Dwa tygodnie temu Rzecznik Praw Obywatelskich skierowała do Prokuratury Generalnej pismo, w którym pyta czy tak kwestia jest badana. - Tej sprawy nie można pozostawić bez odpowiedzi - mówi Irena Lipowicz. Zwraca uwagę, że jeżeli organa państwa nie wystąpią w sprawie ewentualnego naruszenia praw, to polski obywatel, jeżeli odniesie konkretną szkodę i będzie próbował dochodzić swoich praw również przed amerykańskim sądem, to jednym z pytań będzie, czy władze naszego kraju występowały w tej sprawie.
Tydzień temu prokurator generalny zapowiedział, że nie wyklucza śledztwa w tej sprawie. Ale wcześniej chce uzyskać opinię z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Zaś ministerstwo przyznało jedynie, że pismo z prokuratury wpłynęło i na razie nie udzielono na nie odpowiedzi.
Katarzyna Szymielewicz z Fundacji Panoptykon uważa, że to, iż tak ważny i głośny temat, którym świat żyje od czterech miesięcy nie ma żadnego odzwierciedlenia w działaniach polskiego państwa jest zadziwiające. W związku z ta sprawą Fundacja Panoptykon wspólnie z Helsińską Fundacją Praw Człowieka i Amnesty International Polska przygotowuje listę stu pytań, które zostaną skierowane do różnych polskich instytucji m.in. do premiera, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Ministerstwa Sprawiedliwości. - Zapytamy o to, czy polskie służby współpracowały, współpracują lub będą współpracować z amerykańskimi w zakresie wymiany danych - mówi Katarzyna Szymielewicz w radiowej Jedynce. Wskazuje, że brak działań z polskiej strony to niebezpieczny precedens. Może zachęcić służby innych państw do zrobienia tego samego, co zrobili Amerykanie. Jest to również pokazanie polskim firmom, że mogą spokojnie współpracować ze służbami innych państw, ponieważ państwo polskie nie będzie patrzyło im na ręce i nie będzie kontrolowało wycieku danych.
Do tej pory śledztwo w sprawie programu PRISM, wszczęły już prokuratury we Francji i w Niemczech.
Przygotowała Ewa Kwaśnik.
(ag)