W ocenie Jaromira Sokołowskiego ważne jest to, by Polska "pozostała częścią tego świata zachodniego". - Aktywną, mającą własne pomysły, podejmującą własne inicjatywy, ale wciąż działającą razem z UE i NATO. Mam wrażenie, że w tej sytuacji pole manewru na czysto narodowe działanie powinno być zawężone, by jak najwięcej robić wspólnie - stwierdził Jaromir Sokołowski.
Gość audycji "Z kraju i ze świata" przypomniał, że Komorowski zaproponował wcześniej, że Polska może pomóc władzom w Kijowie w zakresie trzech obszarów, w których ma doświadczenie. Chodzi o walkę z korupcją, wspieranie drobnej i średniej przedsiębiorczości oraz reformę samorządową.
Protesty na Ukrainie: serwis specjalny >>>
"Można było oczekiwać więcej"
Na czwartkowym szczycie w Brukseli szefowie państw UE zdecydowali, że polityczna część umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą będzie podpisana możliwie szybko, jeszcze przed majowymi wyborami w tym kraju. Zapadła też decyzja o zawieszeniu rozmów z Rosją o liberalizacji wizowej oraz o nowej umowie o partnerstwie i współpracy.
Zapytany o to, jak ocenia wynik rozmów w stolicy Belgii, gość radiowej Jedynki odpowiedział, że "można było oczekiwać więcej, można było liczyć na więcej". Dodał, że trzeba pamiętać, iż decyzja o sankcjach to wynik kompromisu, który musieli zaakceptować wszyscy.
>>>Zapis całej rozmowy
Zwrócił uwagę, że do tej pory padło wiele ważnych deklaracji. Wśród nich wymienił gotowość we wspieraniu Ukrainy w reformach oraz obietnicę pakietu pomocowego. - Kluczowa pomoc może nadejść z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Stanowisko UE o wspieraniu Ukrainy może mieć znaczenie przy przyznaniu pożyczki - zaznaczył w rozmowie z Przemysławem Szubartowiczem.
- Nie ma alternatywy - trzeba wspierać Ukrainę w staraniach o utrzymanie integralności terytorialnej, a także pomagać Ukraińcom przygotowywać szalenie trudne i kosztowane społecznie reformy - ocenił Sokołowski.
Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.
"Z kraju i ze świata" na antenie Jedynki od poniedziałku do piątku w samo południe.
(kk/tj)