Katastrofa w Fukushimie w 2011 roku wywołała na Starym Kontynencie lęk przed energią jądrową. Wyłączenie wszystkich reaktorów do 2022 roku ogłosiły Niemcy. Tymczasem - poza Polską i Bułgarią - do atomu pozytywnie nastawione są również Węgry, Finlandia czy Wielka Brytania. Unijne władze, konsekwentnie wspierając "zieloną" energię, atom traktują po macoszemu.
Mirosław Duda z Agencji Rynku Energii podkreśla, że paradoksalnie energia atomowa to również energia "zielona". - Źródła jądrowe praktycznie nie emitują dwutlenku węgla - mówi gość Trójki. - Z drugiej strony trzeba pamiętać, że energetyka jądrowa jest związana z pewnymi obawami społeczeństwa, co przenosi się na polityków, którzy promują kierunki przyjmowane bez zastrzeżeń. Władze UE nie bardzo chcą narażać się społeczeństwom państw członkowskich i bardzo wyraźnie promować energetykę jądrową, mimo jej pozytywnych cech - dodaje rozmówca Pawła Drozda.
Blisko 30 procent energii produkowanej na terenie UE pochodzi ze źródeł jądrowych. - To opłacalna energia. Francja, która ma największy udział źródeł jądrowych w systemie elektroenergetycznym, miała kłopoty, bo oferowała energię po niskich cenach - mówi gość Trójki, który zaznacza jednocześnie, że dotychczasowe katastrofy (TMI, Czarnobyl, Fukushima) powodują wzrost kosztów związanych z zabezpieczeniami.
Zapraszamy do wysłuchania załączonych nagrań, w których ekspert odpowiedział również na pytania słuchaczy.
Audycja "Żyjemy w Europie" powstała w ramach programu EURANET.
"Do południa" na antenie Trójki od poniedziałku do czwartku od godz. 9.05 do 12.00.
(mk/mp)