Trzy aktywistki FEMEN przeprowadziły akcję przed budynkiem białoruskiego KGB 19 grudnia, w rocznicę brutalnej rozpędzenia demonstracji opozycyjnej po sfałszowanych wyborach prezydenckich 2010 roku. Domagały się uwolnienia więźniów politycznych. Wieczorem kobiety zniknęły – nie było z nimi kontaktu. Następnego dni opowiedziały, co się stało: grupa mężczyzn zawiozła kobiety do lasu, tam zmuszono je do rozebrania się, pobito, oblano olejem, grożono nożem i podpaleniem, jednej z nich ogolono głowę. Kobiety pozostawiono w lesie 300 km od Mińska bez dokumentów i telefonów komórkowych. KGB, które według działaczek w ten sposób zemściło się za akcję FEMEN przed jego siedzibą, stwierdza, że to „ordynarna prowokacja”.
Organizacje działające na rzecz równego traktowania, grupy feministyczne i inne stowarzyszenia zbierają podpisy pod apelem do północy 21 grudnia – poinformowała Raport Białoruś Monika Czaplicka. Mogą podpisywać się również osoby prywatne.
W petycji stowarzyszenia apelują o ujęcie osób odpowiedzialnych za porwanie i brutalną napaść. - Uważamy, że taka sytuacja jest niedopuszczalna w kraju europejskim, pretendującym do współpracy z Unią Europejską. Niezależnie od tego kim są sprawcy, to zdarzenie nie powinno mieć miejsca, ponieważ stanowi naruszenie prawa oraz fundamentalnych zasad współżycia społecznego. Podpisane niżej organizacje i osoby zwracają się więc do władz białoruskich o wyrażenie jasnego stanowiska i podjęcia natychmiastowych działań w celu ujęcia osób odpowiedzialnych za tę sytuację – czytamy w petycji.
Pod apelem, który zamieszczono m.in. na Facebooku, podpisały się do tej pory m.in. Ambasada Kultury (w Domu Białoruskim), Porozumienie Kobiet 8 Marca, Stowarzyszenie Otwarte Forum, Fundacja na Rzecz Równości.
agkm
Informacje o Białorusi: Raport Białoruś