Logo Polskiego Radia
Jedynka
Maja Bobrowska 09.03.2011

Polaku, nadchodzą ciężkie czasy!

Trzy tysiące złotych będzie kosztować każdego z podatników konieczność ograniczenia deficytu finansów publicznych do trzech procent PKB.
Polaku, nadchodzą ciężkie czasySXC

Halina Lichocka: Trzy tysiące złotych będzie kosztować każdego z podatników konieczność ograniczenia deficytu finansów publicznych do trzech procent PKB, w tym i kolejnym roku - pisze Pani w dzisiejszym wydaniu Rzeczpospolitej. To sporo w stosunku do przeciętnych wydatków gospodarstw domowych w Polsce.

Elżbieta Glapiak, Rzeczpospolita: Rzeczywiście, to bardzo dużo, zwłaszcza biorąc pod uwagę dane GUS-u, iż miesięczne wydatki na jedną osobę, na towary i konsumpcję wynoszą około 914 złotych. Musimy jednak pamiętać, że tylko część tych pieniędzy będziemy musieli wydać już teraz - pozostałe zmiany proponowane przez ministra Rostowskiego odczujemy dopiero w kolejnych latach.

Halina Lichocka: Resort finansów postanowił znaleźć w ciągu obecnego i przyszłego roku dodatkowe dochody i oszczędności na kwotę ponad siedemdziesięciu miliardów złotych. A wszystko po to, aby obniżyć deficyt z szacowanych 7, 9 procent w 2010 roku do około 3 procent PKB w roku 2012. Jakimi metodami zamierza to osiągnąć?
Elżbieta Glapiak: Metody są już tak naprawdę znane. Przede wszystkim podwyżka podatku VAT – to w nas na pewno najmocniej uderzy. Palaczy dotknie podwyżka akcyzy. Rocznie ich wydatki zwiększą się o około 30 złotych. A następnie dojdą zmiany, których skutki dopiero odczujemy, jak obcięcie składki do OFE, wprowadzenie reguły wydatkowej i inne mniej znaczące.

A tak rządowy projekt cięć budżetowych ocenia profesor Krzysztof Rybiński, były wiceprezes NBP, rektor Uczelni Vistula: Z tego znaczącego ograniczenia deficytu w postaci 5 procent PKB, około 2 procent to są zabiegi księgowe, a półtora procent to ogólne reguły, które w praktyce nie będą działać, gdyż do tej pory także nie działały. A jeżeli któraś z nich zadziała, np. ta, która ogranicza wydatki samorządom, to najprawdopodobniej doprowadzi to do zatrzymania wielu inwestycji samorządowych, do pogorszenia wykorzystania środków unijnych i do wzrostu bezrobocia, ponieważ ludzie, którzy pracowali na budowach i przy tych różnego rodzaju inwestycjach stracą pracę. Skala ograniczenia wydatków w programie rządowym jest bardzo niewielka, a to co nas naprawdę czeka, to bardzo poważny wzrost opodatkowania. Rząd pracuje bowiem nad podatkiem bankowym, chce także opodatkować firmy farmaceutyczne, co podniesie ceny leków, a także planuje podnieść stawkę VAT do 25 procent. Czekają nas zatem nie mniejsze wydatki, ale zdecydowanie większe podatki. Drożeją ceny żywności, drożeją paliwa, podatki idą w górę. Dla biednych ludzi w Polsce nadchodzą ciężkie czasy.

Halina Lichocka: Póki co już wszyscy odczuwamy podwyżkę podatku VAT. Jaki będzie koszt tej podwyżki dla nas w tym roku?

Elżbieta Glapiak: Z naszych szacunków, na podstawie wyliczeń podatnych przez resort finansów, wynika, że na osobę będzie to wydatek większy o 230 złotych.

Halina Lichocka: Najgłośniej jest teraz o cięciach w OFE. Ile stracimy przez wprowadzenie tych zmian?

Elżbieta Glapiak: Jakie tak naprawdę będą konsekwencje tych zmian przekonamy się za parę lat, kiedy wszyscy będziemy przechodzić na emeryturę. Trudno też przewidzieć, czy rzeczywiście w tym roku uda się zaoszczędzić te 11 miliardów złotych dla budżetu – jak chciałby tego minister finansów. Zmiany miały bowiem wejść w życie od pierwszego kwietnia – a już jest przesunięcie na pierwszego maja. Debata w Sejmie zapowiada się na burzliwą i długą. Obawiam, się, że nastąpi to dopiero w połowie roku.

Halina Lichocka: Ale już można oszacować ile pieniędzy nie znajdzie się na naszych kontach OFE. W tym roku to 440 złotych składki, w przyszłym 250 złotych. Kolejną, bardzo ważną, być może najważniejszą pozycją pod względem oszczędności dla kasy państwa będzie wprowadzenie reguły wydatkowej – na wydatki elastyczne.

Elżbieta Glapiak: To niestety tylko pozornie nie dotyczy zwykłego podatnika. Ograniczenie wydatków, to mniej dróg, mniej autostrad, mniej miejsc pracy, mniejsze zarobki, mniejsze wydatki. I to niestety będzie wiązało się z obniżeniem tempa wzrostu PKB.

prof. Krzysztof Rybiński: Jeżeli reguła samorządowa, którą planuje rząd wejdzie w życie i samorządy w związku z jej realizowaniem będą miały bardzo poważne problemy z przeprowadzaniem inwestycji współfinansowanych z pieniędzy unijnych, to po pierwsze – część tych pieniędzy może przepaść, a po drugie – nie powstaną miejsca pracy, albo znikną te obecnie istniejące - na budowach, przy budowie dróg, oczyszczalni ścieków, obwodnic, lotnisk, czyli tych inwestycji, które byłyby realizowane. A owe inwestycje będą odłożone w czasie lub zaprzestane w ogóle. Problem z budżetem nie jest w samorządach. Problem jest w tym, że rząd nie chce przeprowadzać reform, a samorządy są tylko drobną częścią tego problemu, który nazywa się stu dwudziestomiliardowa dziura budżetowa.

Halina Lichocka: A więc czeka nas utrata miejsc pracy, a także obniżenie wydatków inwestycyjnych, które to już dziś można obliczyć. Na statystycznego Polaka to mniej o 320 złotych w tym roku i 380 złotych w roku przyszłym. Są jednak planowane i takie posunięcia, które odciążą budżet nie obciążając zbytnio podatników.

Elżbieta Glapiak: Nie obciążając szerokiego grona podatników. Jednym z takich rozwiązań, za które należy ten rząd pochwalić to jest ograniczenie przechodzenia na wcześniejsze emerytury, czyli ograniczenie „pomostówek”. Dzięki temu budżet dużo zyska. My jako ogół podatników nie odczujemy tego, ale dla statystyczne koszty dla podatnika wynoszą ponad 600 złotych w ciągu tych dwóch lat.