Terry Gilliam: duch Don Kichota jest nam dziś szczególnie potrzebny
O nowym filmie Terry'ego Gilliama, na dwa dni przed polską premierą, rozmawialiśmy w audycji z cenioną krytyczką filmową. - Gilliam był opętany wizją tego filmu i gdy go wreszcie nakręcił, spełnił swoje wielkie marzenie. Obraz, którego scenariusz przyjmował różne formy, przejdzie zapewne do historii kina, choć jego finalna wersja, która wchodzi na nasze ekrany, ma niewiele wspólnego z legendami, jakie o tym filmie krążą - powiedziała Adriana Prodeus.
Obraz Gilliama opowiada historię znudzonego reżysera reklam (w tej roli Adam Driver), który zostaje wysłany na plan filmowy do Hiszpanii. Na skutek zaskakującego zbiegu wydarzeń trafia tam do małej wioski, gdzie jeden z mieszkańców (kreuje go Jonathan Pryce) żyje w przekonaniu, że jest… Don Kichotem. Obu bohaterów połączy seria zwariowanych przygód, które jednemu z nich pozwolą przewartościować swoje życie, a drugiemu zrealizować pozornie nierealne marzenia.
Dlaczego Terry Gilliam nazywa swoje dzieło filmem autobiograficznym? Z jakimi przeciwnościami walczył podczas kręcenia "Człowieka, który zabił Don Kichota"? Zapraszamy do wysłuchania nagrania audycji.
***
Rozmawiał: Jakub Kukla
Gość: Adriana Prodeus (krytyczka filmowa)
Data emisji: 8.08.2018
Godzina emisji: 16.30
Materiał został wyemitowany w audycji Wybieram Dwójkę.
mko/bch