Logo Polskiego Radia
Czwórka
Andrzej Cała 08.06.2014

Kultowe "Pulp Fiction" ma już 20 lat

Legendarny film Quentina Tarantino z Johnem Travoltą, Umą Thurman i plejadą innych gwiazd obchodzi w tym roku dwudzieste urodziny. Nagrodzony Oscarem za scenariusz obraz pełen jest symboli i niezapomnianych momentów, które do dziś zachwycają znawców i sympatyków kina.
Uma Thurman i John Travolta. Kadr z filmu Pulp fiction, reż. Quentin TarantinoUma Thurman i John Travolta. Kadr z filmu "Pulp fiction", reż. Quentin Tarantino mat. promocyjne
Posłuchaj
  • O geniuszu "Pulp Fiction" najlepiej świadczy fakt, że 20 lat po premierze do filmu wraca się wciąż z wielką przyjemnością i ani trochę nie nudzi on widza (Czwórka/Kontrkultura)
Czytaj także

Jedną z kultowych scen jest z pewnością twist wykonany w restauracji Jack Rabbit, którą na potrzeby filmu, w czasie dziewięciu tygodni, zbudowało 75 osób. Koszt tej inwestycji wyniósł 75 tysięcy dolarów. Kelnerami byli ludzie poprzebierani za gwiazdy kina. - Widzimy wszystkie ikony amerykańskiej popkultury: Elvisa Presleya, Marilyn Monroe, a bohaterów obsługuje - przypomina reżyser Robert Wichrowski. Przypomina też, że często mówiono, iż ta scena inspirowana jest filmem "Goodfellas" Martina Scorsese.

Uma Thurman i John Travolta zatańczyli twista do piosenki Chucka Berry'ego "Never Can Tell". - Istotne jest to, że Mia Wallace [w tej roli Uma Thurman - od red.] od tego tańca zaczęła swoją bosą wędrówkę po filmie. Wchodzi do klubu w czarnych szpilkach, które potem zdejmuje. U Travolty z kolei zapamiętamy specyficzne skarpetki - opowiada w "Kontrkulturze" Wichrowski. Dziennikarz Jacek Sobczyński dodaje, że kultowe ścieżki dźwiękowe do filmów Tarantino układa on sam. - Ma jakiś szósty zmysł, gdy decyduje się wybierać kolejne nagrania i zawsze udaje mu się zrobić coś, co zostaje w pamięci na długie lata.

Co ciekawe, film Tarantino miał pierwotnie inną nazwę - "Black Mask". Ostatecznie wybór padł na "Pulp Fiction", a tytuł ten to wynik inspiracji powieściami wydawanymi na bardzo słabym papierze, które tak w latach 90. określano w Ameryce. Budżet projektu wyniósł 8,5 mln dolarów, a zyski sięgnęły blisko 215 mln!

Ważnym elementem produkcji są dialogi, które odbywają się w samochodzie. Był to prywatny, czerwony chevrolet Quentina Tarantino. W trakcie nagrań został on... skradziony. Bez wątpienia kultową sceną jest ta, w której Travolta i Samuel L. Jackson zaglądają do jego bagażnika. - Kamera jest prowadzona właśnie stamtąd na twarze aktorów, którzy czegoś szukają. Jedna z teorii głosi, że tym czymś jest zagubiona ludzka dusza - wspomina Sobczyński.

PRZECZYTAJ TEŻ: "Pulp Fiction" - naleśniki na miarę Oscara

Kolejną ciekawostką jest fakt, że w filmie miał zagrać Kurt Cobain. Tarantino chciał, żeby wystąpił on w roli handlarza narkotyków. Pomysł ten nie doszedł do skutku, a legendarny muzyk zespołu Nirvana, święcącego wówczas ogromne triumfy na rockowej scenie, "Pulp Fiction" nie obejrzał, gdyż popełnił samobójstwo na kilka miesięcy przed premierą.

Więcej o kultowych scenach z hitu Quentina Tarantino w zapisie audycji.

ac/mm