odpowiedzi”, z solidarności. Tego egzaminu nie zdaje najlepiej, a w każdym razie  - nie w najszybszym tempie Wygląda jednak na to, że będzie musiała dać odpowiedź: czy rzeczywiście są to państwa solidarne, czy towarzystwo tłustych kotów, które dbają tylko o dostawy myszy – mówił dziennikarz.

Dariusz Rosati ocenił, że Władimir Putin jest owładnięty ideą budowy imperium od lat 90. i czekał tylko na sprzyjające okoliczności. Wykorzystał sytuację Gruzji, potem ruszył do działania po obaleniu Wiktora Janukowycza, gwaranta pozostawania Ukrainy w rosyjskiej strefie wpływów.  Jego zdaniem Putin zamierza zdestabilizować rząd w Kijowie i służą temu zamieszki wszczynane m.in. w Charkowie i w Doniecku. Zajęcie Krymu to tylko pierwszy, najłatwiejszy do wykonania krok.

Andrzej Jonas bronił oferty resetu, jaką Barack Obama przedstawił wcześniej prezydentowi Rosji. Zaznaczył przy tym, że najwyraźniej Kreml odtrąca tę ofertę i wraca do imperialnej logiki. Stwierdził, że de facto Kreml zaproponował ostatnio Białemu Domowi, by relacje między tymi państwami układać dwustronnie, bez zwracania uwagi na małe kraje i prawo międzynarodowe. Zaznaczył, że Obama odrzucił takie podejście.

Dariusz Rosati zauważył, że w Rosji siłę państwa mierzy się rozmiarem terytorium i taki organizm państwowy nie może być normalny. Podkreślił, że Putin idzie złą drogą, bo to, co robi, nie przysłuży się Rosji. Polityk powiedział, że przecież wcześniej Moskwie oferowano pomoc gospodarczą i nawet współpracę NATO. Jednak Kreml nie zdał egzaminu. Polityk nie wykluczył, że być może dopiero po kolejnym okresie zimnej wojny elity rosyjskie dojrzą do świadomości, że trzeba zmienić model rozwoju.

Z kolei według Jonasa, powrót do realiów zimnej wojny, gdy istniała tylko gorąca linia między Waszyngtonem i Moskwą, nie jest możliwy ze względów gospodarczych.  Widzi jednak już oznaki ochłodzenia relacji, m.in. zerwanie współpracy wojskowej.  Publicysta przewiduje też, że solidarność Zachodu w kwestii Ukrainy będzie miała charakter falowy. Choć przyznaje, że obecnie polskiej dyplomacji udało się uświadomić sytuację państwom UE,  to dostrzega już jednak pewne zachowania niesolidarne w relacjach z Rosją, np. w kwestii wieprzowiny. Jego zdaniem, gdy pojawią się koszty konsekwentnej polityki wobec Rosji, takich przypadków będzie więcej. Jednocześnie gesty imperialne ze strony Rosji znowu wywołają reakcje solidarnościowe.

Rozmawiał Jan Ordyński.

agkm