Jest to miejscowość znana nie tylko z Sanktuarium Męczenników Podlaskich, ale także bohaterskiego oporu unitów broniących swej świątyni. 24 stycznia 1874 roku do zgromadzonych na przycerkiewnym cmentarzu unitów żołnierze rosyjscy otworzyli ogień zabijając trzynastu unitów.
Dziś tę malowniczą wieś zamieszkuje dwadzieścia rodzin. Józefa Kowaluk, rodowita mieszkanka Pratulina, jest dumna z tego, że zdecydowała się tutaj na zawsze pozostać.
- Kocham Pratulin, kocham rzekę Bug, kocham każdy tutaj zakątek. Przyjeżdża tutaj masa pielgrzymów, którzy są naszą dumą. Dziękuję Panu Bogu za każdy dzień, że tutaj jestem – tłumaczyła w "Sygnałach Dnia".
W radiowej Jedynce żaliła się, że bardzo dużo osób wyjechało z tej miejscowości.
Młodzież przeniosła się do miasta, a starsi powymierali, wieś "żyje" dzięki Sanktuarium Męczenników Podlaskich.
Co ciekawe, dwa wieki temu Pratulin był miastem i liczył sobie pięć tysięcy mieszkańców.
Obecnie na trenie Pratulina powstaje muzeum męczeństwa unitów i obiekty rekreacyjne.
(pp)