- Jeżeli dojedzie do interwencji to najprawdopodobniej będzie to krótka operacja militarna, której celem będzie albo uderzenie w ośrodki związane z lotnictwem, albo w obiekty związane z bronią chemiczną. Miałoby to pokazać, że nie ma zgody na stosowanie broni masowej zagłady. Nie spodziewałbym się jednak takiej operacji zanim Amerykanie nie przedstawią informacji o użyciu w Syrii broni biologicznej – mówił ekspert w "Trzech stronach świata”.
Wojna domowa w Syrii - czytaj więcej
USA: interwencja w Syrii tylko we współpracy z sojusznikami
Jak na atak może odpowiedzieć Syria? – Przede wszystkim trzeba pamiętać, że Syryjczycy posiadają duży arsenały broni biologicznej. Nie spodziewałbym się innych, zaskakujących świat zdolności syryjskich, ale to już jest i tak wystarczająco duża groźba destabilizacji. Wystarczy sobie wyobrazić atak na Izrael, który przecież ostrzega, że w takim przypadku odpowie siłą. Przypuszczam, że Stany Zjednoczone wywierają odpowiednią presję na Izrael i udzielają mu odpowiedniego wsparcia militarnego, żeby do takiego scenariusza nie doszło – mówił Wojciech Lorenz.
Zdaniem eksperta nawet ograniczona operacja militarna może doprowadzić do rozlania się konfliktu na inne kraje. - Widzieliśmy już pojawiające się zamachy, porwania, więc niestety ten konflikt może się rozprzestrzenić – dodał gość Trójki.
Więcej komentarzy do bieżącej sytuacji na świecie znajdziesz na podstronach audycji "Raport o stanie świata" oraz "Trzy strony świata".
Audycji "Trzy strony świata" można słuchać w każdy poniedziałek i środę o godz. 16.45.
(ei)