"Babcie" to historia Matěja dorastającego wśród nieobliczalnych i dziwacznych stryjków, ciotek, trenerów i nauczycielek, od których to udręk umieją go ocalić jedynie jego babcie: subtelna intelektualistka babcia Irena oraz zagorzała komunistka babcia Maria.
- "Babcie" jak większość książek Petra Šabacha są po części autobiograficzne. To nigdy nie jest tak, że coś jest u niego w stu procentach autobiograficzne. Czytelnik musi się domyślać. Šabach bardzo często też zapożyczał anegdotki zasłyszane w gospodzie, czy od znajomych i wkładał je bezczelnie w usta różnych bohaterów. Ja również byłam ofiarą tego, więc wiem, o czym mówię - mówi w magazynie "Moje książki" w Programie 1 Polskiego Radia tłumaczka książek Petra Šabacha Julia Różewicz.
"Nigdy niczego nie pamiętał"
- W tej książce widać, że lubił pisać o tym, co kochał, co go bawiło bardziej niż o tym, co go bolało. To jest nam wszystkim bardzo potrzebne i takie książki są potrzebne - podkreśla rozmówczyni Magdy Mikołajczuk. - Był autorem, który operował ciepłym humorem. Nie takim z pazurem, raczej z przymrużeniem oka. To ciepło, zamiłowanie świata, jest u niego zawsze bardzo widoczne, ale w "Babciach" wręcz się to wylewa. Jest tam rodzina, którą bardzo kochał, babcie, które bardzo kochał - dodaje.
Dorota Kotas: postanowiłam napisać książkę na próbę
Julia Różewicz zdradza, że miała trochę obaw, gdyż była to pierwsza książka Petra Šabacha, którą tłumaczyła już po jego śmierci. - Zawsze kiedy tłumaczę książkę, której autor żyje, mam z nim kontakt i gdy pojawią się jakieś niejasności, nieścisłości, mogę zapytać. Myśmy często rozmawiali przy innych przekładach. Z tym że z Petrem nie było to łatwe, bo on nigdy niczego nie pamiętał. Jak o coś pytałam, to mówił: "ale ja nie wiem, o co mi chodziło" albo "rzeczywiście ten żart jest bez sensu, ale już trudno. Tak zostawmy" - wspomina tłumaczka. - Przy "Babciach" także było kilka takich sytuacji, kiedy nie byłam pewna, co autor miał na myśli, ale poradziłam sobie, ponieważ pomogła mi jego żona i synowie - dodaje.
"Był moim zastępczym tatą"
Julia Różewicz, wspominając Petra Šabacha, mówi, że był wspaniałym człowiekiem. - Jeszcze nie do końca przepracowałam jego śmierć i to, że już go nie ma. Bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Był takim moim zastępczym tatą. To był taki człowiek, że kiedy wchodził do pomieszczenia, to natychmiast robiło się ciepło i każdy chciał siedzieć jak najbliżej niego. Słuchać go, śmiać się z nim - mówi.
Zapraszamy do wysłuchania całego magazynu "Moje książki", w którym także fragmenty książek Petra Šabacha oraz Tadeusz Lewandowski i jego literackie recenzje.
***
Tytuł audycji: Moje Książki
Prowadzi: Magda Mikołajczuk
Gość: Julia Różewicz (tłumaczka literatury czeskiej, wydawczyni)
Data emisji: 3.06.2020
Godzina emisji: 21.07
kh