– Pamiętam, że moja mama często piekła ciasta. Miała zestaw trzech, które zawsze jej wychodziły – opowiada Odeta Moro-Figurska, która dziś sama jest mamą, ale również dziennikarką telewizyjną, a od urodzenia córeczki prowadzi fundację "Szczęśliwe macierzyństwo". – Moim ulubionym zajęciem było wtedy wylizywanie surowego ciasta z miski.
Ulubionym zajęciem córki Moro-Figurskiej również jest wylizywanie ciasta z miski przed włożeniem go do piekarnika – twierdzi dziennikarka. Czy dlatego powstała druga już książka Moro-Figurskiej "Pichciuchy"? – To było spontaniczne – opowiada autorka – Ale pomysł przyszedł mi do głowy już podczas pracy nad pierwszą książką.
"Pichciuchy" mają uswiadomić rodzicom, że kuchnia też jest wspaniałym warsztatem twórczego myślenia, a wspólne przyrządzanie posiłków to dobra zabawa i nauka.
Współautorem "Pichciuchów" jest Marcin Budynek. – On jest marką samą w sobie, jeśli coś gotuje, to zawsze na piątkę – twierdzi Moro-Figurska. – Poznaliśmy się w telewizyjnej Jedynce i pracujemy razem. Marcin wiele przepisów jest w stanie napisać od ręki, więc wszystko poszło gładko. Potem nanosiliśmy poprawki i przebieraliśmy w przepisach. I tak powstała ta książka.
"Pichciuchy" to nie tylko przepisy dla dzieci, ale dla całej rodziny. – Wszystko, co proponujemy jest proste w wykonaniu, dziecko wraz z tatą sobie poradzi – zaręcza autorka – Ale ważne jest, by na koniec posiłku spróbowali wszyscy.
Wiecej na temat nowej książki Odety Moro-Figurskiej słuchaj w audycji "Pod Lupą" Justyny Dżbik (w ramce po prawej stronie artykułu).
(kd)