Charlie Leduff opowiadał w audycji o swoim najnowszym reportażu "Shitshow. Ameryka się sypie a oglądalność szybuje". Mówił, że jego książka jest o tym, kim Amerykanie byli kiedyś i co sprawiło, że stali się takimi, a nie innymi ludźmi. - Nie potrzeba specjalnie wyjaśniać realiów, w których teraz żyjemy, ponieważ jesteśmy w nich obecni. Pamiętajmy, że gospodarka światowa nie zapadła się, nie mamy nowych wojen w Iraku i Afganistanie, nie zbombardowaliśmy żadnych miast – to nie są najgorsze czasy. Upewnijmy się więc, że nie staną się takimi. Ja jako pisarz muszę przekazywać to, co w tych czasach dobre - mówił pisarz.
Gość Dwójki podkreślał, że głównym problemem Amerykanów jest nieznajomość historii swojego kraju. Brak wiedzy o własnym dziedzictwie sprawia, że postrzeganie jest zniekształcone. - Detroit, skąd pochodzę, było jednym z największych amerykańskich miast, ale wszyscy biali wyjechali, w tym wielu Polaków. A to było kiedyś polskie miasto. Kłócimy się teraz, kto je zniszczył: czarni czy biali? Nie zawracamy sobie głowy historią. A tak naprawdę wszyscy to zrobiliśmy - opowiadał.
Czy książki Charliego Leduffa coś zmieniły w Ameryce? I co reporter uważa na temat definicji "amerykańskiego snu"? O tym w nagraniu audycji.
***
Przygotowała: Aldona Łaniewska-Wołłk
Gość: Charlie Leduff (dziennikarz i autor reportaży o USA)
Data emisji: 31.07.2019
Godzina emisji: 21.15
Materiał został wyemitowany w audycji Letni Festiwal Muzyczny.
am/pg