Premier powiedział w Sejmie, że środki które mogą trafić do Polski w obecnym i przyszłym budżecie Unii to więcej niż pomoc amerykańska dla Europy po II wojnie światowej. - Dwie perspektywy finansowe, ta która mija, i ta która nadchodzi w przyszłym roku, to w doświadczeniu Polski dwa skoki cywilizacyjne – mówił premier. Porównał je do planu Marshalla, z tym że Polska ma otrzymać pomoc wartą dwa razy więcej. - To uświadamia naszej generacji, o jakim przełomie mówimy – stwierdził Tusk.
Aby ziściła się taka wizja, konieczny jest zasobny budżet siedmioletni Unii. Niestety, płatnicy netto, wykładający pieniądze, są przeciw. - Naszym celem jest duży budżet, bez cięć i redukcji – mówił Donald Tusk o nadchodzącym szczycie europejskim, na którym ta sprawa będzie dyskutowana. Zgodnie ze stanowiskiem Polski, taki budżet może pomóc wydobyć Unię z kryzysu. Tusk zastrzegał, że w Unii mogą być uwzględniane perswazje, które uwzględniają nie tylko interes narodowy, ale także ogólnoeuropejski.
Premier powiedział, że Polska od kilku miesięcy forsowała sojusz przyjaciół spójności. 13 listopada w Brukseli odbędzie się spotkanie tego sojuszu 15 państw, z szefem KE Jose Barroso, z przedstawicielami przedsiębiorców i związków zawodowych. W kolejnych dniach odbędą się polsko-niemieckie konsultacje w Berlinie, potem premier spotka się z szefem Komisji Europejskiej Jose Barroso i z szefem Rady Unii Europejskiej Hermanem van Rompuy’em w sprawie konkretnych liczb.
Weto, prowizorium i plan B
Budżet według Tuska jest narażony na jedno weto lub kilka. - Weto z polskiego punktu widzenia jest ostatecznością. Do wiosny musimy mieć kształt ram finansowych, inaczej zacznie się dyskusja nad prowizorium – tłumaczył Tusk. Dodał, że na tę okoliczność mamy plan B. - Jeśli ktoś zafunduje weto w czasie dyskusji nad budżetem, to trzeba będzie zbudować sojusz na rzecz większości pozwalająćej na przyjęcie narzędzi umożliwiających wydawanie pieniędzy. Nie jest tak, że jak weto to prowizorium, a prowizorium to wygodny budżet. Traktat mówi, że trzeba wcześniej przyjąć przepisy dotyczące wydawania pieniędzy – mówił premier w Sejmie.
W planie B trzeba mieć po swojej stronie płatników netto, zaznaczył szef rządu. Konieczna jest zgoda takich państw, jak Wielka Brytania, Niemcy, Francja. Stąd Polska pracuje nad taką większością kwalifikowaną.
PAP/Paweł Supernak
Pakt fiskalny
Premier poinformował Sejm, że na najbliższym posiedzeniu rządu pakt fiskalny zostanie podpisany i przesłany do ratyfikacji do parlamentu. Premier mówi, że być może widzimy po raz ostatni taki budżet siedmioletni, a nie można abstrahować od naszej przyszłości - tę widzimy w strefie euro. Zaznaczył, że Polska będzie robiła wszystko, żeby wejść do strefy euro. Warunkiem jest spełnienie kryteriów, ale i wyzdrowienie samej eurostrefy, by była miejscem bezpiecznym. Premier uważa, że Polska powinna brać udział w dyskusjach nad przyszłym kształtem grupy euro - W Europie wygrywa ten, kto godzi swój interes z interesem całego kontynentu. Wygrywa ten, kto potrafi z energią wpływać na to, co się dzieje, potrafi zbudować wspólnotę interesów, nie tylko ten, kto ma więcej pieniędzy i ludności – mówił Tusk.
Premier potępił opozycję za jej koncepcję polityki zagranicznej. - Mielibyśmy gorący konflikt z Rosją – bo zamach, z Niemcami zimny, bo Niemcy (….). To dla Polski najbardziej niebezpieczna strategia - krytykował.
PolskieRadio.pl/agkm
Galeria: dzień na zdjęciach >>>