Oczywiście nie jest to jakaś skomplikowana maszyna. Nie wymyślił tego żaden fizyk o tęgiej głowie. Wehikuł czasu, o którym mowa zbudowany jest z ludzkiej wyobraźni i wiedzy. Nazywa się rekonstrukcją historyczną. W Polsce działa kilkanaście organizacji, które zajmują się takim właśnie "przenoszeniem w czasie”.
Ktoś pomyśli: a co to za wehikuł? Grupa dorosłych mężczyzn przebiera się w "dziwne” stroje i bawi w wojnę. Otóż nie jest to ani zabawa, ani teatr, ale próba odtworzenia minionej rzeczywistości i ukazania prawdy. Choć jak podkreśla Artur Gaca, Prezes Zarządu Towarzystwa Miłośników Historii Wojskowości "Kalina Krasnaja" nie da się pokazać historii w stu procentach. – Trzeba mieć świadomość, że rekonstrukcja, jako pokaz multimedialny rządzi się prawami również scenicznymi – zwraca uwagę. Zdaniem gościa "Rozmów po zmroku” nie wszystko da się przedstawić tak, jak było. - Może i lepiej. Bo są pewne granice, których rekonstruktor przekroczyć nie powinien - dodaje.
Zdaniem dr hab. Piotra Kwiatkowskiego w pewnym stopniu ruch rekonstrukcji historycznej jest odpowiedzią na potrzebę przeżycia, doświadczania minionej rzeczywistości. - Człowiek współczesny często odkłada na bok rozmaite narracje, sposoby ujęcia historii proponowane przez historyków i skupione na dużych historycznych zjawiskach i procesach, a chętnie zadaje sobie pytanie jak by zwykły człowiek, taki jak ja czuł się, gdyby cofnął się pięćdziesiąt, sto czy tysiąc lat – tłumaczy socjolog, autor książki "Pamięć zbiorowa społeczeństwa polskiego". W opinii Kwiatkowskiego rozwój rekonstrukcji w dużym stopniu jest związany z tym, co nazywa się społeczeństwem informacyjnym. - Ruch rekonstrukcyjny paradoksalnie rozwija się dzięki sieci – stwierdza. Jego zdaniem możliwość przeniesienia się w realia czasu przeszłego jest inspirowana doświadczeniami ludzi, którzy mają do czynienia z grami komputerowymi.
Jednak nie każdy nadaje się na rekonstruktora. Do tego trzeba wiedzy, aktorskiego talentu i przede wszystkim zdrowego rozsądku, by nie zagubić się w czasie. Artur Gaca przyznaje, że proces wcielania się w postać historyczną przez wiele grup postrzegany jest, jako patologia rekonstrukcji. - W naszym regulaminie napisane jest, że wcielając się w postać historyczną stajesz się jej odwzorowaniem, ale absolutnie nie stajesz się tą postacią. Niestety bardzo często zdarza się, że takie sytuacje mają miejsce – tłumaczy.
Czemu służą rekonstrukcje? Ile w nich prawdy historycznej? Skąd ich popularność? O tym w "Rozmowach po zmroku” dyskutowali: Artur Gaca – prezes Zarządu Towarzystwa Miłośników Historii Wojskowości "Kalina Krasnaja"; dr hab. Piotr Tadeusz Kwiatkowski – socjolog, autor książki "Pamięć zbiorowa społeczeństwa polskiego"; dr hab. Michał Kopczyński – historyk z Uniwersytetu Warszawskiego, kierownik działu badawczego Muzeum Historii Polski; prof. Jerzy Miziołek – historyk sztuki, kierownik Katedry Komunikacji Wizualnej Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej oraz dr Paweł Ukielski – historyk i politolog, zastępca dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego.
Audycję przygotował Michał Nowak.