Rosja ogłosiła listę zagranicznych towarów objętych embargiem. Znalazły się na niej m.in.: owoce, warzywa, nabiał i mięso. Embargo obowiązywać będzie rok i dotknie kraje UE, USA, Kanadę, Australię i Norwegię.
Gość audycji "Popołudnie z Jedynką" prezes Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego Zbigniew Pisarski przyznał, że taki obrót spraw nie zdziwił go. - Rosja zna tylko jeden język komunikowania się, język siły. Więc jeśli zastosowano wobec niej sankcje, które zaczynają być odczuwalne na Kremlu, to odpłaciła pięknym za nadobne - stwierdził.
Zdaniem gościa Jedynki w końcu "spadła maska z twarzy". Przypomniał, że nawet ambasador Rosji w Polsce na pytanie dziennikarzy, czy chodzi o to, że europejskie produkty są gorszej jakości odpowiedział, że nie tylko o to, czym zasugerował, że decyzja jest polityczna.
- A jeśli nie wiesz, jak dokuczyć komuś, to strzel sobie w stopę. To de facto zrobił Putin nakładając embargo na produkty, których potrzebuje i bez których nie jest w stanie zaspokoić potrzeb obywateli na produkty rolno-spożywcze. To będzie skutkowało podniesieniem cen na rynku rosyjskim - zaznaczył.
W ocenie Pisarskiego negatywne skutki tej sytuacji odczuje zarówno rynek europejski, w tym polscy producenci, jak i Rosja. Gość Jedynki opowiedział, że oglądał wywiad w rosyjskiej telewizji państwowej z pewnym urzędnikiem, który wskazał na cały szereg plusów nałożenia sankcji. Jednak w momencie, kiedy dziennikarka zapytała go, dlaczego w takim razie takiej decyzji nie podjęto wcześniej, nie potrafił wybrnąć.
Komisja Europejska grozi Rosji odwetem za embargo na produkty rolne z Unii. Co może zrobić? Według rozmówcy Kamili Terpiał-Szubartowicz, najpewniej wyrazi głębokie zaniepokojenie. Jak zauważył gość Jedynki, na jakiekolwiek konkretne decyzje trzeba będzie długo poczekać, może uda się wypracować system rekompensat.
Wysłuchaj całej audycji!
Rozmawiała Kamila Terpiał-Szubartowicz.
"Popołudnie z Jedynką" na antenie Jedynki od poniedziałku do piątku między godz. 15.00 a 19.00. Zapraszamy!
kk